"> Tomasz Frankowski: "Nie można krytykować piłkarzy za to, że wyjeżdżają do USA" - wiadomosci.com

Tomasz Frankowski: “Nie można krytykować piłkarzy za to, że wyjeżdżają do USA”

Tomasz Frankowski: “Nie można krytykować piłkarzy za to, że wyjeżdżają do USA”

PIŁKA NOŻNA. Amerykańska liga MLS jest coraz częstszym kierunkiem transferowym wśród polskich piłkarzy. Tej zimy PKO BP Ekstraklasę na Stany Zjednoczone zamieniło dwóch utalentowanych napastników – Adam Buksa i Jarosław Niezgoda. – Ekstraklasa ma swój pewien określony poziom, którego od lat nie przeskakuje. Nie można krytykować piłkarzy za to, że wyjeżdżają do USA, tak jak nie można krytykować tych, którzy wyjeżdżają do Rosji – mówi były reprezentant Polski Tomasz Frankowski, który grał m.in. w Chicago Fire.

Można powiedzieć, że wyjechał pan do MLS, zanim stało się to naprawdę modne. Co panem kierowało? Przede wszystkim pojechałem tam realizować się pod kątem sportowym. Może nie tyle, co chciałem się rozwinąć, bo miałem 34 lata, ale spełnić. Niestety pod tym kątem nie był to udany okres. Dwa gole w 17 spotkaniach chluby napastnikowi nie przynosi, no ale jako drużyna zajęliśmy chyba trzecie miejsce na koniec sezonu, więc drużyna grała bardzo przyzwoicie

A poza boiskiem? Podobało się panu w USA? Był to bardzo mile spędzony czas, bo i Chicago, czyli wielkie miasto polonijne i Ameryka z dużymi możliwościami turystycznymi, pozwoliła mi i mojej rodzinie przy okazji tego pobytu poznać ich kulturę i zobaczyć wiele pięknych miejsc.

Podpisał pan kontrakt z Chicago Fire. Zarówno sam klub, jak i cała liga czymś pana zaskoczyły? Na pewno organizacyjnie. W 2008 roku, czyli 12 lat temu, MLS stała już bardzo dobrze. Przypominało to zachodnie ligi, w których miałem przyjemność grać, m.in. ligę francuską. Wszystko było niezwykle poukładane pod kątem organizacyjnym. W klubach MLS wszyscy piłkarze są opłacani prosto z budżetu z Nowego Jorku, więc te sprawy były poukładane i nie było żadnych problemów. Kluby miały podpisane kontrakty z American Airlines na przeloty samolotowe, umowy z hotelami Hyatt, czy Hilton na noclegi. Jednym słowem ogarniali tę ligę, natomiast brakowało wówczas jakości czysto piłkarskiej.

Piłka nożna nie jest w USA sportem numer jeden. Czy to oznacza, że piłkarze mają tam zdecydowanie większą swobodę, np. w poruszaniu się po mieście? Jak było w pana przypadku? Z racji tego, że Chicago jest ogromnym miastem, to byłem raczej anonimowy. W USA nawet Thierry Henry w Nowym Jorku nie był przez wszystkich rozpoznawalny. Trzeba przyznać, że relacje z kibicami były jednak bardzo dobre. Piłka nie jest tam sportem numer jeden ani numer dwa, ale jednak średnia kibiców na meczach oscyluje w granicach 20-25 tysięcy. Gdyby na stadiony w Polsce przychodziło tylu kibiców, to Ekstraklasa byłaby bardzo zadowolona.

Do Stanów Zjednoczonych wyjeżdżał pan już jako ukształtowany zawodnik. Strzelał pan gole dla reprezentacji Polski, a na polskim podwórku wygrał pan wszystko. Niewiele brakowało, a zagrałby pan w Lidze Mistrzów z Wisłą Kraków. Teraz z polskiej ligi wyjeżdżają tam piłkarze praktycznie bez większego doświadczenia, pokroju Adama Buksy, czy Jarosława Niezgody. To prawda. Transfery z polskiej ligi takich piłkarzy jak Lewandowski, Milik, Piątek, a nawet tych mniej znanych za cztery miliony euro, teraz procentują. Pokazali oni, że polski piłkarz może być brylantem do oszlifowania. Nic więc dziwnego, że kluby amerykańskie, które zwiększyły swoje budżety, mogą zatrudniać piłkarzy za dobre pieniądze, dając im dobre wynagrodzenie. Za czasów mojej gry w Stanach był tzw. limit płacowy, natomiast teraz praktycznie go nie ma. Dlatego nie dziwię się, że piłkarze chcą kontynuować karierę tam, gdzie można się rozwinąć, a przy okazji zarobić kilka razy więcej. Natomiast praktycznie jedynym mankamentem takiego transferu jest rozłąka z rodziną i duża odległość pomiędzy Polską, a USA.

