HomeWielkopolskie

Wielkopolska: Po porodzie zabiła synka, zwłoki ukryła w szafie. Alicja B. z Miejskiej Górki usłyszała wyrok

Wielkopolska: Po porodzie zabiła synka, zwłoki ukryła w szafie. Alicja B. z Miejskiej Górki usłyszała wyrok

Ciążę ukrywała przed narzeczonym i całą rodziną. Powiększający się brzuch tłumaczyła chorobą. Gdy w końcu urodziła, zabiła synka. Zwłoki schowała w szafie. W poniedziałek Alicja B. została skazana za zabójstwo na 12 lat więzienia. – Sąd nie uwierzył w jej wyjaśnienia, że zamierzała urodzić w szpitalu, a dziecko oddać do adopcji – uzasadniał wyrok sędzia Paweł Spaleniak z poznańskiego Sądu Okręgowego.

Do tragedii doszło 2 lipca ubiegłego roku. Narzeczony zawiózł krwawiącą Alicję B. do szpitala w Rawiczu. Lekarze zwrócili uwagę, że 31-latka przed chwilą urodziła dziecko. Okazało się, że poród nastąpił w mieszkaniu w Miejskiej Górce. Policjanci znaleźli zwłoki dziecka w szafie. Później ustalono, że matka zaraz po porodzie zabiła noworodka, jego głową uderzała o „płaską powierzchnię”.

 

Alicja B. ukrywała przed narzeczonym i rodziną, że jest w ciąży. Powiększający się brzuch tłumaczyła mięśniakami. Rodzina nie dopytywała o jej rzekome problemy ginekologiczne. Maciej, jej partner, o tym, że jest ojcem, dowiedział się już po śmierci dziecka. Usłyszał o tym od policjantów podczas przesłuchania. Proces Alicji B. ruszył w czerwcu. W poniedziałek zapadł wyrok. Prokuratura domagała się 15 lat więzienia, obrońca maksymalnie 5 lat pozbawienia wolności. Sąd uznał, że 31-latka powinna spędzić w więzieniu 12 lat.

 

– Oskarżona przygotowała lusterko, aby widzieć wychodzącą główkę dziecka. Miała też nożyczki, którymi przecięła pępowinę. Sąd nie uwierzył w jej wyjaśnienia, że chciała urodzić w szpitalu, a dziecko oddać do adopcji. Również ze względu na poziom jej inteligencji i posiadane doświadczenie życiowe. Ponadto ciążę utrzymywała w tajemnicy przed narzeczonym i rodziną. Gdyby trafiła na oddział położniczy, bliscy dowiedzieliby się o ciąży, zainteresowaliby się dzieckiem – mówił w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Paweł Spaleniak z poznańskiego Sądu Okręgowego. Dodał, że sąd niekoniecznie dopatrzył się premedytacji w działaniu oskarżonej. Nie była też jednak w szoku poporodowym, przygotowała się do porodu w domu.

 

Poznański sąd uznał również, że Alicja B. musi zapłacić swojemu narzeczonemu 10 tys. zł zadośćuczynienia. Mężczyzna chciał kwoty piętnaście razy wyższej. – Trudno uznać, aby ojciec dziecka był szczególnie związany z dzieckiem, o istnieniu którego dowiedział się już po jego narodzinach i zgonie – uzasadniał sędzia Paweł Spaleniak. Sędzia wskazał także, że ojciec dziecka zeznał, że nie wiązał przyszłości z Alicją B., nie traktował poważnie związku. Nie dopatrzono się także, aby cierpiał na depresję z powodu śmierci dziecka. Dwa razy był u psychologa. Raz po śmierci dziecka. Drugi raz już po wezwaniu sądu do przedstawienia dowodów uzasadniających zgłoszone roszczenie na 150 tys. zł.

 

Alicja B., mimo że wyrok jest nieprawomocny, spędzi w areszcie kolejne pół roku. Sąd stwierdził, że grozi jej surowa kara, na wolności mogłaby utrudniać wciąż trwające postępowanie. Nie było jej w sądzie na ogłoszeniu wyroku. [polecane]20736891,20737697;1;Sprawdź też:[/polecane] Poniedziałkowy wyrok zostanie zaskarżony. Zapowiedział to adw. Karol Zając, obrońca Alicji B. W mowie końcowej wnioskował o wyrok 5 lat więzienia. – Uważam, że sąd powinien przyjąć kwalifikację prawną z art. 149 kodeksu karnego, czyli uznać, że doszło do dzieciobójstwa. Mam również zastrzeżenia do opinii biegłych.

 

Wśród opiniujących zabrakło psychologa klinicznego i ginekologa – mówił po ogłoszeniu wyroku adw. Karol Zając. Za dzieciobójstwo, czyli zabicie dziecka w okresie porodu, pod wpływem jego przebiegu, grozi maksymalnie 5 lat więzienia. Tymczasem sąd uznał, że doszło do zabójstwa, o którym mowa w artykule 148 kodeksu karnego. W tym przypadku dolna granicy kary to 8 lat więzienia, a maksymalna to dożywocie.

 

aip

COMMENTS