Sędziowie, od których przyjęto ślubowanie w Sejmie, są sędziami TK – uważa prof. Robert Grzeszczak z PAN, choć przyznaje, że trybunał został politycznie zinstrumentalizowany. – Nie da się odbudować sądu konstytucyjnego na siłę, bo kluczowe znaczenie ma tu kryterium uznawalności – ocenił z kolei prof. Maciej Gutowski UAM.
W środę rano Maciej Berek, wybrany we wrześniu na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, złożył w Sejmie ślubowanie z użyciem formuły „wobec prezydenta”. Następnie przekazał do Kancelarii Prezydenta RP pisemną rotę ślubowania z podpisem poświadczonym notarialnie.
Później Berek — wraz z innymi sędziami wybranymi w tej kadencji przez Sejm — udał się do siedziby Trybunału, gdzie odbył rozmowę z jego prezesem. Bogdan Świeczkowski poinformował później, że Berek nie nawiązał stosunku służbowego i nie został dopuszczony do orzekania do czasu uzyskania opinii prezydenta w sprawie jego ślubowania.
W tym czasie przed siedzibą TK trwały przepychanki zgromadzonych tam manifestantów m.in. z Ruchu Obrony Granic i klubów „Gazety Polskiej” z policją. Protestujący próbowali m.in. blokować wejście do siedziby TK.
PAP zapytała ekspertów prawnych o ocenę wydarzeń wokół Trybunału Konstytucyjnego oraz o to, czy pięcioro sędziów wybranych w tym roku przez Sejm, którzy złożyli ślubowanie w Sejmie, a nie przed prezydentem, powinno zostać dopuszczonych do orzekania. Pytanie to nabiera szczególnego znaczenia w świetle stanowiska Komisji Weneckiej, zgodnie z którym ślubowanie wybranych sędziów TK może odbyć się bez obecności prezydenta.
Prof. Maciej Gutowski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu zwrócił uwagę, że Komisja Wenecka niczego formalnie nie rozstrzyga, a jedynie oddziaływuje mocą swojego autorytetu.
W tym przypadku – ocenił – uzasadnienie Komisji Weneckiej nie do końca wpisuje się w orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2015 roku, dotyczące tzw. sędziów dublerów oraz uprawnień prezydenta w zakresie przyjmowania ślubowania. – W tych orzeczeniach jest znacznie bardziej skomplikowana analiza relacji między wyłączną kompetencją Sejmu do wyboru sędziów TK a obowiązkiem i kompetencją prezydenta do odebrania ślubowania – zwrócił uwagę prof. Gutowski.
Przypomniał, że w orzeczeniach TK wskazano sytuacje, w których prezydent może powstrzymać się od przyjęcia ślubowania od sędziów wybranych przez Sejm. Chodzi m.in. o wątpliwości, czy wybrana osoba spełnia wymogi formalne, np. ma odpowiednie wykształcenie, czy po jej wyborze pojawiły się nowe okoliczności – jak w przypadku Lidii Bagińskiej, wybranej do TK w 2006 roku z rekomendacji Samoobrony. Ze względu na doniesienia medialne dotyczące jej postawy etycznej w przeszłości prezydent Lech Kaczyński przez trzy miesiące nie przyjmował od niej ślubowania. Ostatecznie przyjął je, jednak Bagińska zrzekła się stanowiska sędziego TK. Inną przesłanką może być wątpliwość, czy Sejm rzeczywiście podjął uchwałę o wyborze sędziego.
– Sam wielokrotnie podkreślałem konieczność ścisłego przestrzegania reguł kompetencyjnych przy wyborze sędziów Trybunału i uważałem, że są podstawy, żeby kwestionować np. niektórych sędziów wybranych przez PiS. Tych, którzy w sposób oczywisty nie posiadali kompetencji sędziów Sądu Najwyższego lub sędziów NSA oraz nie wyróżniali się wiedzą prawniczą. Ale niestety zastrzeżenia tego rodzaju, choć nie w aż tak rażącym stopniu, można mieć do niektórych sędziów wybranych w tej kadencji – powiedział prof. Gutowski.
Jego zdaniem nie zostały wyraźnie rozwiane wątpliwości, czy zdolność zasiadania w TK ma też Maciej Berek. Odmówiono bowiem szczegółowego wyjaśnienia, czy faktycznie wykonywał przez wymagane 10 lat zawód radcy prawnego.
– Strona prezydenta poprosiła marszałka Włodzimierza Czarzastego o wyjaśnienia. Marszałek odpowiedział trochę „z buta”, moim zdaniem niezasadnie, bo to jest wątpliwość, którą trzeba było wyjaśnić. I jestem przekonany, że da się ją wyjaśnić, bo na pewno Maciej Berek może udokumentować pracę jako radca prawny. Z uwzględnieniem oczywiście, że gdy był prezesem Rządowego Centrum Legislacji czy ministrem w rządzie, ustawa o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne przewiduje zakaz prowadzenia działalności gospodarczej – zaznaczył rozmówca PAP.
