W Polsce jest swoista moda na usuwanie filtrów DPF w samochodach

W Polsce jest swoista moda na usuwanie filtrów DPF w samochodach

Eksperci transportu samochodowego zwracają uwagę na powszechny w Polsce problem usuwania z aut elementów służących ochronie środowiska. Chodzi głównie o filtry cząstek stałych. Temat poruszono podczas konferencji w Najwyższej Izbie Kontroli dotyczącej walki ze smogiem samochodowym w aglomeracjach miejskich.
Prezes NIK-u Krzysztof Kwiatkowski przekonywał, że problemem w Polsce jest nieszczelny system nadzoru nad stanem technicznym samochodów. Jak wyjaśniał, w Polsce jest powszechna praktyka wycinania filtra lub jego części, który “ma wychwytywać cząstki stałe”, z samochodów z silnikiem diesla. “O tym musimy mówić, bo to przede wszystkim odpowiada za wysoką ilość zanieczyszczeń komunikacyjnych, które są w dużych miastach” – powiedział Krzysztof Kwiatkowski.
Dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego profesor Marcin Ślęzak tłumaczył, że problem dotyczy przede wszystkim samochodów używanych. Jak powiedział, koszt wymiany zanieczyszczonego filtra jest często porównywalny z wartością pojazdu. “To może kosztować kilka tysięcy złotych, w związku z tym dla takiego użytkownika wydaje się, że jakimś rozwiązaniem jest usunięcie tego problemu” – wyjaśniał Marcin Ślęzak. Dodał, że większość kierowców usuwa wnętrze filtra cząsteczek stałych i pozostawia jego obudowę. “Z tego powodu też jest trudno wykryć, czy podczas kontroli na drodze, czy diagnoście, poprzez organoleptyczne spojrzenie na ten układ wydechowy, czy ten filtr jest, czy nie, czy to jest tylko atrapa” – zaznaczył.
Profesor Ślęzak uważa, że należy zmienić dopuszczalne normy emisji spalin. Chodzi o tak zwany współczynnik absorpcji, czyli poziom zadymienia spalin. “Dzisiaj mamy taką sytuację, że pojazd zarówno z wyciętym filtrem cząstek stałych, jak i sprawnie działający, obydwa spełniają obowiązujące przepisy, obowiązujące limity” – wskazał. Jego zdaniem należy obniżyć limity, tak jak to zrobiły niektóre kraje europejskie, na przykład Czesi i Niemcy. “Obniżyli ten poziom do współczynnika 0,2” – wyjaśnił. Dodał, że powyżej tego współczynnika auta z wyciętym filtrem “nie mają prawa przejść pozytywnie badania technicznego”.
Inspektor Leszek Jankowski z Komendy Głównej Policji przyznał, że funkcjonariusze, w trakcie rutynowej kontroli drogowej nie są w stanie w sposób szybki i prosty ocenić, czy filtr był modyfikowany.
Policja prowadzi działania, które mają przyczynić się do poprawy jakości powietrza w ramach akcji SMOG. Służba wyposażona jest w 33 pojazdy Ekipy Techniki Drogowej i Ekologii, 43 analizatory spalin i 45 dymomierzy.
W 2018 roku funkcjonariusze skontrolowali ponad 270 tysięcy pojazdów. W prawie 4 tysiącach przypadków wykryto nieprawidłowości związane z nadmierną emisją spalin. Ponad 3 tysiącom kierowców zatrzymano dowody rejestracyjne.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Agnieszka Jasik/Rita/kano



COMMENTS

WORDPRESS: 0