W poniedziałek na terenie rafinerii ropy naftowej w pobliżu wybrzeża Zatoki Meksykańskiej w Teksasie doszło do silnej eksplozji, która uwolniła do atmosfery kłęby gęstego dymu. Mieszkańcy okolicznych miejscowości zostali zmuszeni do pozostania w domach ze względu na potencjalną szkodliwość płonących substancji.
„Doszło do eksplozji, tak, ale wszystko jest w porządku, wszyscy są bezpieczni” – przekazała burmistrz Port Arthur Charlotte M. Moses. „Próbują ugasić pożar tak szybko, jak to możliwe” – dodała.
Do wybuchu doszło w mieszczącej się w pobliżu Port Arthur rafinerii ropy naftowej koncernu Valero. Z powodu kłębów gęstego dymu nad miastem burmistrz zaapelowała do mieszkańców jego zachodniej części o pozostanie w domach.
Do eksplozji w rafinerii doszło w czasie, gdy świat stoi na krawędzi kolejnego kryzysu naftowego z powodu wojny w Zatoce Perskiej. Rafineria zatrudniająca prawie 800 pracowników przetwarza na benzynę, olej napędowy i paliwo lotnicze m.in. gatunek ropy wenezuelskiej – ciężki i kwaśny surowiec.
Koncern na razie nie komentuje sprawy. Nieznana jest także przyczyna wybuchu.
Red. JŁ