28-letni Wenezuelczyk Wilber Rafael Garces Perez, postrzelony przez funkcjonariusza Służby Imigracyjnej i Celnej (ICE) w Austin w Teksasie, miał trafić do ośrodka detencyjnego z kulą wciąż znajdującą się w jego ciele. Według jego prawniczki mężczyzna został trafiony w kark, a następnie trafił do szpitala i jeszcze tego samego dnia został przewieziony do aresztu. Pocisk miał nie zostać usunięty przez lekarzy, gdyż znajduje się zbyt blisko kręgosłupa 28-latka.
Do postrzelenia doszło 20 września. Samochód Pereza, który pracował wówczas jako dostawca jedzenia dla DoorDash, miał zostać dwukrotnie obtarty przez nieoznakowany pojazd należący do ICE. Według adwokat imigracyjnej Wenezuelczyka, Kate Lincoln-Goldfinch, tuż po kolizji funkcjonariusz ICE oddał strzał, trafiając mężczyznę w kark, a następnie „wciągnięto go z radiowozu”.
Perez został przewieziony do szpitala, ale jeszcze tego samego dnia wypisano go z placówki, skąd trafił prosto do aresztu ICE. Kula nie została usunięta, gdyż miała znajdować się zbyt blisko kręgosłupa, aby bezpiecznie wykonać zabieg.
Mężczyzna twierdzi, że nie otrzymał odpowiednich leków przeciwbólowych ani innych form leczenia. Według jego relacji w nocy z niedzieli na poniedziałek spał na podłodze, a pielęgniarka podała mu jedynie „pigułkę”.
Perez przebywa obecnie w South Texas ICE Processing Center w Pearsall, około 130 mil od Austin.
Wenezuelczyk wjechał do USA legalnie w 2024 roku jako osoba ubiegająca się o azyl – według jego prawniczki. Miał mieć też ważne pozwolenie na pracę. Nakaz deportacji wydano po niestawieniu się 28-latka na przesłuchaniu imigracyjnym. Według jego adwokatki zawiadomienie o terminie zostało wysłane na stary adres, przez co jej klient nie mógł dowiedzieć się o spotkaniu.
Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) twierdzi natomiast, że Perez przebywał w USA nielegalnie i ciążył na nim ostateczny nakaz wydalenia z kraju.
Nie jest jasne, co skłoniło agentów ICE do użycia broni wobec Wenezuelczyka. DHS prowadzi wewnętrzne dochodzenie w tej sprawie.
Red. JŁ






