Wieluń: Matka chciała oddać dziecko. Umieściła ogłoszenie w sieci

Wieluń: Matka chciała oddać dziecko. Umieściła ogłoszenie w sieci

Mieszkanka Wielunia wystawiając na portalu ogłoszeniowym ubranka po swoich dzieciach natknęła się na nietypowe ogłoszenie. Kobieta w zaawansowanej ciąży, jak określiła ze względu na trudną sytuację, chciała oddać swoje nienarodzone jeszcze dziecko. Wielunianka zgłosiła sprawę na policję. Tymczasem Edyta M., autorka ogłoszenia, zaczęła rodzić. Aktualnie sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie.

W czwartkowe popołudnie Iza zasiadła do komputera, by wystawić na portalu ogłoszeniowym ubrania, z których jej dzieci już wyrosły. Wcześniej jednak, zanim umieściła swoje ogłoszenie, zaczęła przeglądać te, które zostały wcześniej opublikowane na portalu. Ku jej zdziwieniu wśród umieszczonych ofert znalazło się ogłoszenie Edyty M. zatytułowane “oddam dziecko”. Jak napisała w ogłoszeniu kobieta, jest w bardzo trudnej sytuacji życiowej i nie jest w stanie sama wychować dziecka. Z tego też powodu zdecydowała się je oddać.

 

W ogłoszeniu podała swoje imię i nazwisko oraz numer kontaktowy. Iza zwyczajnie się wystraszyła. Sama ma dzieci i jak zaznacza, nie ma pojęcia w jakim stanie psychicznym musi być kobieta, żeby zdecydować się na oddanie własnego dziecka. A jeśli już nawet, to jak bardzo trzeba być zdesperowaną, żeby takie ogłoszenie umieścić na portalu, gdzie inni handlują samochodami, ubraniami czy innymi rzeczami. A jeśli temu dziecku grozi niebezpieczeństwo? Może już kobieta wyrzuciła je gdzieś, albo coś mu zrobiła- zachodziła w głowę mieszkanka Wielunia. Postanowiła zaryzykować i zadzwonić pod podany numer. Miała jeszcze nadzieję, że być może to jakiś głupi żart. Po wykręceniu numeru telefon odebrała kobieta. Iza zapytała ją o ogłoszenie. Rozmówczyni stwierdziła, że jest już nieaktualne. Iza zamarła. Nie wiedziała, czy to oznacza, że po dziecko ktoś już się zgłosił, czy też może coś się temu dziecku stało.

 

Mieszkanka Wielunia postanowiła namierzyć właścicielkę ogłoszenia. Nietypowe nazwisko okazało się być w tym pomocne. Podejrzenia Izy padły na mieszkankę Gniezna. Nie zastanawiając się dłużej postanowiła zgłosić sprawę na policję. Wykręciła więc nr stacjonarny do Komendy Policji w Gnieźnie i opowiedziała o całym zajściu. Policja natychmiast zareagowała. Istniały bowiem realne podejrzenia, że dziecku coś może grozić. Policjant natomiast polecił mieszkance Wielunia udanie się do najbliższej komendy policji i złożenie pisemnego zawiadomienia. Ponieważ kobieta była sama z dziećmi, zadzwoniła do wieluńskiej komendy, prosząc by ktoś przyjechał do niej odebrać zawiadomienie. Po niedługiej chwili pojawił się policjant. Iza pokazała mu ogłoszenie i powiedziała wszystko to, co udało jej się w sprawie dowiedzieć. Policjant spisał protokół.

 

– 9 maja do Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu wpłynęło zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 189a Kodeksu Karnego. Ze względu na fakt, że do zdarzenia doszło w Gnieźnie, dokumenty następnego dnia zostały przesłane do tamtejszej komendy – potwierdza Katarzyna Grela, rzecznik KPP w Wieluniu. Artykuł 189a to nic innego jak handel ludźmi. Jak czytamy, kto dopuszcza się handlu ludźmi, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Podjęcie działań w kierunku handlu ludźmi potwierdziła również Anna Osińska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie. Niestety, ze względu na trwające postępowanie o szczegółach rozmawiać nie chciała. – Czynności w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie – ucięła rozmowę Anna Osińska.

 

Michał Śmętkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu na temat całego zajścia miał więcej do powiedzenia, choć nie ukrywał, że sprawa się skomplikowała. Ustalono tożsamość kobiety. Okazało się, że pani ta jest w szpitalu. Rozpoczęła się akcja porodowa. Nie było więc możliwości przesłuchania kobiety, ponieważ lekarz nie wyraził na to zgody. Będzie natomiast wszczęte śledztwo o przestępstwo przygotowania do handlu ludźmi. Będą również przez prokuraturę podjęte działania z udziałem Sądu Rodzinnego o odebranie praw rodzicielskich. Także nie tylko będą czynności od tej strony karnej podjęte, ale również od strony wychowawczej – zapewnia prokurator Smętkowski. Jak nieoficjalnie udało nam się ustalić, noworodek nie jest jedynym dzieckiem Edyty M. Starsze dziecko zostało jej odebrane i przebywa w Domu Dziecka.

