HomePOLSKALubuskie

W centrum Nowej Soli stoi willa… niczyja

W centrum Nowej Soli stoi willa… niczyja

Kto jest odpowiedzialny za budynek dawnego Lubkonu w Nowej Soli? Okazuje się, że… nikt! Władze miasta mają więc związane ręce, bo nie wiadomo kogo obarczyć odpowiedzialnością za niszczejącą willę.

– Polskie ruiny bez właścicieli – trudny problem. Miasta i gminy walczą o zmianę swojego wizerunku, powstają programy rewitalizacyjne, remontowane są stare kamienice i przebudowywane całe kwartały, pięknieją miasta. Problemem są jednak obiekty do których nikt się nie przyznaje – czytamy na facebookowym profilu prezydenta Nowej Soli, Wadima Tyszkiewicza. O czym mowa? O budynku nieistniejącej już spółdzielni Lubkon na ul. 9 Maja.

 

Zabytkowa willa od lat niszczeje dewastowana przez złomiarzy. Stała się też noclegownią dla bezdomnych. Ostatnio wybuchł tam kolejny już pożar, podczas którego strażacy ewakuowali pięć osób. O tym, jak trudny do zgryzienia jest to orzech, doskonale wie strażnik miejski, Jacek Baranowski, który przez ostatnie miesiące zajmował się ustalaniem osób odpowiedzialnych za nieruchomość. W Krajowym Rejestrze Sądowym figurowały nazwiska syndyka, likwidatora i rady nadzorczej Lubkonu i to właśnie do nich w pierwszej kolejności strażnicy skierowali stosowe pismo. – To było wezwanie do zajęcia się budynkiem, zabezpieczeniem go, bo stwarza zagrożenie dla mieszkańców – wyjaśnia J. Baranowski.

 

I tu zaczęły się problemy, bo figurujące w KRS osoby jak jeden mąż odparły, że wspomnianych funkcji już dawno nie pełnią i to już od 2010 roku. Na dowód przedstawiły poświadczające wszystko dokumenty. – Zwróciliśmy się wówczas do prokuratury z wnioskiem, by wyjaśniła te rozbieżności. Ostatecznie sąd zadecydował o wykreśleniu wspomnianych osób z rejestru, ale sama firma, jako taka pozostała – opowiada strażnik. – Lubkon figuruje więc w KRS, ale nie ma nikogo, do kogo można się fizycznie zgłosić. Dla mnie to jest kuriozalna sytuacja, z niczym podobnym w swojej pracy nigdy się nie spotkałem. Wychodzi na to, że budynek jest niczyj – wzdycha J. Baranowski.

 

– Co dalej z tym fantem zrobić? Nie wiem, tu musiałby się wypowiedzieć prawnik. Być może jest szansa na przejęcie nieruchomości przez skarb państwa, reprezentowany w tym wypadku przez starostwo. Może konieczne będzie powołanie kuratora, który w zastępstwie reprezentowałby spółkę? – zastanawia się mundurowy. – Budynek nadaje się jeszcze do „reanimacji”, szkoda, żeby w ten sposób konał – dodaje. Jest jeszcze jedna opcja rozwiązania problemu. Problem w tym, że wymaga uzbrojenia się w cierpliwość. Dużo cierpliwości. – Lubkon ma użytkowanie wieczyste tego terenu do roku… 2094. Ale chyba nie będziemy tyle czekać – uśmiecha się J. Baranowski.

COMMENTS