Tusk o porozumieniu brexitowym: Piłka jest po stronie brytyjskiego boiska

Tusk o porozumieniu brexitowym: Piłka jest po stronie brytyjskiego boiska

27 unijnych krajów poparło porozumienie brexitowe, teraz piłka jest po stronie brytyjskiego boiska. Mówił o tym szef Rady Europejskiej Donald Tusk informując o zatwierdzeniu poparciu porozumienia przez unijnych przywódców na szczycie w Brukseli.

W sobotę brytyjski parlament zdecyduje o losie umowy brexitowej. Wynik głosowania posłów jest niewiadomy – powiedział szef Rady. „Tyle razy już byliśmy zaskakiwani rozwojem zdarzeń w brytyjskim parlamencie, że ja naprawdę nie odważyłbym się prognozować jaki będzie ostateczny rezultat debaty. Każdy wynik jest możliwy. Ja mogę zapewnić, że nasza strona jest dobrze przygotowana do każdego scenariusza. Na pewno jesteśmy dobrze przygotowani do błyskawicznej ratyfikacji porozumienia, jeśli tylko parlament brytyjski to przegłosuje.” – powiedział Donald Tusk. Szef Rady Europejskiej mówił też, że drzwi Unii dla Wielkiej Brytanii pozostają otwarte. „Jestem zwolennikiem pozostania Wielkiej Brytanii z oczywistych względów jako Polak i w jakimś sensie jako historyk, bo wiem co się dzieje, kiedy Europa się dzieli” – tłumaczył Donald Tusk. Dodał, że Europa powinna pozostać otwarta jako polityczna alternatywa dla Wielkiej Brytanii. „Ale jeśli brexit się dokona, to jest to perspektywa dość daleka” – powiedział Donald Tusk.

Jeśli chodzi o uzgodnione porozumienie, to – jak podkreślał szef Rady – jest ono bezpieczne dla obywateli Unii, w tym Polaków. Ich prawa w Wielkiej Brytanii po brexicie będą zagwarantowane. Ponadto władze w Londynie zgodziły się już wcześniej, że będą wpłacać składki do obecnego unijnego budżetu, zatem programy realizowane w krajach członkowskich z europejskich funduszy, w tym w Polsce, nie są zagrożone.

Najnowsze ustalenia dotyczyły Irlandii Północnej. Zgodnie z nimi nie będzie granicy między Irlandią Północną a Republiką Irlandii, ta granica została przeniesiona na morze. Są też gwarancje dotyczące integralności jednolitego rynku na Zielonej Wyspie.

*

 

Boris Johnson zapewnia: jestem pewien, że brytyjscy posłowie poprą umowę brexitową. Brytyjski premier przekonywał podczas szczytu unijnego w Brukseli, że za dwa dni jest w stanie uzyskać zielone światło od brytyjskiego parlamentu – i to mimo że przeciwko umowie wypowiedzieli się już liderzy Liberalnych Demokratów, lewicy i północnoirlandzkiego DUP, a Konserwatyści nie mają większości.

Premier deklarował, że ma “dużą pewność”, iż członkowie Izby Gmin zdecydują się na poparcie umowy. Jej poprzednia wersja, wynegocjowana przez Theresę May została trzykrotnie odrzucona, ale Boris Johnson mówił w Brukseli: “Dla nas, jako demokratów, to szansa, by dokończyć brexit i wyjść z Unii trzydziestego pierwszego października. To też sposobność, by skupić się na priorytetach – naszych i obywateli”. Szef brytyjskiego rządu podkreśla, że porozumienie jest dobre zarówno dla Londynu, jak i “przyjaciół z Unii”.

Na szczycie w Brukseli europejscy przywódcy zgodzili się na porozumienie regulujące warunki rozstania Londynu i Unii Europejskiej, ale to proces dwustopniowy. Teraz zielone światło umowie musi jeszcze dać jeszcze Izba Gmin.

Szefowa Liberałów Jo Swinson stwierdziła, że porozumienie to “akt gospodarczego wandalizmu”, a przywódca Partii Pracy Jeremy Corbyn ocenił, że umowa jest gorsza niż ta wynegocjowana przez Theresę May. Co więcej, zdecydowany sprzeciw wyraziła północnoirlandzka partia DUP, do niedawna sojusznik Konserwatystów. “To potężna modyfikacja Porozumienia Wielkopiątkowego, coś, czym zaniepokojony będzie każdy, dla kogo ważny jest proces polityczny w Irlandii Północnej” – stwierdził w rozmowie z BBC Nigel Dodds, wiceszef ugrupowania.

Mimo sprzeciwu liderów opozycji, premier liczy, że uda mu się przekonać pojedynczych posłów opozycji, a także niedawnych konserwatywnych buntowników, których wyrzucił z klubu parlamentarnego za poparcie dla zakazu twardego brexitu. Decydujące głosowanie w sprawie umowy odbędzie się w sobotę, podczas nadzwyczajnego posiedzenia Izby Gmin. W przypadku braku zgody parlamentu Boris Johnson jest prawnie zobowiązany, by prosić Unię o przełożenie brexitu do końca stycznia przyszłego roku.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Adam Dąbrowski, Londyn/mcm/
IAR/B.Płomecka&S.Białek/Bruksela/mcm/



COMMENTS

WORDPRESS: 0