Nowy Jork zajął drugie miejsce w Stanach Zjednoczonych pod względem skłonności kierowców do ignorowania przepisów drogowych. Tak wynika z ogólnokrajowego badania kancelarii Brett Rosen Law z New Jersey, przeprowadzonego wśród ponad 3000 kierowców. W pierwszej dwudziestce zestawienia znalazły się również trzy inne miasta ze stanu Nowy Jork: Rochester, Yonkers i Syracuse.
W rankingu ogólnokrajowym Nowy Jork ustąpił jedynie Los Angeles, wyprzedzając Filadelfię, Nowy Orlean i Las Vegas. Rochester uplasowało się na 10. miejscu, Yonkers na 13., a Syracuse na 19. pozycji. W zestawieniu stanowym piąte miejsce zajęło Buffalo, choć nie znalazło się w krajowej pierwszej dwudziestce.
Według autorów sondażu na zachowania kierowców w Nowym Jorku mogą wpływać korki, pojazdy zaparkowane w dwóch rzędach oraz duże natężenie ruchu autobusów, rowerzystów i pieszych. W Rochester wskazano na obciążenie tras I-490, I-390 i I-590, w Yonkers na wąskie ulice i pagórkowaty teren, a w Syracuse na ruch w pobliżu autostrad I-81 i I-690.
Badanie dotyczyło zachowań określanych przez autorów jako „entitled driving”, czyli lekceważenia przepisów i potrzeb innych uczestników ruchu. Do tej kategorii zaliczono między innymi blokowanie pasów rowerowych, nielegalne skręty, korzystanie z pobocza w celu ominięcia korków oraz wymuszanie pierwszeństwa.
Presja czasu okazała się jednym z głównych czynników towarzyszących ryzykownej jeździe. Według sondażu 22 proc. kierowców przyznało, że przekracza zwyczajową prędkość, gdy spóźnia się do pracy, a 17 proc. przyspieszało, aby zdążyć przejechać przez skrzyżowanie przed zmianą świateł. Agresywne omijanie wolniejszych pojazdów zadeklarowało 9 proc. respondentów, ryzykowną zmianę pasa 8 proc., a jazdę zbyt blisko poprzedzającego samochodu 7 proc. Po 6 proc. badanych przyznało się do niebezpiecznego wyprzedzania przy ograniczonej widoczności lub miejscu oraz do prób ścigania się z innym kierowcą.
Wyniki pokazały również skalę agresji drogowej. 22 proc. respondentów uznało używanie klaksonu za jedyny sposób wyrażania irytacji wobec innego kierowcy, a 17 proc. przyznało, że po zatrąbieniu krzyczało lub wykonywało obraźliwe gesty. Z kolei 32 proc. badanych zadeklarowało, że użyło pojazdu do zastraszenia innej osoby albo rozważało takie zachowanie. Około jedna czwarta ankietowanych uczestniczyła w incydencie agresji drogowej, w tym 2 proc. w fizycznej konfrontacji. W 1 proc. przypadków interweniowała policja.
Red. JŁ
Źródło: Nowy Dziennik





