HomeŚląskie

Życie Pauliny i Poli to cud. Lekarze z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Katowicach mogą być dumni

Życie Pauliny i Poli to cud. Lekarze z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Katowicach mogą być dumni

Paulina trafiła do szpitala po udarze pnia mózgu i czterokończynowym porażeniem. Nie ruszała głową, tułowiem, była w ciąży. Szanse, że dziecko urodzi się i będzie zdrowe, były bardzo małe. A jednak! Obie dzielne dziewczyny, Paulina i jej córeczka Pola, jutro wychodzą do domu.

To były długie tygodnie walki o życie matki i nienarodzonej Poli. Rokowania były co najmniej ostrożne. Jednak determinacja lekarzy, najbliższych i samej pacjentki każe dziś mówić o wielkim sukcesie medycyny.

 

Damianowi, partnerowi Pauliny, wzruszenia odbiera mowę. Był przy swojej partnerce, kiedy tylko mógł. Dziewczyna przebywała w śpiączce i potrzebowała stałych bodźców: głaskami, mówienie, przytulania. Nad łóżkiem miała zawieszone zdjęcia starsze córeczki Leny, która z niecierpliwością czekała na mamę w domu. Do Pauliny przychodziły rodzina, koleżanki. Opowiadały, co to u znajomych słychać, jaka pogoda. Byle tylko wyrwać ją z niebytu.

 

– Pani Paulina trafiła do nas, gdy była w 9. tygodniu ciąży. W tym czasie udar zdarza się, ale jest rzadkością. Wynika przede wszystkim z nadkrzepliwości, jaka pojawia się w czasie ciąży – wyjaśnia dr Mirosława Mackiewicz, ginekolog – położnik z UCK. Pacjenta była zaintubowana, nie mówiła. Cały czas obawiano się o rozwój dziecka i jego mamę. Ciążę udało się szczęśliwie rozwiązać w 37 tygodniu. Pani Paulina z dnia na dzień odzyskiwała siły.

 

– Na początku porozumiewaliśmy ruchami oczu, ale z dnia na dzień było coraz lepiej. Wielka w tym zasługa zespołu rehabilitantów, którzy nie opuszczali jej na krok – dodaje dr Mackiewicz. – Nasza pacjentka jest jeszcze trochę labilna emocjonalnie. Raz się śmieje, raz płacze, ale to normalne. Ciąża jest ogromną burzą hormonalną, a jej ciążą była wyjątkowa. Dwa miesiące na OIOM-ie zrobiły swoje. Pani Paulina odciąga małej Poli pokarm, a więc maluszek dostaje najlepsze jedzenie na świecie. Cały czas jest rehabilitowana.

 

– Rehabilitacja pani Pauliny była intensywna na tyle, na ile pozwalał jej stan zdrowia. Wykonywała wiele ćwiczeń, ale była bardzo zmotywowana. To wzorowa pacjentka. Myśle, że mobilizowała ją tęsknota za dziećmi – mówi mgr Jolanta Nowica, Kierownik Pracowni Rehabilitacji Ruchowej i Fizykoterapii w UCK. – Panią Paulinę czeka jeszcze długa rehabilitacja, ale wszystko jest na dobrej drodze.

 

aip

COMMENTS