HomeSport

Tomasz Grzywna: “Nasz futbol zderzył się z czymś dotąd niespotykanym”

Tomasz Grzywna: “Nasz futbol zderzył się z czymś dotąd niespotykanym”

Tomasz Grzywna, trener Pilicy Białobrzegi miał nadzieję, na to, że wiosną jego zespół wygra ligę i skutecznie powalczy o awans do trzeciej ligi. Marzenia na razie zatrzymała pandemia koronawirusa.

Do 26 kwietnia przedłużona została przerwa w rozgrywkach piłkarskich. Małe są szanse, że w tym terminie zostaną one wznowione. Pilica Białobrzegi chciałaby grać, bo wiosną aż 11 spotkań ma do rozegrania na własnym boisku. Przypomnijmy, że drużyna trenera Tomasza Grzywny na półmetku zajmuje piąte miejsce w czwartej lidze i ma tylko pięć punktów straty do lidera.

Trzeba teraz siedzieć w domu. Co Pan porabia w wolnych chwilach? Z tym czasem wolnym jest różnie. Zdalnie trzeba też pracować, uczestniczyć w szkoleniach, cały czas się rozwijać. Oprócz tego, że jestem trenerem, pracuję też w szkole na warszawskich Kabatach. Ponadto jeszcze w niewielkiej szkółce piłkarskiej jestem prezesem i dyrektorem. Staram się organizować różne eventy sportowe zimowe i letnie dla dzieci i rodziców. Teraz mogę więcej czasu spędzać w domu. Mam bliźniaki 6 letnie i zabawa z nimi pochłania mi sporo czasu. Dobrze, że mamy kawałek ogródka , bo ciężko byłoby bawić się w domu.

Jest Pan w kontakcie z zawodnikami? Realizowanie piłkarskich zajęć jest chyba teraz mało możliwe i dla was trenerów wydaje się to skomplikowana praca. To co się dzieje, to dla nikogo nie jest to łatwa sprawa. Nasz futbol nigdy dotąd od czasów wojny nie musiał mierzyć się z czymś takim. Jestem w stałym kontakcie z zawodnikami, bo oprócz tradycyjnych rozpisek, to trzeba rozmawiać z zawodnikami, wspierać ich, bo wiem, że w nich też to siedzi. Gdybyśmy chociaż wiedzieli kiedy to się skończy, to wówczas moglibyśmy inaczej, lepiej wszystko zaplanować. Staramy się to modyfikować, ale doszły obostrzenia. Niektórzy mieszkają za miastem, mogą wyjść przed dom pobiegać. Teraz to ryzyko mandatu. Zawodnicy przesyłają mi filmiki na tyle, na ile mogą, to realizują założenia. Ale nie mogą też ryzykować mandatem. Każdy jest zły na to, bo dobrze się czuliśmy, w meczach sparingowych widać było, że to mogła być to nasza runda. Nawet w tych ostatnich meczach z trzecioligowcami zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. Jesteśmy rozżaleni, ale świadomi tego co się dzieje. Jesteśmy bezradni.

Wierzy pan, że rozgrywki zostaną dokończone w czwartej lidze? Obecnie to jest niestety wróżenie z fusów. Bardzo bym chciał, aby to się udało rozegrać na boisku. Mamy 11 meczów u siebie, byliśmy ostatnio w dobrej formie i wydaje mi się, że na boisku mogliśmy wywalczyć ten sukces. Nie mam pojęcia, czy w tym sezonie jeszcze zagramy.

Jaki scenariusz byłby dla Pilicy najlepszy? Tak jak już wspomniałem, najlepiej byłoby dokończyć sezon na boisko. Przerwanie teraz sezonu lub anulowanie rozgrywek to dla nas byłoby najgorsze rozwiązanie. Częściowym jest podział na dwie grupy i rozgrywanie meczów z czołówką tabeli. Przynajmniej w naszym przypadku, bo wówczas aż cztery mecze z czołówką zagramy na wyjeździe. Oby to się wszystko skończyło możliwie jak najszybciej.

Jak pański klub poradzi sobie finansowo? Czy piłkarzom zaproponowano niższe wynagrodzenia? Za luty dostaliśmy pieniążki, za marzec dostaniemy prawdopodobnie 50 procent. Myślę, że piłkarze zdają sobie sprawę i też nie będą oczekiwać. Ludzie są różni, ale mam nadzieję, że tych ofiar tej walki z koronawirusem będzie jak najmniej.

 

SzS AIP



COMMENTS