Politolog prof. Andrzej Podraza uważa, że dotychczasowy obraz rządów Koalicji 15 października jest niejednoznaczny. Mamy do czynienia ze wzrostem gospodarczym, lecz nie zawsze przekłada się to na sytuację poszczególnych grup społecznych – zauważył ekspert w rozmowie z PAP.
Jednocześnie dodał, że aktywność w NATO, UE i udział w aktywnej polityce wspierającej Ukrainę to największe atuty polskiego rządu w polityce zagranicznej. Do minusów zaliczył pomijanie Polski w rozmowach o potencjalnym zakończeniu konfliktu Rosji z Ukrainą.
W czwartek 15 października mijają trzy lata od wyborów parlamentarnych 2023 roku, w wyniku których Prawo i Sprawiedliwość straciło, po dwóch kadencjach, władzę, a koalicję rządową utworzyły: KO, Lewica, Polska 2050 i PSL.
W ocenie prof. Podrazy dotychczasowy obraz rządów Koalicji 15 października jest niejednoznaczny.
– Mamy do czynienia ze wzrostem gospodarczym, jakkolwiek nie zawsze przekłada się to na sytuację poszczególnych grup społecznych i obywateli – zauważył politolog.
Według GUS produkt krajowy brutto (PKB) w 2025 r. wzrósł realnie o 3,8 proc. w porównaniu z 2024 r.
Zdaniem prof. Podrazy stabilna sytuacja gospodarcza jest jednym z sukcesów rządu.
Do minusów politolog zaliczył „przyhamowanie” podwyżek w tzw. budżetówce.
W projekcie budżetu na 2027 r. zapewniono środki na wzrost wynagrodzeń pracowników państwowej sfery budżetowej oraz nauczycieli na poziomie 3 proc.
Rozmówca PAP przypomniał, że propozycja rządu jest niższa niż 15-procentowa podwyżka, której domaga się ZNP.
– Widać pozytywy w kwestii świadczeń rodzinnych, wsparcia rodzin. Mieliśmy do czynienia z podwyżkami w budżetówce, ale ta polityka niestety ma swoje ograniczenia i nie jest kontynuowana na tyle, żeby chociażby wzmocnić tzw. klasę średnią – stwierdził.
Wśród sukcesów w polityce zagranicznej prof. Podraza wymienił aktywność rządu w NATO i UE. Zauważył, że Polska uczestniczy w aktywnej polityce wspierającej Ukrainę.
– Jednak jeżeli pojawia się kwestia wstępnych rozmów dotyczących przyszłych negocjacji, które miałyby zakończyć ten konflikt to Polska jest pomijana – zaznaczył.
Jako przykład podał ostatnie spotkanie wysłannika prezydenta USA Steve’a Witkoffa z przedstawicielami m.in. Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji. – Polski tam nie było. Takich przykładów można by znaleźć więcej – dodał ekspert.
– Jesteśmy częścią działań skierowanych przeciwko agresji Rosji na Ukrainie, ale z drugiej strony widzimy swoistą marginalizację Polski przez tzw. duże potęgi – zaznaczył rozmówca PAP.
Podkreślił znaczenie rozmów o stworzeniu bazy USA w Polsce. Z drugiej strony – stwierdził – prezydent Donald Trump „zbliża się do przywódcy Rosji Władimira Putina” i nie bierze pod uwagę polskiego „wyczulenia” na Rosję.
Zwrócił uwagę na „niepotrzebny spór” między prezydentem a rządem w kwestii obsadzenia stanowisk ambasadorów w polskich placówkach dyplomatycznych na świecie.
– Ani z jednej, ani z drugiej strony nie mamy woli do zawarcia kompromisu, który jest niezmiernie potrzebny. Niestety mamy do czynienia z wojną polsko-polską, która rzutuje na nasze relacje międzynarodowe – powiedział politolog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
KUL jest częścią Naukowego Think Tanku PAP. (PAP)