Zwykły buziak może nawet zabić…

Zwykły buziak może nawet zabić…

Malutkie dzieci to sama słodycz. Patrzysz i od razu pragniesz tulić, ściskać i całować. Stop! Nie wszyscy wiedzą, że zwykły buziak może nawet zabić… Jedna z mam przeczytała post zamieszczony na Facebooku o tym, jak niebezpieczne dla zdrowia i życia może być całowanie noworodka oraz o śmierci dziecka po pocałunku. I uratowała dzięki temu własne dziecko.

Jedna z mam natknęła się na post Presley Trejo (zobacz poniżej), która podzieliła się z internautami na Facebooku tragicznymi doświadczeniami. Jej nowo narodzone dziecko zmarło przez tzw. “śmiertelny pocałunek” czy “pocałunek śmierci”. Noworodek miał zaledwie 12 dni. Jedna z odwiedzających go osób pocałunkiem przekazała wirus HSV-1, czyli wirus opryszczki (herpes simlex).

 

Wirus ten nie ma prawie żadnego wpływu na dorosłych, ale może zabić (i zabił) dzieci. Jeśli zostanie nim zarażony noworodek czy niemowlę i nie będzie natychmiast leczone, umrze. Tak stało się w przypadku dziecka Presley Trejo. Noworodek nie był wystarczająco silny, aby zwalczyć wirusa. Zmarł. Trejo podzieliła się ze światem swoją tragiczną stratą w nadziei, że uratuje to życie drugiego dziecka.

 

 

I miała rację. Druzgocącą historię walki o życie dziecka znalazła Ashley Pool. Dzięki temu kobieta uratowała własne dziecko przed niechybną śmiercią. Post dał jej do myślenia i pomógł w szybkim postawieniu właściwej diagnozy. To ocaliło noworodka. Mały Reagan ma teraz cztery miesiące. Wciąż przyjmuje antybiotyki by zwalczyć wirusa, ale żyje!

 

 

Teraz obie mamy apelują nie tylko do rodziców, by nie pozwalali całować ich dzieci innym. Nawet członkom własnej rodziny czy bliskim przyjaciołom. – Nie pozwól nikomu całować twojego dziecka. Nie bój się ranić uczuć innych. Nie bój się zawstydzić kogoś. Nie bój się nawet powiedzieć swojej teściowej, żeby nie całowała twojego dziecka – piszą do rodziców, a w szczególności do mam. – Wirus HSV-1 można przenieść na niemowlęta w sposób, który zwykło się określać jako “pocałunek śmierci”.

 

Wielu dorosłych może przenosić wirus HSV-1, czyli wirus opryszczki (herpes simlex) bez objawów, więc kiedy całują dziecko, nie mają pojęcia, że ​​dają one dzieciom zainfekowane pocałunki. Trejo opowiedziała, że noworodek zaczął chorować, ale nie było wiadomo, co jest nie tak. Wszystko wyglądało jak silne przeziębienie czy zwykły wirus. Zanim zdiagnozowano wirusa opryszczki, dziecko miało już niewydolność nerek. Trejo powiedziała, że ​​patrzyła, jak jej córka umiera powolną i bolesną śmiercią. Wszystko dlatego, że ktoś pocałował jej dziecko, zarażając je nieświadomie groźnym wirusem.

 

Opryszczka może być wywołana przez dwa typy wirusów. HSV-1 oraz HSV-2. Ten pierwszy przenoszony jest najczęściej przez bezpośredni kontakt z objętą procesem zapalnym skórą i śluzówką chorego lub wydzielinami zawierającymi wirusy – głównie śliną (również w bezobjawowym okresie infekcji). HSV-1 wywołuje objawy głównie w obrębie błony śluzowej jamy ustnej i spojówek, przenosi się drogą kropelkową (kichanie, mówienie z bliskiej odległości) i kontaktową (dotykanie zmian skórnych).

 

Zmiany chorobowe skóry i błon śluzowych, wywołane przez ten typ wirusa, lokalizują się głównie w obszarze twarzy i błon śluzowych jamy ustnej, ale możliwe jest też zajęcie oczu. Do pierwotnego zakażenia jamy ustnej często dochodzi u dzieci poniżej 4 roku życia (u 50% dzieci stwierdza się obecność wirusa), z reguły przez pocałunki nosicieli HSV-1. Zakażenie pierwotne może przebiegać bezobjawowo albo jako ostre zapalenie dziąseł i jamy ustnej. Powstają wtedy bardzo bolesne owrzodzenia na wargach i dziąsłach utrudniające spożywanie pokarmu. Zmiany te ustępują po około 14 dniach.

 

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0