Wisła Kraków zaprezentowała Jakuba Błaszczykowskiego

Wisła Kraków zaprezentowała Jakuba Błaszczykowskiego

Na ten moment kibice Wisły Kraków czekali od początku przygotowań zespołu do sezonu. Jakub Błaszczykowski rozpoczął je z zespołem Macieja Stolarczyka, ale dopiero w czwartek podpisał półroczny kontrakt. W piątek przyszła pora na oficjalną prezentację piłkarza, który wraca do „Białej Gwiazdy” po 11,5 roku przerwy. 

Zainteresowanie prezentacją Błaszczykowskiego było ogromne. W pawilonie medialnym na stadionie Wisły dawno nie było takich tłumów. Trudno się dziwić, bo też nie tylko do zespołu „Białej Gwiazdy”, ale i do całej ekstraklasy dawno nie przychodził piłkarz o tak uznanej marce. – Chciałem bardzo serdecznie podziękować za tak duże zainteresowanie – rozpoczął Jakub Błaszczykowski. – Dla mnie to jest wielki dzień, Cieszę, że będę miał okazję kolejny raz założyć koszulkę Wisły Kraków i mam nadzieję, że dostarczę sobie i kibicom dużo satysfakcji. Mam nadzieje, że po tych wszystkich zawirowaniach dla Wisły będzie już tylko świeciło słońce, tak jak dzisiaj za oknem. Błaszczykowski przyznał, że o powrocie do Wisły rozmawiał z dyrektorem sportowym Arkadiuszem Głowackim już pod koniec minionego roku. – Tak, dyrektor Arek może potwierdzić, że już w grudniu rozmawialiśmy – przyznał Kuba – Oczywiście wtedy nie mogliśmy przewidzieć jak się to wszystko potoczy. Powiem szczerze, że dla mnie, znając historię tego klubu, jest czymś nie do pomyślenia, żeby wystawiać ten klub na takie pośmiewisko, jak na przełomie roku. A później robiłem już tylko to, co czuję. Prawda jest taka, że gdyby w klubie było wszystko dobrze, Wisła Kraków nie potrzebowałaby mnie. Z racji tego, że wszystko się potoczyło, jak się potoczyło, jestem. Wiem, że są ogromne oczekiwania związane z moją osobą. Sytuacja jest dzisiaj w klubie o wiele lepsza. Ale jest też tak, że staliśmy jeszcze niedawno w problemach o czoło, a dzisiaj po uszy. Budujące jest to, jak wielka jest wiara w kibicach, jak wiele mieliśmy w ostatnim czasie tego dowodów. Błaszczykowski podpisał na razie półroczną umowę z Wisłą. Jak przyznaje, jest to spowodowane przede wszystkim tym, że nie chce zbyt daleko wybiegać w przyszłość. – Myślę, że to jest przede wszystkim związane z tym, co powiedziałem wcześniej – skomentował długość swojej umowy zawodnik. – Wiemy, w którym momencie jesteśmy. Ciężko mi planować dalej. Na bardzo dużym spokoju do tego podchodzę, bo niekiedy nie trzeba podpisywać umów, żeby wiedzieć, co w życiu robić. Dziennikarze pytali też piłkarza, kiedy doszedł do wniosku, że to już jest ten moment, kiedy należy wrócić do Krakowa. – Kiedy zobaczyłem, jakie są problemy w Wiśle. Kiedy zaczęły dochodzić do mnie słuchy że one są bardzo duże. Czyny nie słowa – tak mówi nasze hasło. I dlatego, kiedy zobaczyłem te wszystkie problemy, uznałem, że należy wrócić. Trudno przy okazji prezentacji Jakuba Błaszczykowskiego było nie wrócić do jego pierwszego pobytu w Wiśle. Piłkarz nieco powspominał, choćby moment swoich początków przy ul. Reymonta. – To było tak, że jechałem tutaj na pierwszy trening, wpadłem w poślizg i trochę się zakopałem – opowiada Kuba.

– Przyjechałem cały w błocie. Nie dość, że się stresowałem, to jeszcze przyjechałem brudny. Po dwóch dniach trener Liczka zapytał mnie jednak, czy chcę jechać z nimi na obóz. To było dokłanie 8 lutego, historia zatoczyła więc koło. Ciesze się, że mogę tutaj być. Zobaczymy, co jeszcze życie przyniesie. Pokora w życiu, a w sporcie szczególnie jest bardzo ważna. W moim przypadku przy podjęciu decyzji wygrało serce. Ja cały czas zadaję sobie pytanie, czy to się uda uratować. Oczywiście w ostatnich dniach wsparcie kibiców jest tak duże, że to jest bardzo budujące. Wątpliwości są jednak zawsze. I to jest dobre, bo jak ich nie ma, to nic się nie osiągnie. Bo to one powodują, że każdego dnia człowiek stara się udowadniać, że zasługuje na to, żeby być w miejscu, w którym jest. A co do wsparcia kibiców, to mam nadzieję, że my piłkarze odwdzięczymy im się swoją grą na boisku. Wisła zainauguruje piłkarską wiosnę w poniedziałek w Zabrzu. Błaszczykowski nie chciał spekulować, jak będzie wyglądał mecz z Górnikiem.

