ME siatkarek/ Polskie siatkarki przegrały mecz z Serbkami o brązowy medal. Turcja ze złotem

Popularne

Polskie siatkarki przegrały w Stambule z Serbkami 1:3 (21:25, 19:25, 25:15, 18:25) w meczu o brązowy medal mistrzostw Europy. Drużyna trenera Stefano Lavariniego zajęła czwarte miejsce w turnieju. O godz. 18. rozpocznie się finał pomiędzy broniącą tytułu Turcją a Włochami.

Polska – Serbia 1:3 (21:25, 19:25, 25:15, 18:25).

Polska: Katarzyna Wenerska, Magdalena Stysiak, Magdalena Jurczyk, Maja Koput, Martyna Czyrniańska, Monika Lampkowska, Justyna Łysiak (libero) – Alicja Grabka, Julia Szczurowska, Paulina Damaske, Sonia Stefanik.

Serbia: Maja Ognjenović, Tijana Bosković, Hena Kurtagić, Mina Popović, Aleksandra Uzelac, Branka Tica, Aleksandra Jegdić (libero) – Sladjana Mirković, Ljubica Milojević, Vanja Ivanović.

Biało-czerwone powtórzyły wynik z 2019 roku, kiedy to w Ankarze także uplasowały się na czwartej pozycji. Ostatni medal mistrzostw Starego Kontynentu, brązowy, zdobyły 17 lat w Łodzi

Oba zespoły przystąpiły do spotkania po wyraźnych porażkach w półfinale – Serbki przegrały po dość jednostronnym pojedynku z Turczynkami (0:3), Polkom udało się „urwać” seta Włoszkom.

Na początku meczu to Polki sprawiały lepsze wrażenie. Skuteczność odnalazła Magdalena Stysiak, która dzień wcześniej zawiodła w starciu z mistrzyniami olimpijskimi. Tylko w pierwszej partii 25-letnia atakująca zdobyła 10 punktów, więcej niż w całym spotkaniu przeciwko Italii (6).

Nieźle też pojedynek zaczęła Martyna Czyrniańska, która w pierwszej szóstce zastąpiła Julitę Piasecką. Po jej akcji biało-czerwone wygrywały 10:7, ale potem nastąpiła niemoc w ataku. Trzy punkty z rzędu zdobyły siatkarki trenera Zorana Terzicia, które powoli zaczęły przejmować inicjatywę. Polki nie tylko miały problemy z finalizowaniem akcji, ale także z przyjęciem zagrywki.

Serbki prowadziły 16:14, a potem wygrały pięć kolejnych akcji i końcówka nie była już emocjonująca. Ekipa Stefano Lavariniego obroniła cztery piłki setowe i nieco poprawiła wynik, który nie do końca odzwierciedlał przewagę przeciwnika. Przy piątym setbolu Czyrniańska zaserwowała w aut.

Podobnie wyglądała druga partia, w której początkowo to biało-czerwone prowadziły. Powtórzył się jednak scenariusz z pierwszej. Polki miały dwupunktową przewagę (12:10), ale wtedy do głosu doszły rywalki. Bosković weszła na nieco wyższe obroty, a drużyna Lavariniego nie istniała w ataku. Serbki wygrały sześć kolejnych akcji, a na boisku w polskim zespole pojawiły się zmienniczki. Obraz gry się jednak nie zmienił, a Terzić mógł dać chwilę wytchnienia rozgrywającej Mai Ognjenović, bowiem jego zespół miał wyraźną przewagę.

Na początku trzeciej odsłony Terzić z powodu złego samopoczucia musiał opuścić halę. Jego podopieczne zaczęły tę część meczu od mocnego uderzenia i prowadziły 4:0. Lavarini poprosił o czas i po chwili Polki wróciły do gry. Bosković straciła skuteczność, a Stysiak kończyła niemal każdy atak. Losy seta szybo się odwróciły, bowiem po chwili było 8:5 dla Polski. Zastępujący Terzicia Branko Kovacević musiał poprosić o przerwę.

Biało-czerwone dwukrotnie jeszcze zatrzymały Bosković, a Serbkom nie pomógł powrót na ławkę ich pierwszego trenera. Ten fragment spotkania biało-czerwone zagrały koncertowo – po ataku Stysiak wygrywały 18:12 i mogły już myśleć o kolejnym secie.