 

-Mieszkanka Wielunia wystawiając na portalu ogłoszeniowym ubranka po swoich dzieciach natknęła się na nietypowe ogłoszenie. Kobieta w zaawansowanej ciąży, jak określiła ze względu na trudną sytuację, chciała oddać swoje nienarodzone jeszcze dziecko. Wielunianka zgłosiła sprawę na policję. Tymczasem Edyta M., autorka ogłoszenia, zaczęła rodzić. Aktualnie sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie.
-W czwartkowe popołudnie Iza zasiadła do komputera, by wystawić na portalu ogłoszeniowym ubrania, z których jej dzieci już wyrosły. Wcześniej jednak, zanim umieściła swoje ogłoszenie, zaczęła przeglądać te, które zostały wcześniej opublikowane na portalu. Ku jej zdziwieniu wśród umieszczonych ofert znalazło się ogłoszenie Edyty M. zatytułowane “oddam dziecko”. Jak napisała w ogłoszeniu kobieta, jest w bardzo trudnej sytuacji życiowej i nie jest w stanie sama wychować dziecka. Z tego też powodu zdecydowała się je oddać. W ogłoszeniu podała swoje imię i nazwisko oraz numer kontaktowy. Iza zwyczajnie się wystraszyła. Sama ma dzieci i jak zaznacza, nie ma pojęcia w jakim stanie psychicznym musi być kobieta, żeby zdecydować się na oddanie własnego dziecka. A jeśli już nawet, to jak bardzo trzeba być zdesperowaną, żeby takie ogłoszenie umieścić na portalu, gdzie inni handlują samochodami, ubraniami czy innymi rzeczami. A jeśli temu dziecku grozi niebezpieczeństwo? Może już kobieta wyrzuciła je gdzieś, albo coś mu zrobiła- zachodziła w głowę mieszkanka Wielunia.
-Postanowiła zaryzykować i zadzwonić pod podany numer. Miała jeszcze nadzieję, że być może to jakiś głupi żart. Po wykręceniu numeru telefon odebrała kobieta. Iza zapytała ją o ogłoszenie. Rozmówczyni stwierdziła, że jest już nieaktualne. Iza zamarła. Nie wiedziała, czy to oznacza, że po dziecko ktoś już się zgłosił, czy też może coś się temu dziecku stało. Mieszkanka Wielunia postanowiła namierzyć właścicielkę ogłoszenia. Nietypowe nazwisko okazało się być w tym pomocne. Podejrzenia Izy padły na mieszkankę Gniezna. Nie zastanawiając się dłużej postanowiła zgłosić sprawę na policję. Wykręciła więc nr stacjonarny do Komendy Policji w Gnieźnie i opowiedziała o całym zajściu. Policja natychmiast zareagowała. Istniały bowiem realne podejrzenia, że dziecku coś może grozić. Policjant natomiast polecił mieszkance Wielunia udanie się do najbliższej komendy policji i złożenie pisemnego zawiadomienia. Ponieważ kobieta była sama z dziećmi, zadzwoniła do wieluńskiej komendy, prosząc by ktoś przyjechał do niej odebrać zawiadomienie. Po niedługiej chwili pojawił się policjant. Iza pokazała mu ogłoszenie i powiedziała wszystko to, co udało jej się w sprawie dowiedzieć. Policjant spisał protokół. – 9 maja do Komendy Powiatowej Policji w Wieluniu wpłynęło zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 189a Kodeksu Karnego. Ze względu na fakt, że do zdarzenia doszło w Gnieźnie, dokumenty następnego dnia zostały przesłane do tamtejszej komendy – potwierdza Katarzyna Grela, rzecznik KPP w Wieluniu.
-Artykuł 189a to nic innego jak handel ludźmi. Jak czytamy, kto dopuszcza się handlu ludźmi, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Podjęcie działań w kierunku handlu ludźmi potwierdziła również Anna Osińska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie. Niestety, ze względu na trwające postępowanie o szczegółach rozmawiać nie chciała. – Czynności w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Gnieźnie – ucięła rozmowę Anna Osińska. Michał Śmętkowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu (na zdjęciu) na temat całego zajścia miał więcej do powiedzenia, choć nie ukrywał, że sprawa się skomplikowała. Ustalono tożsamość kobiety. Okazało się, że pani ta jest w szpitalu. Rozpoczęła się akcja porodowa. Nie było więc możliwości przesłuchania kobiety, ponieważ lekarz nie wyraził na to zgody. Będzie natomiast wszczęte śledztwo o przestępstwo przygotowania do handlu ludźmi. Będą również przez prokuraturę podjęte działania z udziałem Sądu Rodzinnego o odebranie praw rodzicielskich. Także nie tylko będą czynności od tej strony karnej podjęte, ale również od strony wychowawczej – zapewnia prokurator Smętkowski. Jak nieoficjalnie udało nam się ustalić, noworodek nie jest jedynym dzieckiem Edyty M. Starsze dziecko zostało jej odebrane i przebywa w Domu Dziecka.

AIP

 

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0