– Ciężko zakładać coś, co ma się dopiero wydarzyć – uśmiecha się zawodnik. – Cały sztab starał się zrobić wszystko, żebyśmy byli w jak najlepszej formie. Mamy doświadczonych zawodników, mamy też młodzież, która chce się uczyć. Mamy nadzieję, że ci młodzi chłopcy dadzą nam wsparcie podczas meczów. Ja miałem przyjemność, że Arek Głowacki wprowadzał mnie do drużyny. Teraz będę miał satysfakcję, że będę wprowadzał młodych chłopaków. Ciężko natomiast powiedzieć, co będzie w meczu z Górnikiem Zabrze, bo pierwszy mecz jest zawsze niewiadomą. Najważniejsze, że widzę grupę trenerów, chłopaków, którzy są wielkimi profesjonalistami. Mimo problemów wykonywali swoją pracę na sto procent. To jest coś, co pokazuje, że w życiu są wartości, dla których warto się poświęcać. Błaszczykowski został kapitanem Wisły, ale podkreślił, że nie starał się specjalnie o tę funkcję.

– Wielki szacunek dla Rafała Boguskiego, który sam poszedł do trenera – opowiada Kuba. – Mnie również zakomunikował, ze chce to zrobić. Mnie to nie było konieczne, bo mamy wielu liderów. Nie trzeba mieć tej opaski, żeby być liderem, co pokazywał Paweł Brożek. Tak samo imponuje mi swoją charyzmą Marcin Wasilewski. Wystarczy na niego spojrzeć, żeby wszystko wiedzieć. Cieszę się, że miałem okazję z nim grac wcześniej w reprezentacji, a teraz będę miał taką okazję w klubie. Pomoc Błaszczykowskiego dla Wisły jest czymś szczególnym nie tylko w polskim futboli. Zapytany, skąd taka miłość do „Białej Gwiazdy” i co jest szczególnego w tym klubie, zawodnik odparł: – Przede wszystkim Wisła jest klubem, który dał mi szansę zaistnieć. Rodzice i babcia zawsze wpajali mi, żeby nie zapominać, skąd się jest i jak jest możliwość, trzeba się odwdzięczyć. Nie chodzi o to, żeby silić się na wielkie słowa. Tak jak powiedziałem, liczą się czyny, nie słowa. Nie zabrakło też pytań o kadrę. Dobrą grą w Wiśle Jakub Błaszczykowski ma szansę uciszyć głosy krytyków, którzy wyrażali wątpliwości, czy powinien on być powoływany przez Jerzego Brzęczka do reprezentacji. – Mam wrażenie, że to już trochę trwa – powiedział o krytyce Błaszczykowski.

– Takie głosy jak gram w kadrze są raz głośniejsze, raz mniej głośne. Wszystko zależy od wyniku w piłce nożnej. Każdy ma możliwość wypowiedzieć swoje zdanie, a ja mam do wykonania swoją pracę. To jest dla mnie najważniejsze. Uprawiamy sport, który jest dość popularny i ludzie czasami lubią mówić o piłkarzach na B, a nie na C. Moją rolą jest ciężko pracować i cieszyć kibiców swoją gra. Spotykam się z wieloma sytuacjami, gdy dostaję wsparcie od kibiców. I to jest dla mnie ważne. Błaszczykowski w Wiśle zadebiutuje w poniedziałek w Zabrzu. Mimo setek meczów rozegranych w karierze, piłkarz nie kryje, że przed pierwszym gwizdkiem będzie odczuwał dreszczyk emocji. – Jeśli przed meczem nie będę czuł tremy, dodatkowych emocji, to będę wiedział, że to już koniec. Dopóki to czuję, dopóki pali się we mnie ten płomień, to warto to robić – stwierdził. Na koniec padło pytanie o relacje z trenerem Maciejem Stolarczykiem, z którym kiedyś Jakub Błaszczykowski występował w Wiśle.

Kuba przy tej okazji opowiedział zabawną anegdotę: – Trener Stolarczyk był kiedyś na stażu w Dortmundzie. Rozstawił stojak, kamerę, a tutaj wyszedł trener Klopp i parzy ze zdziwieniem. Pyta się, czy on ma zamiar kręcić cały trening? W końcu jednak uśmiechnął się, machnął ręką i stwierdził, niech kręci… Fajna historia, że teraz spotykamy się z trenerem znów w jednej szatni. Trener Stolarczyk prócz dobrego warsztatu jest też dobrym psychologiem. Gdyby nie on i jego sztab, drużyna nie grałaby tak dobrze jesienią. Dodajmy, że klub już wprowadził do sprzedaży koszulki z numerem i nazwiskiem Jakuba Błaszczykowskiego.



COMMENTS

WORDPRESS: 0