HomePOLSKA

Wicepremier Gowin zablokuje wprowadzenie dwukadencyjności?

Wicepremier Gowin zablokuje wprowadzenie dwukadencyjności?

Jak donosi czwartkowy „Dziennik Gazeta Prawna” reformę PiS dotyczącą zmiany prawa dotyczącego wyborów samorządowych zatrzyma wicepremier Jarosław Gowin. Szef Polska Razem i dziewięciu posłów należących do tego ugrupowania sprzeciwiają się, by zasada dwukadencyjności – sztandarowe założenie nowych przepisów – obowiązywało wstecz.

„Nie opozycja, nie samorządowcy, lecz wicepremier w rządzie PiS może zatrzymać szybką wycinkę wójtów, burmistrzów i prezydentów miast planowaną przez partię Jarosława Kaczyńskiego na 2018 r.” – pisze dziennik. W rozmowie z dziennikarzem „DGP” wicepremier Jarosław Gowin, zapowiedział, że będzie głosował przeciwko takiemu rozwiązaniu. – Będę przeciwko działaniu prawa wstecz – zaznaczył minister nauki i szkolnictwa wyższego i polityk partii, wchodzącej w skład koalicji rządzącej. I mającej w Sejmie – jak przypomina dziennik – 10 szabel. „Jeśli wicepremier wprowadzi dyscyplinę głosowania, wówczas partii rządzącej może zabraknąć kluczowych kilku głosów do bezpiecznej większości pozwalającej uchwalić nowe regulacje”.

Gowin wypowiadał się krytycznie o działaniu wstecz zasady dwukadencyjności już wtedy, kiedy dyskusję na ten temat rozpoczął Jarosław Kaczyński. W trakcie serii spotkań z lokalnymi przedstawicielami PiS zasygnalizował, że prawo dotyczące wyborów samorządowych powinno zostać zmienione. Choć wicepremier przyznaje, że nie jest przeciwnikiem samych propozycji, proponuje by przy ograniczeniu kadencji samorządowców wydłużyć je do pięciu lat. „Do tego, jak podkreśla, zmiany należy wprowadzić z wyprzedzeniem, więc nie powinno się do nich liczyć kadencji pełnionych do tej pory. A takie właśnie rozwiązanie forsuje PiS, przekonując, że wyborcy oczekują szybkich działań, a nie odkładania reformy na 2022 lub 2024 r.” – podsumowuje “DGP”.

Jak wskazują analizy, wprowadzenie limitu kadencji dotknie 2/3 gmin w Polsce. Ubiegać się o urząd nie będzie mogło 1597 dotychczasowych wójtów, burmistrzów i prezydentów. To w zasadzie samorządowa rewolucja. Wśród partii zakaz kandydowania dotyczyłby ponad 70 proc. obecnych liderów lokalnych pochodzących z PSL, ok. 60 proc. z PO i tylko ok. 30 proc. z PiS. – Reguły ustrojowe to nie jest temat tabu, o którym nie należy rozmawiać. Trzeba to jednak robić ze szczególną ostrożnością – mówił w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press (AIP) dr Adam Gendźwiłł z Zakładu Rozwoju i Polityki Lokalnej na Wydziale Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego i ekspert Fundacji Batorego, która zleciła badania.

Samorządowcy opowiedzieli się podczas środowego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego przeciw propozycjom zmian w funkcjonowaniu samorządów, w tym postulowanego ograniczenia kadencyjności władz. W styczniu w Sejmie przeciwko wprowadzeniu zasady dwukadencyjności opowiadali się członkowie Ruchu Obrony Polskiej Samorządności (ROPS). – Nie jestem złodziejem – mówił Józef Kurek, wieloletni burmistrz Mszczonowa, który kandydował z list wyborczych PiS. – W samorządach nie ma żadnych klik. Jeśli by były jakieś układy, to już dawno pogoniliby je wyborcy – zapewniał. – Chodzi o pozbycie się konkurencji, z którą nie ma się szansy wygrać w uczciwych wyborach – mówił Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego i prezes ROPS. – To czysta demagogia i próba wyeliminowania blisko 70 proc. najlepszych samorządowców w kraju – przekonywał.

Maciej Deja, Fot. PolskaPress

COMMENTS