epa11588954 Hungarian Prime Minister Viktor Orban talks to journalists as he arrives to attend the first day of the 50th Ambrosetti Forum in Cernobbio, northern Italy, 06 September 2024. The international economic conference runs under the theme 'Intelligence on the World, Europe, and Italy' from 06 to 08 September 2024. The annual forum sees the participation of heads of state and government, EU institutions representatives, ministers, Nobel prize winners and businessmen from around the world to discuss current issues that have a major impact on the global economy and society. EPA/MATTEO BAZZI
Dostawca: PAP/EPA.
Premier Węgier Viktor Orban w poniedziałek wyraził poparcie dla liderki skrajnej prawicy we Francji Marine Le Pen po wyroku sądu, który w procesie dotyczącym defraudacji środków publicznych zakazał jej ubiegania się o stanowiska publiczne przez pięć lat.
„Je suis Marine!” (jestem Marine) – napisał po francusku Orban na portalu X niedługo po ogłoszeniu wyroku. Z kolei Kinga Gal, europosłanka Fideszu, partii Orbana, nazwała decyzję sądu „czarnym dniem dla francuskiej demokracji”.
„Jeśli nie mogą cię pokonać w wyborach, używają wymiaru sprawiedliwości, aby wykluczyć cię z polityki. To jest to, z czym muszą się dziś mierzyć odnoszący sukcesy patriotyczni politycy” – napisała Gal na X.
Orban i Le Pen to bliscy sojusznicy, którzy krytycznie podchodzą do takich kwestii jak imigracja i polityka Unii Europejskiej. Węgierski Fidesz i francuskie Zjednoczenie Narodowe (RN) należą do Patriotów dla Europy, trzeciej największej frakcji w Parlamencie Europejskim.
Sąd w Paryżu orzekł w poniedziałek karę czterech lat pozbawienia wolności, w tym dwóch w zawieszeniu, dla Marine Le Pen za defraudację środków publicznych. Orzekł również pięcioletni zakaz ubiegania się o stanowiska publiczne, który będzie egzekwowany natychmiast. Oznacza to, że Le Pen nie będzie mogła startować w wyborach prezydenckich w 2027 roku, chyba że do tego czasu sąd wyższej instancji wyda korzystny dla niej wyrok. Postępowanie w sądach wyższej instancji trwa we Francji od kilku miesięcy do nawet kilku lat.(PAP)