TCS: Innsbruck. Wszyscy w cieniu Kobayashiego, pięciu Polaków konkursie

TCS: Innsbruck. Wszyscy w cieniu Kobayashiego, pięciu Polaków konkursie

Ryoyu Kobayashi jest nie do zatrzymania. Japończyk wygrał kwalifikacje do trzeciego konkursu Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku. Siódmy był Dawid Kubacki, który wyrasta na nowego lidera polskiej kadry.

– Swoje skoki oceniam na czwórkę z plusem. Moje próby nie były płynne. Musiałem się trochę rozruszać po środowym leniuchowaniu. Muszę przyznać, że podczas skoku kwalifikacyjnego miałem gorsze warunki niż w treningu. Najważniejsze dla mnie jest to, że ten skok był dobry. Po chwili przerwy od skakania i treningu w siłowni potrzebuję wejść w rytm startowy. To się udało w czwartek osiągnąć. Zadanie wykonane – powiedział Dawid Kubacki, który w kwalifikacjach zajął siódme miejsce, najwyższe spośród polskich skoczków. Skoczek z Nowego Targu będzie w piątek odpierał ataki na swoje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej 67. TCS. W parze będzie rywalizował z Rokiem Justinem ze Słowenii. 

 

Kubacki do drugiego w Turnieju Markusa Eisenbichlera traci 26,6 pkt. Niemiec czwartkowe kwalifikacje skończył dopiero na 32. miejscu. Drugi raz kwalifikacje w turnieju wygrał Ryoyu Kobayashi. Japończyk skoczył 126,5 m, tylko Johann Andre Forfang skoczył metr dalej. W treningu Kobayashi „odpalił” za to aż 131,5 metra. – Wydaję się, że nikt nie może mu zagrozić. Szanse na to, że wygra wszystkie cztery konkursy są całkiem spore. W takiej formie jest się nieobliczalnym, nawet jak popełnia błędy, to i tak wygrywa – tłumaczy Adam Małysz, legenda Bergisel (ostatni rekordzista skoczni przed przebudową), dyrektor sportowy kadry. Z pisaniem kolejnej legendy występów na Bergisel może mieć problem Kamil Stoch. W treningowych próbach radził sobie bardzo dobrze, ale w kwalifikacjach odbił się niemal z końcówek pięt. Skoczył 114 m i zajął 24. miejsce. W parze zmierzy się z reprezentantem gospodarzy Clemensem Aignerem.

– Czuję się dobrze. Jestem skoncentrowany i zmotywowany. Dwa treningowe skoki były solidne, w kwalifikacjach było trochę gorzej. Warunki nie były jakieś wybitne, by móc odlecieć, z drugiej strony wiem, że mogłem skoczyć lepiej. Nie powiedziałbym, że skok w kwalifikacjach był spóźniony, był trochę gorszy technicznie. Pojawiło się jakieś napięcie, ale gdyby było tragicznie, to skoczyłbym tylko sto metrów – mówi Stoch, który w poprzednim sezonie znokautował rywali w Innsbrucku, w piątkowym konkursie będzie skakał już w drugiej parze. W poprzedniej edycji TCS Stoch rozpoczynał konkurs w Oberstdorfie, tak rozpoczęła się historia Stocha, który wygrał Wielkiego Szlema, szturmem biorąc wszystkie cztery konkursy.

– Mimo wszystko cieszę się, że nie skaczę teraz w pierwszej parze – dodał Stoch. Jakub Wolny w kwalifikacjach zajął 29. miejsce. Wystąpi w czwartej parze – z Bułgarem Władimirem Zografskim. Niespodziewanie jeszcze dalej był Piotr Żyła, dopiero 31. miejsce przydzieliło go do rywalizacji z Timim Zajcem, osiemnastoletnią rewelacją tego sezonu. Żyła w środę sumiennie odpowiadał na pytania dziennikarzy, po kwalifikacjach wrócił do cichego przemykania, unikając jakichkolwiek rozmów. Trzy miejsca za Żyłą kwalifikacje skończył Stefan Hula, o drugą serię powalczy z Finem Antti Aalto. – Kolejne konkursy TCS traktuję jako okazję do poprawy skoków. Walczę o powrót do dobrej dyspozycji – wyjaśniał Hula. Dobrych skoków od wielu tygodni wciąż szuka Maciej Kot, 57. miejsce nie dało mu kwalifikacji. Tylko cztery miejsca wyżej sklasyfikowany został Aleksander Zniszczoł, również poza konkursem.

 

Michał Skiba (AIP)

 W tym tygodniu polecamy ► Kennedy’ego zabił Oswald. Adamowicza zabił Wilmont! Skończmy z ukrywaniem przestępców w Polsce





COMMENTS

WORDPRESS: 0