HomeLubuskie

Zielona Góra. Nauczyciel podstawówki oskarżony o seksualne wykorzystanie uczennicy. “Osaczał ją przez rok”, “Mówił, że weźmie z nią ślub”

Zielona Góra. Nauczyciel podstawówki oskarżony o seksualne wykorzystanie uczennicy. “Osaczał ją przez rok”, “Mówił, że weźmie z nią ślub”

On był jej nauczycielem, a ona jego uczennicą. W zamian za prezenty i komplementy oczekiwał kontaktów seksualnych. Jak to możliwe, że nikt ze szkoły nie zauważył, że nauczyciel adoruje dziecko?

 

– Była domowym dzieckiem, zawsze była w domu. Miała jakieś zajęcia poza szkołą, ale to była: plastyka, muzyka. I tylko była szkoła – dom, dom – szkoła. Nie miałam z nią żadnych trudności – mówi pani Anna, matka ofiary.

 

Kobieta długo niczego się nie domyślała. – Pierwsze, co zauważyłam, że ona rozmawia z kimś przez komórkę i nie chce mi powiedzieć, z kim. Pomyślałam, że skoro ma 14 lat, to może z jakimś chłopakiem ze szkoły. W końcu matka zauważyła coś, co ją mocno zaniepokoiło. – Zobaczyłam, że ma na ręce złoty łańcuszek. Byłam w szoku – przyznaje pani Anna. Mężczyzna zaufanie budował stopniowo. Zaczęło się od niewinnych rozmów, potem nauczyciel kupował dziewczynce drogą biżuterię i perfumy. Zachęcał, by ubierała dla niego sukienki. Coraz bardziej manipulował dziewczynką. – Mówił, że ma piękne włosy, jest bardzo ładną dziewczyną. Zrobił to jakoś tak, że ona myślała, tylko o nim. Dawał jej różne obietnice, na przykład, że weźmie z nią ślub – opowiada matka 14-latki.

 

Nikt nic nie zauważył?

 

Jak to możliwe, że nikt nie zauważył, że mężczyzna regularnie spotyka się z dzieckiem? 58-latek widywał się z dziewczynką nawet poza lekcjami, w Domu Harcerza. To właśnie tam wykorzystał dziecko pod pretekstem nauki jazdy na motocyklu. – Nigdy nie mieliśmy co do tego nauczyciela, jakichkolwiek zastrzeżeń. Nie mieliśmy żadnych uwag co do jego pracy i zachowania. Nie mieliśmy żadnych podejrzeń. Jesteśmy tak samo zszokowani – zapewnia Dorota Polaczek, wicedyrektorka Domu Harcerza. Nauczyciel skutecznie osaczał dziewczynkę przez rok. Miał zmuszać uczennicę do kontaktów seksualnych i straszyć, że jeśli komukolwiek o tym powie, zaszkodzi sobie i jemu.

 

Z relacji pani Anny wynika, że córka sama przyznała jej, że współżyła z nauczycielem. – Po zajęciach pozaklasowych. Nie mogę teraz rozmawiać… – mówi roztrzęsiona kobieta.

 

Prokuratura stawia zarzuty

 

– To jest sytuacja niedopuszczalna, nauczyciel powinien mieć wśród uczniów autorytet. Budzić podziw, albo zwykłą sympatię, ale tutaj granica została przekroczona w sposób niedopuszczalny. Zarzut dotyczy obcowania płciowego z osobą małoletnią i dopuszczania się wobec niej innych czynności seksualnych. Taki zarzut został przedstawiony podejrzanemu – mówi Ewa Grześkowiak z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Nauczyciel został aresztowany na trzy miesiące.

 

W szkole i w jego mieszkaniu śledczy zabezpieczyli komputer oraz telefon z wiadomościami do dziewczynki. Patryk Broszko, pełnomocnik pokrzywdzonej, mówi o mocnych dowodach w tej sprawie. – Przede wszystkim są to zeznania pokrzywdzonej, ale również wyjaśnienia podejrzanego. Mężczyzna w pewnej części przyznaje się do popełnionego przestępstwa, choć próbuje dzielić odpowiedzialność z pokrzywdzoną. Są również dowody rzeczowe w postaci pamiętnika, gdzie są zapiski, które korelują z tym, co zostało powiedziane w zeznaniach przez pokrzywdzoną – wyjaśnia Broszko.

 

„Nie było rozmowy ze szkołą”

 

Pani Anna ma żal, że nikt ze szkoły nie odezwał się do niej w tej sprawie. – Do teraz nie było rozmowy na ten temat. A szkoła powinna chronić uczniów – podkreśla. Dyrektor placówki nie chciała z nami rozmawiać, wygłosiła jedynie oświadczenie: „Oświadczamy, że aresztowanie nauczyciela z naszej szkoły pod zarzutem wykorzystania seksualnego byłej uczennicy, absolwentki jest szokiem dla całej naszej szkolnej społeczności. Deklarujemy pełną współpracę z organami ścigania i wyrażamy głębokie współczucie dla ofiary jak i całej rodziny”.

 

Co dalej?

 

– Zakładając, że dojdzie do skazania tego człowieka, będziemy chcieli, żeby zastosować środki, które uniemożliwią jakikolwiek kontakt tego człowieka w przyszłości z pokrzywdzoną. Tym bardziej, że kiedy sprawa wyszła na jaw, a ten człowiek nie został jeszcze zatrzymany, podejmował próby kontaktu z małoletnią – mówi Patryk Broszko. – Nie wiem, co będzie dalej. Jak ona będzie żyć? Jaką ma przyszłość z takim zdarzeniem? Nie chcę o tym rozmawiać, ale muszę to zrobić, żeby inni rodzice i dzieci wiedziały, że tak nie może być – kwituje matka dziewczynki.

 

Rodzina chciała uciec

 

– Matka nastolatki nie chciała, by jej córka była napiętnowana. Zielona Góra to nie jest małe miasto, ale i tak młodzież się nawzajem zna. Rodzina nie chce, by dziewczyna była wyszydzana przez rówieśników – mówi mecenas Broszko. O sprawie Kingi i nauczyciela rozmawia z nami, bo podejrzewa, że – jeśli mężczyzna, także w przeszłości, skrzywdził też inne dziewczęta – zechcą się one ujawnić. – Tak zwykle jest, gdy dochodzi do przestępstw na tle seksualnym. Gdy jedna ofiara zaczyna mówić, dodaje to odwagi kolejnym – mówi mec. Broszko.

 

Jarosław Miłkowski, aip

COMMENTS