71-letni mężczyzna zginął w wyniku ataku aligatora w Dr. Bradford Memorial Park w Winter Garden na Florydzie. Do zdarzenia doszło w piątek, 16 października, gdy mężczyzna łowił ryby na terenie parku. Służby ratunkowe wydobyły jego ciało z wody. Zwierzę odpowiedzialne za atak zostało zabite.
Jak poinformował szef straży pożarnej w Winter Garden José Gainza, zgłoszenie o ataku aligatora wpłynęło pod numer alarmowy 911 około godz. 17:20 czasu lokalnego. Na miejsce skierowano ekipy ratunkowe, które rozpoczęły poszukiwania i próbę dotarcia do poszkodowanego. Akcję utrudniała obecność w pobliżu innych aligatorów.
Około godz. 19:00 ratownikom udało się wydobyć ciało mężczyzny z wody. Ofiarę zidentyfikowano jako 71-latka, który przed atakiem wędkował na terenie parku.
Aligator, który zabił mężczyznę – okaz mierzący 12 stóp – został namierzony i zabity przez służby. To standardowa praktyka stosowana wobec zwierząt, które atakują ludzi.
Mimo względnie częstych, głośnych nagłówków w mediach o atakach aligatorów, nie są one tak częste, jak mogłoby się wydawać. Według statystyk Komisji Ryb i Dzikiej Przyrody Florydy (FWC), która prowadzi rejestr niesprowokowanych ataków aligatorów od 1948 roku, od tamtej pory odnotowano łącznie 500 przypadków pogryzienia ludzi przez aligatory, z czego tylko 32 zakończone śmiercią.
Służby przypominają jednocześnie o konieczności zachowania ostrożności w pobliżu zbiorników wodnych na Florydzie, zwłaszcza w miejscach, gdzie mogą przebywać te zwierzęta.
Red. JŁ





