W sobotę w amerykańskich miastach w tym w Chicago odbyły się wiece pod hasłem „No Kings” („Żadnych królów”). Akcja miała skłonić obywateli USA do udziału w wyborach środka kadencji. Odbędą się one 3 listopada ale wczesne głosowanie już trwa.
Podczas gdy ludzie gromadzili się na wiecach, prezydent Donald Trump kontynuował kampanię wyborczą, wspierając w sobotę kandydatów partii republikańskiej w Kentucky. Tymczasem uczestnicy wieców „No Kings” – podobnie jak podczas wcześniejszych zgromadzeń – dali wyraz swojemu sprzeciwowi wobec polityki prezydenta Trumpa i jego administracji.
„Jesteśmy tu w jednym, konkretnym celu: by przypomnieć ludziom o konieczności oddania głosu” – powiedział chicagowski radny z 43. okręgu Timmy Knudsen. Dodał, że to co dzieje się obecnie w kraju jest wystarczającym powodem by ludzie masowo ruszyli do urn wyborczych i wyrazili sprzeciw wobec polityki obecnej administracji Białego Domu.
Uczestnicy wieców wyrażali rosnący niepokój w związku z wieloma kwestiami, w tym kosztami utrzymania a więc rosnącymi cenami żywności i wzrastającą inflacją a także skutkami działań związanych z egzekwowaniem przepisów imigracyjnych i innymi problemami w tym polityką międzynarodową, która za sprawą ceł nałożonych przez Trumpa coraz bardziej odbija się na codziennym życiu Amerykanów. Wielu uczestników wieców wyrażało też sprzeciw wobec działań rządu Donalda Trumpa na arenie międzynarodowej w tym łagodzenia stanowiska wobec Rosji, która rozpoczęła wojnę z Ukrainą a także działań militarnych Stanów Zjednoczonych wobec Iranu.
BK