Reprezentant Polski Przemysław Frankowski również wybrał Chicago Fire. Czy miał pan z nim jakiś kontakt? Może szukał jakiejś porady? Absolutnie. Nie jesteśmy kolegami. Minęło dziesięć lat. To tak, jakby młoda mama pytała mamy, która wychowała dziecko dwadzieścia lat wcześniej, o jakieś porady. Są jakieś kanony, to prawda ale w piłce czas tak szybko leci, że to, co było dziesięć lat temu, to czasem wygląda jak archaizm. Wszystko było w jego nogach i głowie, żeby ułożyć sobie lepsze relacje, zarówno z trenerem, jak i piłkarzami niż ja. I chyba zdał egzamin, bo kilka bramek strzelił, więc indywidualnie ok, ale z tego, co widziałem, to jego zespół cieniował.

Polscy kibice dość sceptycznie patrzą na piłkarzy, którzy wybierają tak odległe kierunki. Chyba cały czas żyją w przeświadczeniu, że w piłkę na dobrym poziomie można grać tylko w Europie. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jaki jest poziom MLS oraz z tego, jacy piłkarze tam grają. W MLS można się jak najbardziej rozwijać. Grają tam piłkarze i przyzwoici i dobrzy. Natomiast nie zapominajmy, że polska liga, do której oczywiście mam pełen szacunek z racji tego ile tytułów mistrzowskich, koron królów strzelców i bramek zdobyłem, nie jest to ani Serie A, ani Primera Division. Ekstraklasa ma swój pewien określony poziom, którego od lat nie przeskakuje. Nie można krytykować piłkarzy za to, że wyjeżdżają do USA, tak jak nie można krytykować tych, którzy wyjeżdżają do Rosji. Przecież tamtejsza liga również jest silniejsza i lepiej płatna od naszej. Pomiędzy poziomem polskiej piłki klubowej, a amerykańskiej, postawiłbym znak równości. Nigdy nie będę negował wyjazdu żadnego piłkarza do tamtej ligi, bo teraz za pośrednictwem internetu, ilości kamer i dostępnych kanałów telewizyjnych, trener reprezentacji Polski w taki sam sposób może śledzić piłkarza, który gra w Bułgarii, Rosji jak i USA.

A zmiany stref czasowych przy okazji przylotów na reprezentację? Faktycznie mogą odbić się na formie zawodnika? Jak raz na dwa miesiące zawodnik przeleci się, to nic mu nie grozi. Zawsze podaję przykłady piłkarzy brazylijskich, czy argentyńskich, którzy grają bardzo dużo tych meczów w reprezentacji. Np. taki Messi, czy Neymar, co chwila latają tam i z powrotem, a jakoś nie widać u nich żadnego problemu z aklimatyzacją. Absolutnie bym wykluczał, że jest to jakiś minus dla Frankowskiego, czy w przyszłości dla Niezgody. Dobry młody piłkarz potrafi zaadaptować swój organizm i na pewno trener reprezentacji nie patrzy na to, że tam jest inna strefa czasowa i zawodnik może się nie przystosować.

Utarło się, że zawodnikowi, który w młodym wieku wyjedzie do USA, ciężko jest wrócić do Europy, a co dopiero zrobić karierę w dobrym klubie. Dlaczego? Być może to wynika z braku wiedzy kibiców. Wystarczy prześledzić ilu zawodników amerykańskich, którzy rozpoczynali tam karierę, potrafiło się przebić w ligach angielskiej, czy niemieckiej. Nie jest to żaden problem. Być może wynika to również z malkontenctwa, bo chciałoby się, żeby taki Niezgoda trafił np. do Serie A. Jest takie powiedzenie: idziemy tam, gdzie nas chcą. Skoro z tego transferu są zadowoleni Legia, piłkarz, a także jego menedżer, to ja nie widzę żadnych przeciwwskazań. Teraz tylko w nogach chłopaka, żeby w tym Portland przy publiczności rzędu 20-30 tysięcy udowodnił swoją wyższość nad innymi napastnikami, a nie będzie to proste.

