Taśmy Kaczyńskiego. Spór o fakturę dla szefa PiS

Taśmy Kaczyńskiego. Spór o fakturę dla szefa PiS

„Gazeta Wyborcza” opublikowała fakturę, którą spółka Nuneaton miała wystawić spółce Srebrna, powiązanej z szefem PiS. Zdaniem dziennika brak faktur miał być powodem dla którego Srebrna nie wypłaciła Nuneatonowi pieniędzy za wykonaną pracę. Opozycja zapowiada kolejne kroki prawne, a rzeczniczka PiS bagatelizuje sprawę.

 

Austriacki przedsiębiorca Gerald Birgfellner, kierujący spółką Nuneaton (powołanej przez Srebrną), wystawił Srebrnej faktury za przygotowanie inwestycji deweloperskiej. Na ujawnionych wcześniej przez „Gazetę Wyborczą” taśmach Jarosław Kaczyński mówił, że jedynie faktury mogą być podstawą do wypłacenia wynagrodzenia Austriakowi. Jak donosi dziennik, rzeczone faktury istnieją, a ich oryginały posiada prokuratura, którą miał zawiadomić Birgfellner.

 

Prokuratura Okręgowa w Warszawie w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press nie chciała potwierdzić informacji gazety na temat tego., czy oryginały faktur znajdują się w aktach sprawy. – Nie informujemy na o treści dokumentów, ani o tym co dokładnie zawierają – mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Łukasz Łapczyński.

 

„Wyborcza” wskazuje, że istotna jest data wystawienia faktur – 14 czerwca 2018 roku. Dwa tygodnie później Birgfellner miał się spotkać z zarządem spółki: Małgorzatą Kujdą (żoną Kazimierza Kujdy, z którym Austriak rozmawiał wcześniej), Janiną Goss i Jackiem Cieślikowskim. Wtedy to austriacki biznesmen miał usłyszeć, że „nie dostanie ani złotówki”, ponieważ jest „kłamcą i oszustem”.

 

Birgfellner i szef PiS spotykali się dopiero 27 lipca. To właśnie w tej rozmowie przy Nowogrodzkiej Jarosław Kaczyński odmówił Austriakowi zapłaty za 14 miesięcy pracy. Birgfellner chciał 1,3 mln euro wynagrodzenia, prezes PiS odpowiedział, że Srebrna nie zapłaci i radził, by iść do sądu.

 

„Człowieku, pokaż faktury”

 

Publikacja faktury może być problemem dla premiera Mateusza Morawieckiego, który na konferencji prasowej bronił szefa PiS, zawracając się bezpośrednio do Austriaka: – Człowieku, chcesz odzyskać jakieś swoje środki za wykonanie usługi, to idź do sądu, sąd określi, jakiej wysokości powinny one być. W przeciwnym razie trudno tego dociec, bo nie chcesz przedstawić faktur – mówił.

 

Problemu nie widzi za to Beata Mazurek. Rzeczniczka PiS stwierdziła, że „faktura o której napisała „GW”  nie jest podstawą do dokonania płatności, bo w niej nie wiadomo o co chodzi. – Taką fakturę każdy może wystawić każdemu – oznajmiła na Twitterze.

 

Wtórowała jej partyjna koleżanka Krystyna Pawłowicz. – Jak zabrakło Austriakowi  faktury to „Gazeta Wyborcza” sama ją Prezesowi wystawiła… Zapomnieli,że rachunki polityczne reguluje się przy urnie wyborczej, a nie zdjęciem  ich „faktury” w ich mało poważnej gazetce – grzmiała posłanka.

 

Wybrakowany dokument?

 

Z dokumentu wynika, że sprzedawcą usług była firma Nuneaton, którą reprezentuje Birgfellner. Ich nabywcą jest spółka Srebrna. Usługę o nazwie „refaktura kosztów” wyceniono na 1 580 058 zł z VAT. Na dokumencie widnieje data 14 czerwca 2018, a termin spłaty określono na 21 czerwca 2018.

 

Na fakturze widnieje nazwisko – Karolina Kozłowska – jako osoba upoważniona do jej wystawienia. Na opublikowanym dokumencie nie ma jednak żadnych odręcznych podpisów, ani napisanej odręcznie daty ich złożenia.

 

Opozycja nie odpuszcza

 

Choć Centralne Biuro Antykorupcyjne uznało, że nie ma podstaw do kontroli oświadczeń majątkowych Jarosława Kaczyńskiego to posłowie opozycji nie zamierzą odpuszczać sprawy.

 

Poseł PO Zbigniew Konwiński zapowiedział na antenie Radia Plus złożenie wniosku o kontrolę skarbową w Srebrnej. Polityk podkreślił, że na lukę w podatku VAT składają m.in. „takie nieopodatkowane, nieowatowane transakcje, w jakich uczestniczy prezes Kaczyński i spółka Srebrna”.

 

W ubiegłym tygodniu „Gazeta Wyborcza” ujawniła stenogram nagrania rozmowy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera i dwóch innych osób.

 

Nagrane rozmowy dotyczyły między innymi planów budowy w Warszawie wieżowca przez powiązaną z PiS spółkę Srebrna. Dziennik twierdził, że budowa miała być sfinansowana z kredytu udzielonego przez bank Pekao SA – wynoszącego do 300 mln euro (1,3 mld zł). W budynku miała się mieścić m.in. siedziba fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego.

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0