epa13313221 Burnt out cars in the aftermath of clashes between riot police and demonstrators in Paris, France, during nationwide protests against the high cost of living in the country, 18 October 2026. EPA/MOHAMMED BADRA
Dostawca: PAP/EPA.
Francuski dziennik „Le Monde” ocenia w poniedziałek, że prezydent Emmanuel Macron poniósł porażkę w związku z sobotnimi protestami, które nastąpiły prawie 10 lat po wystąpieniach „żółtych kamizelek”. Dziennik zarzuca szefowi państwa, że podczas obu kadencji odmawiał dialogu z ruchami społecznymi.
„Po upływie prawie 10 lat ruch z 17 października przypomina ruch żółtych kamizelek, który wyłonił się w grudniu 2018 roku, już wówczas wokół kwestii siły nabywczej i kosztów życia” – ocenia dziennik. Przypomina, że wówczas odbyły się konsultacje narodowe i w ich ramach napłynęło 250 tys. zgłoszeń obywatelskich. Według „Le Monde” nie znalazły one jednak przełożenia na decyzje polityczne.
„Kilka lat później, w 2023 roku masowe demonstracje przeciwko reformie emerytalnej (podwyższeniu wieku emerytalnego — PAP) również nie doczekały się odpowiedzi politycznej, a rząd Elisabeth Borne przeprowadził przyjęcie reformy bez głosowania w parlamencie” – dodaje dziennik. Wyraża przekonanie, że „niezdolność do wzięcia pod uwagę pretensji oponentów przyczyniła się do podsycania nieufności wobec szefa państwa”.
„Le Monde” zarzuca Macronowi, że od dziesięciu lat demonstrował „głuchotę” wobec ruchów społecznych pojawiających się na przestrzeni jego dwóch kadencji.
„Odmawiając wszelkiego kompromisu, różne rządy macronistów (tj. centrowego obozu politycznego prezydenta Macrona) od 2017 roku systematycznie omijały związki zawodowe, przyczyniając się do ich osłabienia” – ocenia „Le Monde”. Skutkowało to jednak „osłabieniem pośredników, którzy są niezbędni w celu skanalizowania gniewu (społecznego)” – podkreśla dziennik.
Zarzuca szefowi państwa, że jednocześnie „odciął się” od młodego pokolenia, „wprowadzając kolejne reformy niepopularne wśród tej części populacji, nie słuchając przy tym narastającego niezadowolenia”.
„Le Monde” podkreśla, że „nic nie może usprawiedliwić” aktów przemocy, do których doszło 17 października i powinny one być ukarane przez wymiar sprawiedliwości. Dziennik ocenia także, że „wszyscy przywódcy związkowi i polityczni” powinni je stanowczo potępić.
Jednakże sobotnich demonstracji „nie należy sprowadzać do plądrowania i niszczenia” – zastrzega dziennik, podkreślając, że „ogromna większość” manifestacji była pokojowa i dotyczyła „uzasadnionych postulatów”. Powinny one – zdaniem „Le Monde” – zostać „usłyszane przez władze”.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
W niektórych dzielnicach Paryża obowiązywać będzie w nocy godzina policyjna
Prefektura policji Paryża poinformowała w poniedziałek, że w niektórych dzielnicach stolicy obowiązywać będzie godzina policyjna od godz. 23 do godz. 6 rano we wtorek. Telewizja BFMTV podała, że chodzi o ulice wokół kwartału Les Halles w ścisłym centrum i plac Republiki.
Les Halles („Hale” – kiedyś znajdowało się tu targowisko – PAP) to kwartał w 1. dzielnicy Paryża. Mieści się tam centrum handlowe i duży węzeł komunikacyjny Chatelet-Les Halles – łączący kilka stacji metra i kolei podmiejskiej RER.
Plac Republiki jest częstym miejscem demonstracji, a w sobotę odbył się na nim wielotysięczny wiec. Okoliczne ulice stały się celem wandali, którzy systematycznie niszczyli i plądrowali sklepy i punkty usługowe.
Prefektura policji poinformowała ponadto, że w niektórych miejscach Paryża obowiązywał będzie zakaz demonstracji, od godz. 20 w poniedziałek do godz. 6 rano we wtorek.
Poza Paryżem godzinę policyjną od wieczora w poniedziałek do 6 rano we wtorek ogłoszono w czterech gminach departamentu Nord, w tym w Lille. BFMTV podała, że takie same ograniczenia wprowadzono w centralnej dzielnicy Lyonu – Presqu’ile, od godz. 21 do godz. 6 rano.
Wcześniej w poniedziałek mer centralnego rejonu Paris-Centre, Ariel Weil powiedział, że już w niedzielę zaproponował godzinę policyjną w tym rejonie, dotkniętym aktami wandalizmu i grabieży w miniony weekend.
Weil tłumaczył, że do takich zniszczeń nie doszło nawet w szczytowym momencie protestów „żółtych kamizelek” (ruch protestu z lat 2018-19 – PAP). Weil dopuścił także zwrócenie się do armii o pomoc w utrzymaniu porządku.
Paris-Centre to jednostka administracyjna obejmująca cztery dzielnice (o numerach od 1. do 4.) w ścisłym centrum Paryża, a więc także rejon Hal. Plac Republiki mieści się na granicy 3. dzielnicy.
W sobotę demonstracje w całej Francji zwołane w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do starć z policją i prób grabieży doszło również w niedzielę w Paryżu i Marsylii; oddziały policji nie wszędzie zdołały powstrzymać te ataki.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
Vinted blokuje oferty sprzedaży towarów zrabowanych podczas zamieszek
Platforma sprzedaży rzeczy używanych Vinted poinformowała w poniedziałek, że usuwa ogłoszenia dotyczące towarów, które mogły zostać zrabowane ze sklepów podczas trwających we Francji zamieszek. Firma podkreśliła, że sprzedaż takich rzeczy jest zabroniona i zapowiedziała blokowanie kont łamiących te zasady.
Vinted przekazała, że po wybuchu rozruchów podjęła działania mające na celu identyfikację i usuwanie ofert powiązanych z grabieżami oraz zwiększyła monitoring podejrzanych ogłoszeń. Platforma poinformowała, że współpracuje także z francuskimi władzami i policją.
– Sprzedaż skradzionych przedmiotów lub próby ich pozyskiwania są na Vinted surowo zabronione i nie tolerujemy takich praktyk – oświadczył rzecznik firmy, cytowany przez portal BBC.
Z kolei platforma aukcyjna eBay poinformowała, że nie odnotowała wzrostu liczby ofert w związku z grabieżami we Francji. Firma podkreśliła jednak, że współpracuje z organami ścigania i usuwa ogłoszenia dotyczące skradzionych towarów.
W weekend demonstracje w całej Francji przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Do starć z policją i prób grabieży doszło m.in. w Paryżu, Marsylii i Lille. Według władz zatrzymano co najmniej 1200 osób.
Według szefa Francuskich Izb Handlowo-Przemysłowych Alaina Di Crescenzo weekendowa przemoc dotknęła ponad 2 tys. przedsiębiorstw i spowodowała straty liczone w setkach milionów euro.
Agencja Reutera podała, że w Paryżu uszkodzone zostały witryny luksusowych marek, m.in. takich jak Dior, Rolex, Louis Vuitton i Ralph Lauren.
W Marsylii splądrowano oficjalny sklep klubu piłkarskiego Olympique Marsylia. W związku z zamieszkami niektóre oficjalne sklepy klubów piłkarskich zostały tymczasowo zamknięte. (PAP)