Prezydent podpisał nowelę zakazującą korzystania z telefonów komórkowych w przedszkolach i szkołach. Eksperci sceptyczni

Popularne

Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy Prawo oświatowe, która zakazuje korzystania z telefonów komórkowych w przedszkolach i szkołach, także podczas przerw. Zakaz będzie obowiązywał od 1 września 2026 r.

Zgodnie z nowelizacją uczniowie publicznych i niepublicznych szkół podstawowych nie będą mogli korzystać z telefonów komórkowych i innych urządzeń umożliwiających komunikację, nagrywanie dźwięku lub obrazu. Zakaz ma obowiązywać podczas lekcji, przerw i innych zajęć odbywających się w placówce. Obejmie też zajęcia edukacyjne organizowane poza szkołą, np. lekcje wychowania fizycznego prowadzone na zewnętrznych obiektach sportowych.

Zakazane będzie także wnoszenie i korzystanie z urządzeń elektronicznych przez dzieci podczas ich pobytu na terenie przedszkola, szkoły, w której zorganizowano oddział przedszkolny, oraz innej formy wychowania przedszkolnego, w związku z realizacją zajęć nauczania, wychowania i opieki, a także podczas zajęć organizowanych poza terenem tych placówek.

Od zakazu będą wyjątki: gdy nauczyciel uzna, że urządzenie jest potrzebne uczniom do realizacji zajęć lub sprawdzenia wiedzy, gdy konieczny będzie pilny kontakt ucznia z rodzicami lub gdy wystąpi bezpośrednie zagrożenie zdrowia lub życia.

Możliwe będzie także korzystanie przez ucznia z urządzenia elektronicznego za zgodą dyrektora, jeżeli jest to uzasadnione chorobą, niepełnosprawnością lub innymi szczególnymi potrzebami wymagającymi korzystania ze sprzętu specjalistycznego lub aplikacji mobilnej służącej monitorowaniu stanu zdrowia. Wyjątek ten będzie dotyczyć też przedszkolaków. (PAP)

 

Ekspert: media antyspołecznościowe napędzają głupotę, zakaz telefonów tego nie zatrzyma

Prezydent zdecyduje, czy podpisać ustawę o zakazie telefonów w szkołach podstawowych. Według dr. Macieja Dębskiego, eksperta w dziedzinie higieny cyfrowej, to źle skonstruowane prawo. Ekspert i aplikacja KidsAlert przestrzegają też przed nowym niebezpiecznym wyzwaniem.

Prezydentowi kończy się czas na decyzję w sprawie ustawy zakazującej korzystania z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych. Zakaz ma obowiązywać od 1 września. Tymczasem aplikacja KidsAlert ostrzegła przed kolejnym niebezpiecznym wyzwaniem z TikToka. Sam zakaz niewiele jednak zmieni, bo problemem nie są telefony, lecz model działania platform społecznościowych, które zarabiają na ludzkiej uwadze – ocenił w rozmowie z PAP socjolog dr Maciej Dębski.

 

Według najnowszego alertu aplikacji KidsAlert w mediach społecznościowych (to bezpłatne narzędzie dla rodziców i nauczycieli, które pomaga chronić dzieci przed zagrożeniami w internecie, stworzone przez Fundację Prospołeczną), przede wszystkim na TikToku, popularność zdobywa trend polegający na wrzucaniu do wody butelki kaucyjnej i wskakiwaniu za nią do zbiornika. Nagraniom towarzyszy wulgarny okrzyk. W bardziej ryzykownych wersjach uczestnicy wykonują skok z rozpędzonej hulajnogi lub roweru. Filmy osiągają miliony wyświetleń. Autorzy alertu ostrzegają, że zabawa może skończyć się urazem kręgosłupa, trwałą niepełnosprawnością lub utonięciem.

 

– Dzisiaj mamy mnóstwo zagrażających życiu challenge’y, szczególnie na TikToku. Platformy sobie z tym nie radzą. A właściwie bardziej nie chcą, niż nie mogą, bo to się po prostu dobrze klika i przynosi pieniądze – powiedział PAP dr Maciej Dębski, socjolog oraz jeden z czołowych ekspertów w dziedzinie higieny cyfrowej i e-uzależnień. Jest założycielem i prezesem Fundacji Dbam o Mój Zasięg, która edukuje społeczeństwo, szkoły oraz rodziców, jak odpowiedzialnie korzystać z urządzeń ekranowych.

 

Jak podkreślił ekspert, internetowe platformy funkcjonują w modelu opartym na monetyzacji uwagi. – Im większe zainteresowanie budzą takie treści, tym większe zyski. Dlatego nie opłaca się ich skutecznie eliminować – ocenił.

 

Zdaniem eksperta określenie „media społecznościowe” coraz mniej odpowiada rzeczywistości. – To są media antyspołecznościowe. Miały ludzi łączyć, a coraz częściej polaryzują, radykalizują, zabierają czas na relacje i pogarszają zdrowie psychiczne dzieci oraz młodzieży – powiedział.

 

Dębski przypomniał, że internet od lat napędza kolejne niebezpieczne wyzwania – od blackout challenge po rozpędzanie karuzeli hulajnogą elektryczną. Jego zdaniem dzieci często nie przewidują konsekwencji swoich działań, ale problem nie dotyczy wyłącznie najmłodszych. – Głupota nie ma wieku – stwierdził.

 

Odnosząc się do ustawy zakazującej korzystania z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych, ekspert ocenił, że nie rozwiąże ona problemu. – To źle skonstruowane prawo. Wprowadza zakazy, ale nie daje szkołom narzędzi. Dyrektorzy i nauczyciele zostaną z tym sami – powiedział.

 

Zwrócił uwagę, że największe natężenie korzystania z telefonów przypada nie podczas lekcji, lecz po powrocie uczniów do domu.

 

– W szkole korzystanie z telefonów jest stosunkowo niewielkie. Nadużywanie zaczyna się rano przed wyjściem z domu i osiąga szczyt po południu. To nie szkoła jest głównym problemem – zaznaczył.

 

Dodał, że decyzję o wprowadzeniu zakazu odbiera przede wszystkim jako gest polityczny. – Jeszcze półtora roku temu minister edukacji była zdecydowaną przeciwniczką takich rozwiązań. Dziś politycznie trzeba pokazać, że coś się robi. Tymczasem ani szkoły, ani dzieci nie są do tego przygotowane – ocenił.

 

Dodał, że możemy zakazywać telefonów w szkołach, „ale jeśli nie zaczniemy rozmawiać o odpowiedzialności mediów antyspołecznościowych, za chwilę będziemy ostrzegać przed kolejnym challenge’em”.

 

Mira Suchodolska (PAP)

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane