Zepchnął ciężarną żonę z balkonu i znęcał się nad nią. Nieprawomocny wyrok: 15 lat więzienia

Zepchnął ciężarną żonę z balkonu i znęcał się nad nią. Nieprawomocny wyrok: 15 lat więzienia

Zrzucił 29-letnią żonę w ciąży z balkonu pierwszego piętra w gdyńskim bloku, a wcześniej przez lata znęcał się bijąc pięścią, otwartą dłonią, metalową rurką, kablem, przypalał papierosami jej pośladki i wbijał w nie igłę, groził zabraniem dziecka i śmiercią, zamykał nagą na balkonie i wyrzucał z domu by spała w piwnicy albo na dworcu. Tak według sądu postępował 34-letni dziś Bartłomiej R. W środę mężczyzna za to i za posiadanie pornografii dziecięcej usłyszał nieprawomocny wyrok – 15 lat bezwzględnego więzienia. 

Do zdarzenia, od którego rozpoczęło się śledztwo doszło na początku czerwca 2016 roku. – Oskarżony usiłował pozbawić pokrzywdzoną życia, w ten sposób, że wypchnął ją z balkonu mieszkania usytuowanego na pierwszym piętrze. W wyniku upadku z wysokości kobieta, będąca w 5 miesiącu ciąży, doznała rany otwartej powłok głowy – mówiła w maju 2017 roku, kiedy do sądu trafił akt oskarżenia prokurator Tatiana Paszkiewicz, ówczesna rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

 

Według śledczych Bartłomiej R. od 2013 roku do czerwca 2016 r. trwał “długotrwały i eskalujący, ciąg przemocy, pod różną postacią, zakończyło usiłowanie zabójstwa”. Mężczyzna miał znieważać i poniżać pokrzywdzoną, grozić jej pozbawieniem życia, spowodowaniem obrażeń ciała, czy zabraniem dziecka, a także izolować ją od otoczenia, ograniczając kontakty z innymi osobami w tym rodziną, znajomymi. Te drastyczne ustalenia w znacznym stopniu potwierdził w środę Sąd Okręgowy w Gdańsku. – Pokrzywdzona jak duża liczba osób znajdujących się w takiej sytuacji nie informowała znajomych, rodziny o tym co się dzieje w jej domu.

 

Jest to postawa częsta wśród osób doznających przemocy różnego rodzaju, co nie oznacza, że nie były dostrzegalne pewne symptomy jak maskowany siniak pod okiem czy też zachowania polegające na izolowaniu się od znajomych, od rodziny – powiedziała w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Joanna Więckowska, przewodnicząca 5-osobowego składu orzekającego, który zdecydował się skazać 34-letniego dziś mężczyznę na 15 lat więzienia i 50 tys. zł zadośćuczynienia względem ofiary.

 

Dopiero upadek z balkonu miał być momentem przełomowym, kiedy krzywdzona latami kobieta zdecydowała się mówić. Z jej relacji wynikało, że przemoc nasiliła się bezpośrednio przed tym zdarzeniem.

 

– Pokrzywdzona bardzo dokładnie opisywała wszczynanie awantur – powiedziała sędzia, z której relacji wyłaniał się makabryczny obraz życia rodziny z kilkuletnią córeczką, która oczekiwała kolejnego dziecka. – Ciało pokrzywdzonej całe poznaczone było śladami rurki – mówiła przewodnicząca składu sędziowskiego. Jak zastrzegła, kobieta starała się chronić przed uderzeniami ciążowy brzuch. Faktowi zepchnięcia przez Bartłomieja R. z balkonu na pierwszym piętrze przeczyły zarówno zeznania jego jak i żony, która twierdziła, że uciekając z zamkniętego na klucz mieszkania sama próbowała zsunąć się z balkonu i to wtedy upadła. Dopiero opinie biegłych z zakresu medycyny sądowej, specjalizującego się w zakresie badań dotyczących upadku z wysokości oraz psycholog, pozwoliły sądowi stwierdzić, że prawdę mówi 3 robotników budowlanych będących świadkami zdarzenia, a R. “chwytając ją za barki wypchnął ją na ziemię”.

 

Fałszywe zeznania jego żony wynikać miały nie ze złej woli, a mechanizmu psychicznego powodującego, że “nie chce dopuścić do siebie świadomości, że osoba, z którą się związała” mogła zamachnąć się na jej życie. Sąd, który posiłkował się opinią biegłego, nie miał wątpliwości, że upadek z pierwszego piętra groził śmiercią, a to, że zakończył się tylko obrażeniami głowy wynikło wyłącznie ze zbiegu okoliczności bowiem spadając zaczepiła o parapet na parterze, a to zmieniło tor lotu i złagodziło konsekwencje. – Niedostrzegalna była jakakolwiek skrucha – powiedziała sędzia o postawie przed sądem oskarżonego, który w toku postępowania przeczył ustaleniom prokuratury I, choć nie ma dowodów na to, że wcześniej planował zabójstwo to “zadziałał z zamiarem nagłym”.

 

Z ustnego uzasadnienia wyroku wyłaniał się prawdziwy horror, jakiego doświadczać miała przez lata żona Bartłomieja R., który jak to określił sąd znęcał się “ze szczególnym okrucieństwem nad osobą najbliższą”. Mężczyzna miał czynić to m.in. bijąc pięścią, otwartą dłonią, metalową rurką, kablem, książką. Według orzeczenia rozbił jej także lustro na głowie, wiązał ręce, założył worek na głowę, przypalał papierosami pośladki i wbijał w nie igłę, groził zabraniem dziecka i śmiercią, nagrywał rozmowy i zmuszał kobietę by rejestrowała je sama, zmuszał do stosunku seksualnego, zamykał nagą na balkonie i wyrzucał z domu by spała w piwnicy albo na dworcu.

 

– Jesteśmy w pełni usatysfakcjonowani wyrokiem w zakresie podzielenia tezy aktu oskarżenia, w zakresie podzielenia kwalifikacji karnej, która została tam wskazana jak również wymiarem kary, który jest zgodny z z wnioskami oskarżenia. Oczywiście ciężar gatunkowy, drastyczność i brutalność tych zdarzeń będących przedmiotem rozpoznania wskazuje, że ten wyrok jest po prostu wyrokiem sprawiedliwym, jednakże oczywiście będzie on podlegał ocenie formalnej – powiedziała prokurator Maja Rodwald z Prokuratury Rejonowej w Gdyni. Wyjaśniła dziennikarzom, że oskarżenie domagało się w tej sprawie właśnie 15 lat więzienia oraz 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Obrońca oskarżonego w sądzie się nie pojawił. Jednak jego apelacja jest niemal pewna.

 

wie aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0