30-letni obywatel Stanów Zjednoczonych zginął w Meksyku podczas strzelaniny z udziałem funkcjonariuszy lokalnych służb bezpieczeństwa. Do zdarzenia doszło w sobotę, 17 października, w miejscowości Agua Prieta w meksykańskim stanie Sonora, przy granicy z Arizoną. Według prokuratury Ernesto Rascón był poszukiwany przez lokalne służby w związku z podejrzeniem zabójstwa 42-letniego lekarza, który został zastrzelony dwa dni wcześniej w Nogales.
O śmierci mieszkańca Arizony poinformowała prokuratura meksykańskiego stanu Sonora. Jak przekazano, 15 października Rascón miał pojawić się w gabinecie stomatologicznym w Nogales, domagając się natychmiastowego leczenia problemu związanego z wcześniejszym zabiegiem. Gdy dentysta Amed de Jesús Preciado Hernandez poinformował go, że nie może go w tym momencie przyjąć, mężczyzna opuścił klinikę, ale nie oddalił się z miejsca, tylko czekał, aż dentysta również opuści budynek.
Według śledczych podejrzany następnie podążył za lekarzem do jego samochodu, a potem oddał w jego kierunku kilka strzałów. Dentysta zginął na miejscu.
Na podstawie nagrań z kamer monitoringu i zabezpieczonych śladów funkcjonariusze meksykańskiej Agencji Dochodzeń Kryminalnych (AMIC) ustalili tożsamość podejrzanego i uzyskali nakaz jego aresztowania. Rascóna odnaleziono dwa dni później w domu w dzielnicy Ejidal 2 w Agua Prieta, kilkadziesiąt mil od miejsca zabójstwa. Zatrzymania 30-latka miały dokonać wspólnie stanowe służby bezpieczeństwa i miejska policja.
Podczas próby ujęcia Rascóna mężczyzna oddał strzały do zbliżających się w jego kierunku funkcjonariuszy. Policjanci odpowiedzieli ogniem, w wyniku czego 30-latek zginął na miejscu. W strzelaninie rannych zostało dwóch mundurowych.
Meksykańskie władze ustaliły, że Ernesto Rascón był mieszkańcem Prescott w Arizonie. W USA był karany m.in. za przestępstwa narkotykowe.
Red. JŁ