HomeMałopolskie

Zakopane. To już koniec “oscypkowego Eldorado”?

Zakopane. To już koniec “oscypkowego Eldorado”?

Czy realizuje się scenariusz, którzy przewidywało wiele osób? Zakopiańskie Centrum Kultury ogłosiło właśnie wyniki dorocznego przetargu na dzierżawę stoisk z oscypkami na Krupówkach i pod Gubałówką. Efekt? Z 23 wystawionych na licytację punktów handlowych nowych dzierżawców znalazły tylko cztery. Urzędnicy nie wiedzą, czy to efekt kryzysu gospodarczego spowodowanego koronawirusem czy może faktu, że oferenci nie zrozumieli nowych zasad przetargu. Dlatego postanowili ponownie wystawić stoiska z serami na licytację.

Zakopiańskie Centrum Kultury – miejska jednostka odpowiedzialna za organizację imprez kulturalnych w mieście – pod koniec maja ogłosiła doroczny przetarg, który ma wyłonić osoby i firmy, które przez kolejne 12 miesięcy będą dzierżawić stoiska z oscypkami na Krupówkach i Placu pod Gubałówką. Dotychczas był to bardzo dochodowy interes, więc za dzierżawę jednego kramu o wielkości 1-2 mkw. oferowano nawet 21 tysięcy złotych miesięcznie. Teraz jednak wiele osób uznało, że kryzys może uderzyć także w branżę oscypkową, której nie będzie stać na płacenie tak dużych pieniędzy. Po tym jak urzędnicy z ZCK otwarli oferty złożone na dzierżawę stoisk przy Krupówkach okazało się, że zainteresowanie nimi było naprawdę marne. Ostatecznie nowych najemców znalazły tylko cztery (z 13) stoiska.

 

Chodzi o położone w centralnej części deptaku kramy nr. 4 (przy hotelu Sabała); 5 (przy sklepie Reserved); 6 (przy banku Spółdzielczym) i 8 (vis a vis McDonalda). Na każdy z nich złożono tylko jedną ofertę, która była o zaledwie kilka tysięcy złotych (w skali roku) większa od minimum jakie za kramy chciało uzyskać Centrum Kultury. Ostatecznie więc kram numer 4 “sprzedano” za roczny czynsz w wysokości 102 tys. zł; “piątkę” i “szóstkę” za 126 tys. zł a “ósemkę” za 110 tys. zł. Co ciekawe, wszystkie stoiska wydzierżawiły dwie rodziny z Czarnego Dunajca. To mieszkańcy sąsiadujących ze sobą posesji na ulicy Kmietowicza w tejże wsi. Co z pozostałymi kramami? ZCK ponowiło przetarg, który ma wyłonić dzierżawców. Oferty potencjalni handlarze serami mogą składać do 22 czerwca. Centrum Kultury zapewne liczy, że pod koniec czerwca będzie już wiadomo, jak w tym roku będzie wyglądał sezon turystyczny i jeśli okaże się, że turystów w góry przyjechało równie dużo co w minionych latach, to chętni na handel serami przy deptaku się znajdą.

 

Dlatego też na razie nie obniżono minimalnych stawek za roczną dzierżawę kramów. Nie wiadomo natomiast jak interpretować wyniki pierwszego przetargu na dzierżawę 10 stoisk z oscypkami na placu pod Gubałówką. Gdy ZCK otworzyło przetarg, okazało się, że nie wypłynęła na niego żadna oferta. – Te pojawiły się już po zakończeniu przetargu, ale nie spełniały wymogów formalnych – mówią pracownicy Zakopiańskiego Centrum Kultury. Ludzie nie zrozumieli, że w tym roku oczekujemy nie ofert z proponowanym czynszem miesięcznym tylko czynszem za cały rok. Liczymy, że na drugi przetarg wpłyną do nas już wiążące oferty. Kramy pod Gubałówką zawsze cieszyły się przecież większym zainteresowaniem jak te na Krupówkach.

 

Urzędnicy i w tym wypadku odrzucają też na razie myśl o obniżeniu swoich wymagań jeśli chodzi o czynsz minimalny (ZCK chce pieniędzy w granicach 108 – 144 tys. zł rocznie za jeden kram). Twierdzą, że w dobie koronawirusa i spowodowanego nim kryzysu wyszli w inny sposób naprzeciw oczekiwaniom dzierżawców. Zaproponowali, by w tym roku czynsz za stoiska nie był taki sam co miesiąc, a uzależniony od ruchu turystycznego.

 

– Tworząc ofertę wynajmu, wzięliśmy pod uwagę wielkość ruchu turystycznego w Zakopanem – czytamy w biuletynie informacji publicznej ZCK. – Ruch ten oszacowany został na podstawie najbardziej miarodajnego obecnie czynnika: ilości sprzedanych biletów do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Takie rozwiązanie pozwoli na generowanie największych kosztów w miesiącach dużego obłożenia turystycznego i analogicznie zdecydowanie mniejszych w miesiącach małego przepływu turystów. Co to w praktyce oznacza? Mniej więcej to, że osoba, która wylicytuje stoisko z serami, w lipcu tego roku zapłaci 16 procent wysokości rocznego czynszu. W sierpniu opłata wyniesie 20 proc., ale już np. w listopadzie czy kwietniu 2021 roku tylko 4 proc. Czy to rozwiązanie spodoba się oferentom, dowiemy się już za kilkanaście dni, gdy będą znane wyniki przetargu.

 

aip

COMMENTS