Wrocław: Podejrzewał, że żona go zdradza. Dlatego zarzucił jej linkę holowniczą na szyję i…

Wrocław: Podejrzewał, że żona go zdradza. Dlatego zarzucił jej linkę holowniczą na szyję i…

Paweł K. zacisnął linkę holowniczą na szyi żony i zaczął ją dusić. Sąd wydał wyrok w tej sprawie…

Wrocławski Sąd Apelacyjny wydał prawomocny wyrok: rok więzienia i 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia. Oskarżenie domagało się 10 lat. Prokuratura Regionalna we Wrocławiu wyrok uznała za słuszny. Kasacji nie wniesie. Dlaczego tak łagodny wyrok? Przecież za próbę zabójstwa grozi co najmniej 8 lat. Sąd ocenił, że Paweł K. „dobrowolnie odstąpił” od usiłowania zamordowania własnej żony, bo przestał dusić. W takich wypadkach kodeks karny nie pozwala ukarać za usiłowanie popełnienia przestępstwa. Sąd skazał mężczyznę tylko za lekkie uszkodzenie ciała – obrażenia głowy i szyi, które były efektem całego zajścia. I jeszcze jedna kwestia.

 

Zdaniem sądu miała to być próba zbrodni dokonana „pod wpływem silnego wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami”. Potocznie mówiąc „w afekcie”. Bo Paweł K. podejrzewał, że żona go zdradza. Inwigilował ją, założył podsłuch. Oskarżająca Prokuratura Okręgowa w Świdnicy od początku uznawała, że była to po prostu próba zabójstwa. Stąd wniosek o 10 letni wyrok. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy śledczy skierowali do Prokuratury Regionalnej projekt kasacji do Sądu Najwyższego. Tu jednak uznano, że wyrok wrocławskiego Sądu Apelacyjnego był słuszny. Do tragedii doszło w nocy z 5 na 6 sierpnia 2017 roku w Srebrnej Górze. Było około 2 w nocy w pokoju, w którym spali małżonkowie. Według oskarżenia w nocy mąż obudził żonę i poprosił by otworzyła okno. Kiedy stała tyłem do niego przy oknie zarzucił jej na szyję linkę holowniczą. Ale sąd przyjął nieco inną wersję wydarzeń.

 

Ona sama podeszła do okna i wtedy on rzucił się na nią. Tak czy siak sąd przyjął, że mężczyzna żonę chciał zabić. Choć działał w afekcie. Wieczór poprzedzający tragedię małżonkowie spędzić mieli na rozmowie o podejrzeniach co do domniemanej zdrady. To właśnie podejrzenia o zdradę miały być powodem oceny, że mężczyzna działał w afekcie. „Silne wzburzenie w niniejszej sprawie charakteryzowało gwałtowność wybuchu, choć podłoże dla wyładowania emocjonalnego istniało od pewnego czasu i narastało, a emocje u oskarżonego wzięły górę nad intelektem” – czytamy w uzasadnieniu wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. Sąd ocenił, że podejrzenie zdrady to ważny powód usprawiedliwiający emocje. A nie błahy – jak przekonywało oskarżenie.

 

Kluczowe dla tej sprawy pytanie. Co uratowało życie Michalinie K.? Prokuratura przekonywała, że życie uratowała interwencja jej teściów – rodziców Pawła. Jego ojciec wbiegł do pokoju i odepchnął duszącego kobietę syna od żony. Druga wersja – i tą sąd uznał za wiarygodną – mówiła, że Paweł sam przestał dusić, próbował nawet „cucić żonę” i to w takiej sytuacji zastali go teściowie, którzy wbiegli do pokoju. Pełnomocnik pokrzywdzonej w tej sprawie kobiety przekonywał sąd, ze zeznania teściów są niewiarygodne. Zwracał uwagę na zacieranie śladów zdarzenia. Pokój, w którym doszło do tragedii został posprzątany, a linka wyrzucona. Sąd o cenił jednak, że sam fakt, że świadkami są rodzice oskarżonego nie oznacza, że ich zeznania są niewiarygodne. A matka Pawła K. po prostu sprzątnęła pokój nie myśląc o tym, że zaciera ślady. Nie wiedziała jeszcze, że będzie jakieś śledztwo. Kiedy Paweł K. przestał dusić żonę, ta zadzwoniła do swojej ciotki prosząc ją o pomoc. Potem wybiegła z domu. Sprawę w połowie ubiegłego roku pokazał program „Uwaga” w TVN.

 

– Znalazłam ją leżącą pod krzyżem nieopodal ich domu. Mówiła cały czas: „Nie zabijaj mnie”. Jak odsłoniła twarz, to zaniemówiłam. Wyglądała jak człowiek po śmierci – mówiła reporterom „Uwagi” ciotka Michaliny K. Po drodze ciotka spotkała jej męża, który mówił, że chciał zabić żonę. Sąd przyznał, że owszem chciał zabić ale potem sam dobrowolnie z tego zrezygnował. Stąd brak kary za usiłowanie zabójstwa. W pierwszej instancji świdnicki Sąd Okręgowy skazał Pawła K. na 1,5 roku więzienia i 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia dla żony za doznane krzywdy. Sąd Apelacyjny obniżył o pół roku a zadośćuczynienie pięciokrotnie. „Nie może umknąć uwadze, że skutkiem czynu oskarżonego były przecież lekkie obrażenia ciała” – napisał Sąd Apelacyjny.

 

– „Działanie oskarżonego choć intensywne było jednak krótkotrwałe co winno mieć również odzwierciedlenie w wymiarze zadośćuczynienia. Oskarżony natychmiast po zdarzeniu przepraszał pokrzywdzoną, wyrażał żal i skruchę, dążył do pojednania.”

 

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0