Polski mogły też mieć nadzieję na doprowadzenie do tie-breaku, ale Bosković wróciła na swój poziom. Od stanu 12:12 w czwartej partii zarysowała się przewaga siatkarek z Bałkanów, a w polskim zespole znów szwankowała skuteczność ataku. Jeszcze po bloku Magdaleny Jurczyk Polki zbliżyły się na dwa „oczka” (15:17), ale i Serbki zatrzymały Monikę Lampkowską, a poza tym posyłały trudne zagrywki. Po asie serwisowym Julii Szczurowskiej biało-czerwone przerywały 18:21 i znów pojawiła się nadzieja, która też równie szybko zgasła. Ta sama zawodniczka zepsuła serwis, a Lampkowska posłała piłkę w aut i Polki nie powiększyły już dorobku.

Marcin Pawlicki (PAP)

 

ME siatkarek – Turcja obroniła tytuł (opis)

Siatkarki Turcji po raz drugi z rzędu wywalczyły mistrzostwo Europy. W finale rozegranym w Stambule pokonały Włoszki 3:2 (16:25, 25:22, 12:25, 25:21, 15:10). Brązowy medal zdobyła Serbia po zwycięstwie nad Polską 3:1.

Turcja – Włochy 3:2 (16:25, 25:22, 12:25, 25:21, 15:10).

 

Turcja: Elif Sahin, Melissa Vargas, Zehra Gunes, Eda Erdem Dundar, Hande Baladin, Ilkin Aydin – Gizem Orge (libero) – Eylul Akarcesme Yatgin, Saliha Sahin, Yaprak Erkek, Cansu Ozbay, Derya Cebecioglu.

 

Włochy: Alesia Orro, Paola Egonu, Anna Danesi, Sarah Fahr, Ekaterina Antropova, Miriam Sylla, Eleonora Fersino (libero) – Ilaria Spirito, Gaia Giovanni, Merit Chinenyenwa Adigwe, Carlotta Cambi.

 

To był dość nietypowy finał i choć do rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break, a mecz trwał dwie godziny i 20 minut, to widowisko nie było zacięte ani emocjonujące. Turcja triumfując w ME zapewniła sobie jednocześnie kwalifikację do igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku.

 

Po dość wyrównanym początku, Włoszki przy stanie 10:8 w ciągu kilku minut wypracowały ośmiopunktową przewagę (17:9). Po takim pokazie siły drużyny trenera Julio Velasco wydawało się, że starcie o złoty medal nie potrwa zbyt długo. Tym bardziej, że przez długie momenty drugiej partii Italia nadal dominowała, prowadziła m.in. 12:8.

 

Wśród miejscowych rozkręciły się jednak Melissa Vargas oraz wprowadzona w drugim secie Darya Cebecioglu. Turczynki wykorzystały moment przestoju rywalek i dzięki wygranej 25:22 doprowadziły do remisu.

 

Kolejny set znów bez historii – Włoszki szybko wypracowały kilkupunktową przewagę, a po dwóch z rzędu asach serwisowych Ekateriny Antropovej urosła ona do 11 „oczek” (19:8), partia skończyła się wynikiem 25:12.

 

Po kilku minutach przerwy kolejna zmian ról – gospodynie zaczęły od mocnego uderzenia (6:1 i 14:7). Mistrzynie olimpijskie zaczęły niwelować dystans, przegrywały już tylko 16:17 i zanosiło się na emocjonującą końcówkę, ale tak się nie stało. 25:21 dla Turcji.

 

W tie-breaku 39-letnia turecka środkowa Eda Erdem Dundar, która po raz 10. wystąpiła w mistrzostwach Europy, zdobywała punkty w ataku i blokiem. Turczynki szybko „odjechały” rywalkom na kilka punktów i nie roztrwoniły zaliczki.

 

Organizatorzy wybrali dream team turnieju. MVP została Vargas, która jednocześnie otrzymała statuetkę najlepszej atakującej. Wyróżnione zostały także rozgrywająca Alessia Orro (Włochy), przyjmujące Cebecioglu (Turcja), Miriam Sylla (Włochy), środkowe Hena Kurtagić (Serbia), Zehra Gunes (Turcja) oraz libero Gizem Orge (Turcja). (PAP)

 

lic/ pp/

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane