We wtorkowym wystąpieniu prezydenta USA Donalda Trumpa na forum ONZ zabrakło konkretnych treści na temat wojny w Ukrainie – ocenił Stephen Sestanovich, ekspert think tanku Council on Foreign Relations (CFR). „Nieobecne” były też Chiny, a Europie poświęcił bardzo mało uwagi – dodał.
Ekspert powiedział na spotkaniu poświęconym analizie wystąpienia amerykańskiego przywódcy na 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, że na temat Ukrainy Trump „nie powiedział praktycznie nic”.
– W drodze na przemówienie dziennikarz zapytał go: „Jakie byłoby pańskie przesłanie dla Putina?”. A on odpowiedział: „Zakończ wojnę”. I właściwie do tego się to wszystko sprowadzało. Powiedział, że jest przekonany, iż wojna wkrótce się skończy. Powiedział, że to straszne, że nadal trwa – wymieniał Sestanovich.
Jak zauważył, Trump nie odniósł się do pomysłu doprowadzenia do deeskalacji między stronami: czy to w obszarze energetyki, czy eksportu zboża przez Morze Czarne. – To są priorytety dla Ukraińców, a pod pewnymi względami prawdopodobnie również dla Rosjan, choć wynegocjowanie szczegółów byłoby niezwykle skomplikowane – dodał analityk.
– Trump nie powiedział absolutnie nic: ani na temat konkretnych treści, ani nawet na temat samej idei, że można by doprowadzić do pewnego rodzaju deeskalacji – podkreślił Sestanovich.
– Oczywiście można zasadnie zapytać, dlaczego w środku negocjacji dyplomatycznych rządy, a w tym przypadku przywódca taki jak prezydent Trump – decydują się, by publicznie niczego nie mówić. Być może sytuacja jest tak delikatna, że lepiej nie komplikować jej, wypowiadając się publicznie. Ale możliwe też, że tak naprawdę niewiele się dzieje i że administracja po prostu nie wie, jak posunąć tę kwestię naprzód ani jak wywrzeć presję na obie strony za pomocą publicznych oświadczeń, które ograniczałyby im pole manewru – kontynuował ekspert CFR.
– Moim zdaniem bardziej prawdopodobne jest to drugie: że administracja rzeczywiście nie ma dobrego rozeznania w tym, co się dzieje, ani jasnego pomysłu, dokąd iść dalej, i dlatego woli poprzestać na haśle: „Zakończcie wojnę” – powiedział Sestanovich.
Trump wspomniał we wtorek o możliwych sankcjach na Rosję. – Mówił o tym, że Senat i Izba Reprezentantów dały mu nowe uprawnienia taryfowe, które mogą być wykorzystane wobec państw przedłużających wojnę w Ukrainie. Mógł więc wezwać inne rządy do zastanowienia się nad tym, czy ich własna polityka nie przyczynia się do przedłużania wojny – zwrócił uwagę ekspert.
Zaznaczył, że w przemówieniu „nieobecne” były Chiny. – Przecież przez resztę tygodnia (Trump) będzie spotykał się z Xi Jinpingiem, a można by odnieść wrażenie, że w ogóle nie jest to częścią jego harmonogramu – dodał.
Bardzo mało uwagi Trump poświęcił też Europie. – W całym przemówieniu jest bardzo, bardzo niewiele odniesień do Europy i z pewnością nie ma w nim mowy o niektórych kwestiach, które obecnie wywołują duże napięcia w europejskich rządach. Na przykład o hybrydowych atakach ze strony Rosji, które sprawiają, że wszyscy członkowie NATO próbują ustalić, jakie działania powinni podjąć. Czy padło choć jedno słowo na ten temat? O amerykańskim wsparciu dla wysiłków mających na celu przeciwdziałanie takim działaniom? (…) Nie. Ani słowa – zauważył.
– I można by wskazać na inne obawy państw sojuszniczych. Czy mówimy o rządach w Azji Wschodniej — Koreańczykach z Południa, Japończykach — czy o państwach Europy Wschodniej, o Europejczykach mieszkających na wschodniej flance, przy granicy z Rosją, ale także o państwach na zachodzie… Nie widać żadnego zainteresowania ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych tym, czym żyją i czym martwią się amerykańscy sojusznicy – uważa ekspert CFR.
Podsumował, że na to, jak wyglądało wystąpienie Trumpa, wpływ mają zbliżające się wybory uzupełniające do Kongresu. Według Sestanovicha Trump nie chciał powiedzieć nic, co mogłoby zaszkodzić jego polityce krajowej.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)






