"> Żel miał powiększyć biust. Ale zamiast piękna zostały blizny. Łodzianka ostrzega kobiety przed popełnieniem błędu - wiadomosci.com

Żel miał powiększyć biust. Ale zamiast piękna zostały blizny. Łodzianka ostrzega kobiety przed popełnieniem błędu

Żel miał powiększyć biust. Ale zamiast piękna zostały blizny. Łodzianka ostrzega kobiety przed popełnieniem błędu

To miała być bezpieczna metoda powiększania biustu. Dla wielu kobiet okazała się jednak koszmarem. Jej efektem są blizny, długie leczenie, a nawet utrata piersi. O swoich doświadczeniach z żelami Aquafilling i Los Deline opowiedziała publicznie łodzianka Magdalena Malaczyńska. Chce ostrzec inne kobiety.

Pragnęły być atrakcyjne, pewne siebie i szczęśliwe. Tymczasem ich życie zmieniło się w koszmar. Kobiety, które zdecydowały się na powiększenie piersi metodą wstrzyknięcia żelu Aquafilling, cieszą się, że nadal żyją. Nawet jeśli po operacji zamiast poprawy urody pozostały szpecące blizny…

 

Postanowiły się przełamać

 

Korekcja biustu to sprawa intymna. Dlatego kobiety o nieudanej operacji powiększania piersi mówią niechętnie. Tydzień temu ten trudny temat pojawił się w programie telewizji TVN. Większość występujących w reportażu kobiet ukryła swoje twarze. Dwie panie zdecydowały się jednak stanąć otwarcie przed kamerą. Jedną z dzielnych kobiet jest łodzianka Magdalena Malaczyńska, współwłaścicielka znanej firmy Indigo Nails produkującej lakiery do paznokci. Magdalena Malaczyńska opisała też swoje przeżycia na Instagramie. Nie ma wątpliwości, że wraz z drugą bohaterką programu miała bardzo dużo szczęścia w nieszczęściu. „Po roku od usunięciu Aquafillingu organizmy wróciły do pełnego zdrowia, co umożliwiło wszycie implantów w zdeformowany i zniszczony biust” – opowiada Magdalena Malaczyńska.

 

Łodziance pomógł chirurg plastyczny, który usunął żel. Później, przez rok zajmował się nią lekarz onkolog. W tym czasie sprawdzał, dlaczego rany na piersi nie chcą się goić. Aby ostrzec inne kobiety przed fatalną w skutkach operacją, pani Magdalena zamieściła na Instagramie wstrząsający film prezentujący chirurgiczny zabieg usuwania żelu i tkanek z chorej piersi. „Jeśli dotrwacie do końca, to zobaczycie poszarpane fragmenty ciała. To mięśnie piersiowe, które zostały rozerwane na strzępy podczas aplikacji Aquafillingu. Ciężko odróżnić, które z nich to obumarła tkanka, a które to część ciała, którą jeszcze uda się zregenerować” – wyjaśnia łodzianka. Zdecydowała się na ten odważny krok, żeby nikt już w Polsce nie popełnił tego samego błędu. „Żadna kobieta nie powinna już tego nigdy więcej doświadczyć” – pisze Magdalena Malaczyńska.

 

Tysiące nabranych kobiet

 

O komplikacjach opowiadały też inne kobiety. Jedna z nich straciła pierś, kolejnej lekarz zalecił usunięcie piersi. – To był moment silnego załamania. Okazało się, że lekarz, na którego liczyłam, powiedział mi, że nie pomoże, bo sam się boi i nie chce ryzykować. Jedyne, co mógł mi doradzić, to usunięcie piersi. Byłam załamana – opowiadała jedna z kobiet. Odważna decyzja dwóch pań sprawiła, że coraz więcej kobiet zaczęło otwarcie mówić o zabiegach. „Też miałam to zrobić, nawet wpłaciłam zaliczkę i szczęście od Boga albo znak, bo zrezygnowałam z zabiegu. Pal licho zaliczkę, ważne, że tego nie zrobiłam, zdecydowałam się na implanty” – napisała jedna z czytelniczek wpisu Magdaleny Malaczyńskiej.

 

Kobiet, które straciły zdrowie w wyniku wstrzyknięcia żeli Aquafilling i Los Deline, jest więcej. Zabiegów mogło być w Polsce kilka tysięcy. Na szczęście nie u wszystkich pojawiły się skutki uboczne.

 

Miało być prosto i bezpiecznie

 

Aquafilling miał być bezpieczną i mniej inwazyjną metodą powiększania piersi niż tradycyjne implanty, które wszczepia się chirurgicznie. Do Polski żel Aquafilling trafił w 2013 r. Dwa lata temu ten sam specyfik zaczął być sprzedawany pod nową nazwą handlową Los Deline. Od tego czasu żel wstrzykiwany był kobietom przez wielu różnych lekarzy. Zabieg reklamowany był jako łagodniejszy niż tradycyjne operacje. Zabieg trwał około półtorej godziny. W internecie nadal można znaleźć informacje, że jest całkowicie bezpieczny. Na dodatek żel miał się samoczynnie rozpuścić w organizmie po pięciu latach od zabiegu.