W całej sprawie Trybunału Konstytucyjnego toczy się – jego zdaniem – „poważna rozgrywka ustrojowa”. – Kancelaria Prezydenta używa tego instrumentalnie, ale wybór takich, a nie innych osób na sędziów TK i sposób prowadzenia narracji przez stronę rządową pokazują pewien instrumentalizm – ocenił prof. Gutowski. – Mogę to skonkludować słowami: tak się Trybunału nie odbuduje. Na siłę nie da się odbudować sądu konstytucyjnego, bo tam kryterium uznawalności jest kluczowe – podkreślił.
Zdaniem prof. Gutowskiego, dziś wszyscy wybrani przez Sejm sędziowie – włącznie z Maciejem Berkiem – nimi są, ale „jest problem z objęciem przez nich urzędu”.
Zwrócił uwagę, że jeden z tych sędziów TK, którzy w 2015 roku zostali prawidłowo wybrani, ale nigdy nie rozpoczęli orzekania, spotkał się z oddaleniem powództwa o uposażenie z tytułu przejścia w stan spoczynku. Sąd wskazał bowiem, że ten sędzia nie złożył ślubowania, więc nigdy nie objął urzędu.
Była to jednak inna sytuacja niż z piątką sędziów, którzy złożyli ślubowanie, tyle że w Sejmie.
– Największy problem mam ze znalezieniem podstawy ustawowej do tego, żeby powiedzieć: ślubowanie sędziów TK może odbyć się inaczej, niż w obecności prezydenta. Bo ślubowanie przed prezydentem wynika z przepisów ustawy – skomentował prof. Gutowski.
Trudno też uznać ten przepis za całkowicie niezgodny z konstytucja – dodał – skoro TK w orzeczeniu zakresowym z 2015 r. pozostawił jednak prezydentowi, w określonych warunkach, pewną możliwość wstrzymania się z przyjęciem ślubowania. Poza tym pojawia się problem, kto miałby to zrobić. Do kontroli konstytucyjności prawa powołane są bowiem wyłącznie Trybunał Konstytucyjny w zakresie generalno-abstrakcyjnym i sądy w zakresie konkretno-indywidualnym. Na pewno nie marszałek Sejmu ani sędziowie przed objęciem urzędu.
– Bardzo trudna sprawa, obawiam się, że źle rozwiązywana. Strona rządowa dała Kancelarii Prezydenta zbyt wiele argumentów, by mogła instrumentalnie rozgrywać tę sytuację. I te błędy się mszczą – ocenił rozmówca PAP.
Chodzi przede wszystkim- dodał – o wybór do TK osób, co do których są wątpliwości, czy spełniają wszystkie kryteria. – Mogli przecież wybrać np. siódemkę najlepszych konstytucjonalistów w kraju, do których nikt nie mógłby mieć formalnych zastrzeżeń – powiedział prof. Gutowski.
Z kolei prof. Robert Grzeszczak z PAN i UW uważa, że sytuacja prawna wokół tej sprawy jest jasna, choć temat jest instrumentalizowany politycznie.
Jego zdaniem spór o ślubowanie „wobec” czy „w obecności prezydenta” to wyimaginowany problem. – Wcześniej nie było to przedmiotem sporu. Pojawił się on dopiero w sytuacji, w której rząd i prezydent są skłóceni. Konstytucja zaś jest napisana w ten sposób, że nie daje jednoznacznej przewagi żadnej ze stron, a kohabitacja jest konieczna – powiedział prof. Grzeszczak. – Kiedy jednak nie ma woli politycznej, a dobro państwa jest wykorzystywane do osiągania korzyści politycznych, pojawiają się problemy – dodał.
Jego zdaniem opinia Komisji Weneckiej w tej sprawie powinna być uszanowana. – Ta opinia potwierdza, że prezydent w świetle polskich przepisów nie może blokować wyboru sędziego dokonanego przez Sejm. Rola prezydenta przy ślubowaniu nie jest kontrolna, ale jedynie wykonawczo-ceremonialna – podkreślił prof. Grzeszczak. – W Polsce sędziowie TK są wybierani przez Sejm – dodał.
Oczywiście prezydent może ustalić termin ślubowania w późniejszym terminie, jeśli z obiektywnych powodów nie może go przyjąć, ale nie powinien zwlekać w nieskończoność. Stąd – jego zdaniem – sędziowie, którzy złożyli ślubowanie w Sejmie, są pełnoprawnymi sędziami TK. (PAP)
pś/ bst/ mhr/





