Zabijany przy dzieciach, trzymany bez wody. Karp nie ma głosu, ale swoje prawa

Zabijany przy dzieciach, trzymany bez wody. Karp nie ma głosu, ale swoje prawa

Maja Ostaszewska, Magdalena Różczka, Maja Bohosiewicz, Julia Pietrucha i Bartłomiej Topa. To część osób wspierających kampanię „Jeszcze żywy KARP”.

Nie wszyscy cieszą się z nadchodzących świąt. Jak podkreśla Klub Gaja, nadal mamy do czynienia z niehumanitarnym traktowaniem karpi. Ryby są trzymane bez wody, stłoczone, pakowane żywe do worków foliowych, ranione. Choć karpie chroni ustawa o ochronie zwierząt i Sąd Najwyższy w 2016 roku wydał orzeczenie potwierdzające, że przetrzymywanie ryb bez wody jest znęcaniem się, niewiele się zmieniło od czasów PRL-u.

 

– Karp nie jest w Polsce, łagodnie mówiąc, dobrze traktowany w drodze na nasze świąteczne stoły. Nadal nie wiem dlaczego. Z przyzwyczajenia? Braku uważności? Zwykłej głupoty? Przecież jest chroniony prawem, jak każde inne zwierze kręgowe, a mimo to traktowany jest w sposób szczególny. Okrutnie szczególny. Żywa ryba transportowana i przechowywana jest bez wody. Jak długo jeszcze będzie trwał ten absurdalny zwyczaj związany z komunistycznymi niedoborami? Zależy to od nas. Bądźmy uważni przed świętami i nie kupujmy żywych ryb. To przecież norma w wypadku innych zwierząt, które spożywamy – podkreśla Jacek Bożek, z Klubu Gaja, który zapoczątkował kampanię „Jeszcze żywy KARP”. Jej początki sięgają 1976 roku. Założyciel Klubu Gaja uratował wówczas pierwszego karpia, którego zabrał z wanny rodziców i wypuścił na wolność.

 

Nie znam żadnego innego przypadku, w którym prawo łamane byłoby na tak masową skalę, jak dzieje się to w przypadku karpi. Przepisy ustawy o ochronie zwierząt nie pozostawiają wątpliwości, że karp podlega ochronie przed niehumanitarnym traktowaniem, a znęcanie nad zwierzętami jest przestępstwem. Co więcej – ustawa wskazuje nawet literalnie, że przykładem tego przestępstwa jest trzymanie lub transport żywych ryb w celu sprzedaży bez dostatecznej ilości wody – opisuje Karolina Kuszlewicz, adwokatka. Co zrobić, kiedy widzimy niepotrzebne cierpienie karpi (stłoczone, poranione ryby bez dostępu do wody)? Klub Gaja apeluje do zgłaszania takich przypadków na policję. Warto zadbać o dowody – zdjęcie, filmik nagrany komórką, kontakt do innych świadków męczenia ryb. Kolejny krok, przekażmy wiadomość do Klubu Gaja lub innej organizacji, której statutowym celem jest ochrona zwierząt.

 

– Przez lata błędnie uważano, że skoro karp jest w stanie pewien czas przeżyć bez wody, to oznacza, że nie doszło do przestępstwa. Tymczasem Sąd Najwyższy wyraźnie wskazał, że fakt, że zwierzę przeżyło nie oznacza, że nie cierpiało. Cierpienie jest z kolei znamieniem przestępstwa – podkreśla Karolina Kuszlewicz. Przypomnijmy. W tym roku zaproponowano zmianę w projekcie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, która pogorszyłaby standardy ochrony karpi. Za znęcanie uważa się „transport żywych ryb lub ich przetrzymywanie w celu sprzedaży bez dostatecznej ilości wody uniemożliwiającej oddychanie”. Przepis ten wymagał zamiany słowa „uniemożliwiającej” na „umożliwiającej”. Tymczasem projekt usunął „wodę”.

Źródło: Klub Gaja

 

Ewelina Sikorska (aip)



COMMENTS

WORDPRESS: 0