 

To zachęciło wiele kobiet do poddania się wstrzyknięciu, choć to koszt od 10 do 20 tys. zł. Wiele kobiet rzeczywiście cieszyło się ładniejszymi piersiami. Ale były i takie, u których po kilku dniach zaczęły się kłopoty. Objawy, które opisują, są dramatyczne: piersi puchną, pękają, są bolesne. Z ran sączą się płyny. Żel przemieszcza się w ciele, zdarza się, że lekarze znajdują go w innych organach. W ekstremalnych wypadkach zniszczenia, do jakich doszło pod wpływem żelu, są tak duże, że konieczna jest amputacja piersi.

 

Chirurdzy ostrzegają

 

Jednym z lekarzy, który zajmuje się leczeniem powikłań występujących u pacjentek po zabiegach z żelami Aquafilling i Los Deline, jest dr Mateusz Zachara. Chirurg plastyczny z Polanicy-Zdroju. To on w trudnych chwilach po zabiegu ratował m.in. łodziankę Magdalenę Malaczyńską. Swoje doświadczenia z ofiarami żelu opisał na Instagramie na swoim profilu „Chirurg-plastyk”. Skłoniły go do tego liczne pytania, jakie dostaje od kobiet, dotyczące tej metody. Szczegóły medyczne operacji usuwania specyfiku są drastyczne.

 

„Preparat, jak i sposób jego podania, dewastuje okoliczne tkanki, rozrywa mięśnie, znajduje się w różnych płaszczyznach: nad mięśniem, pod mięśniem, w gruczole, tkance tłuszczowej, pod skórą. Nie ma możliwości, aby usunąć go całkowicie, ponieważ wgryza się w okoliczne tkanki, tworzy w nich zwapnienia i zrosty” – napisał dr Zachara. Chirurg chce, żeby jego post był ostrzeżeniem dla kobiet znęconych łatwością zabiegu. „Jedynymi bezpiecznymi i zbadanymi przez ostatnie kilkadziesiąt lat sposobami powiększania i modelowania piersi są implanty silikonowe oraz przeszczep własnej tkanki tłuszczowej” – podkreśla chirurg plastyczny.

 

Działania prawne

 

Ale nie tylko sam preparat może stanowić zagrożenie. Także jego podawanie nie zawsze jest właściwe. Zdarzało się, że stosowali go lekarze bez odpowiednich kwalifikacji. W Poznaniu żel do piersi wstrzykiwała… dentystka. Pacjentki skarżyły się, że nie otrzymały informacji o możliwych powikłaniach. Śledztwo w sprawie powikłań po podaniu żelu prowadzi teraz Prokuratura Okręgowa w Poznaniu. Wkrótce zostaną powołani biegli z Zakładu Medycyny Sądowej. Mają ocenić, czy aplikowanie żelu przebiegło zgodnie z procedurą i czy przez to nie doszło do powikłań. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.

 

– Będzie to można zrobić dopiero po uzyskaniu opinii biegłych – mówi prokurator Michał Smętkowski, rzecznik poznańskiej prokuratury. Żelem zainteresował się też Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. W czerwcu wszczął postępowanie w sprawie wycofania z obrotu i użytkowania żelu Los Deline. „Po wszczęciu postępowania jedyny polski dystrybutor ww. wyrobu – Concept Med. Sp. z o.o. powiadomił prezesa urzędu, że zawiesza dystrybucję tego wyrobu, także wytwórca powiadomił prezesa urzędu, że tymczasowo zaprzestaje sprzedaży ww. wyrobu na polskim rynku” – informuje Wojciech Łuszczyna, rzecznik prasowy urzędu. Decyzja o wycofaniu z obrotu ma zapaść jeszcze w tym miesiącu. Tymczasem w internecie wciąż można znaleźć oświadczenie produkującej żel czeskiej firmy Biotrh, która broni preparatu.

 

„Każdy zabieg przy użyciu jakiegokolwiek wyrobu medycznego może spowodować reakcje niepożądane. Implanty lub wypełniacze są ciałami obcymi w organizmie człowieka, dlatego każde wszczepienie implantu może potencjalnie wiązać się ze zwiększonym ryzykiem działań niepożądanych zarówno bezpośrednio po umiejscowieniu, jak i po upływie miesięcy lub lat. (…) Jako producent staramy się badać takie przypadki, ale często nie ma wystarczających dowodów na to, że zabieg został wykonany zgodnie ze wszystkimi wymogami” – napisała firma.

 

Kliniki odchodzą od żelu

 

Dziś, po serii negatywnych opinii, trudniej jest znaleźć klinikę, która wstrzyknie kontrowersyjny żel. – Nie prowadzimy już tych zabiegów. I odradzamy ich stosowanie – słyszymy w jednej z białostockich klinik, która na swojej stronie wciąż ma informacje o Aquafillingu. Ale skutki wykonanych do tej pory zabiegów mogą pojawić się u pacjentek nawet za kilka lat. Kobiety, które miały takie zabiegi, na wszelki wypadek powinny skonsultować się z lekarzem.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0