Powiedzmy sobie szczerze. Przy Lewandowskim, Miliku i Piątku piłkarze pokroju Buksy, czy Niezgody nie mogą marzyć o wyjeździe na Euro 2020. Wyjazd do USA przynajmniej ustawi ich finansowo. Myślę, że mogli myśleć w ten sposób, choć prawda piłkarska mówi, że nieważne ile zarobisz, a ważne ile wydasz… I tak są na razie daleko od reprezentacji Polski, ale nie wiadomo, co będzie po mistrzostwach. Kierowali się własną karierą, mają własnych agentów i własne rodziny. Zawsze będę dopingował polskim piłkarzom i z chęcią oglądał ich bramki. Mam nadzieję, że będzie ich przynajmniej tyle, co w polskiej Ekstraklasie.

W ostatnich dniach mówi się o tym, że Krzysztof Piątek przeniesie się do Tottenhamu. Wygląda na to, że transfer Zlatana Ibrahimovicia do Milanu przekreślił jego szanse na grę w pierwszej jedenastce. Nie wiem, czy Tottenham jest właściwym kierunkiem, ale na pewno Premier League jest ciężką ligą. Wielu napastników, którzy strzelali gole w silnych europejskich klubach, po transferze tam ma problem. Natomiast gra w lidze angielskiej jest bardzo łakomym kąskiem dla piłkarzy i może to być jego jedyna taka szansa w życiu. W końcu, gdy dzwoni sam Jose Mourinho, to tym bardziej trzeba to rozważyć. W ogóle to byłem zaskoczony wybuchem jego talentu, gdy odszedł z Cracovii za dosyć duże pieniądze, a potem błyszczał formą w Genoi i Milanie. Teraz na pewno jest troszeczkę pod kreską, ale mam nadzieję, że w przyszłości będzie cały czas naciskał na Roberta i Arka.

Przy Zlatanie raczej nie pogra za dużo… Byłbym ostrożny, bo Zlatana otacza wielka euforia. Szwed to wielki piłkarz, ale jednak ma już 38-lat i nie chce mi się wierzyć, że będzie grał od pierwszej do 90 minuty w każdym meczu. Myślę, że dostanie szanse w kilku najbliższych meczach i jego forma pokaże, co będzie dalej. Wcale nie jest powiedziane, że gdyby Piątek zdecydował się na pozostanie, to jeszcze przed końcem sezonu nie będzie ponownie podstawowym napastnikiem Milanu. Dużo zależy również od relacji pomiędzy nim samym, a działaczami klubu.

Nie mogę Pana nie zapytać o wyniki plebiscytu „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca 2019 roku, w którym Robert Lewandowski zajął tylko drugie miejsce, ustępując żużlowcowi Bartoszowi Zmarzlikowi. Jak pan ocenia ten wybór? Odebrałem ten plebiscyt jako piękną rywalizację. Przypomnijmy, że głosowali również kibice i to ich zdaniem Zmarzlik był najlepszym polskim sportowcem minionego roku. Na pewno trzeba mu pogratulować i uszanować ten wybór. Robert faktycznie miał najlepszy sezon w swojej karierze. Jestem pełen podziwu dla jego zdrowia, prowadzenia się i skuteczności. W historii polskiej piłki chyba nie było takiego piłkarza, który przez tyle lat utrzymywał się na najwyższym światowym poziomie.

Piłkarsko rok 2020, to przede wszystkim finały mistrzostw Europy. Jak ocenia pan szanse naszej reprezentacji? Dla wielu piłkarzy będzie to zapewne ostatnia okazja, by ugrać coś więcej niż ćwierćfinał tej imprezy. Nie ma co ukrywać, będzie ciężko. Polska reprezentacja to nie tylko Lewandowski, ale i 20 innych piłkarzy. Tradycyjnie życzę , żeby wszyscy byli zdrowi, w dobrej formie i grali pełne mecze w swoich klubach, a na mistrzostwach Europy wyszli z grupy. Myślę, że na ten moment nikt nie marzy o czymś więcej.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0