Syria to piekło na Ziemi, we Wschodniej Gucie zginęło ponad 400 osób. Czy będzie rozejm?

Syria to piekło na Ziemi, we Wschodniej Gucie zginęło ponad 400 osób. Czy będzie rozejm?

Ważą się losy wstrzymania walk w Syrii, w tym we Wschodniej Gucie, którą międzynarodowe organizacje nazywają piekłem na Ziemi. Od niedzieli zginęło tam ponad 420 osób.

 

Chodzi o wstrzymanie walk na 30 dni, aby umożliwić dotarcie do oblężonych miast i wiosek konwojów humanitarnych i pomocy medycznej, a także ewakuację rannych. Jak zaproponowały Szwecja i Kuwejt, rozejm miałby wejść w życie 72 godzin po przyjęciu rezolucji. Z kolei dwie doby później do potrzebujących, których w całej Syrii jest około 5,6 miliona, miałaby dotrzeć pierwsza pomoc. Rada Bezpieczeństwa ONZ ma zdecydować o rozejmie w piątek.

 

Za opóźnianie decyzji Rady Bezpieczeństwa ONZ odpowiedzialna jest Rosja, której zdaniem rozejm powinien objąć również organizacje ekstremistyczne. Według Zachodu Rosjanie, którzy są sojusznikiem prezydenta Syrii Baszara al-Assada i również oskarżani są o bombardowanie Wschodniej Guty, grają jednak na czas, tak aby siły rządowe Syrii mogły zadać rebeliantom ostateczny cios. O jak najszybsze przyjęcie rezolucji apelowały m.in. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja. – Tragedia w Syrii nie może stać się również pogrzebem Organizacji Narodów Zjednoczonych – mówił francuski ambasador przy  Radzie Bezpieczeństwa ONZ  François Delattre, sugerując, że brak szybkiej decyzji będzie skazą na działalności ONZ.

 

Od niedzieli we Wschodniej Gucie, obszarze na przedmieściach Damaszku, który zamieszkuje ponad 390 tysięcy osób, trwają zaciekłe bombardowania. Syryjskie siły rządowe  kontynuują naloty na ten zajęty przez rebeliantów teren, a o pomoc im USA oskarża Kreml. W rozmowie z dziennikarzami rzecznik prezydenta Władimira Putina Dmitrij Pieskow nazwał jednak te zarzuty „bezpodstawnymi”.

 

– Od kilku dni trwa ta okrutna kampania, która niszczy Wschodnią Gutę. [Siły rządowe] używają broni wszelkiego rodzaju: samolotów wojskowych, rakiet, bomb beczkowych. Jesteśmy już mentalnymi i emocjonalnymi wrakami. Nic więcej nie możemy zrobić. Oni chcą nas całkowicie wykrwawić – mówiła dziennikarzowi BBC lekarka Amani Balour wprost ze szpitala we Wschodniej Gucie. Takich placówek jest tam jednak coraz mniej, one także są bowiem celami wojsk Baszara al-Assada.

 

Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie poinformowało, że od niedzieli we Wschodniej Gucie zginęło co najmniej 426 cywilów, w tym blisko 100 dzieci. W mediach pełno jest przerażających zdjęć i nagrań, na których widać zakrwawione i zszokowane dzieci, w tym nawet niemowlęta. – Czekam, aż mój syn umrze. Chociaż nie będzie już cierpiał. Właśnie piekłam dla niego chleb, kiedy zawalił się dach. Pójdzie prosto do Nieba, tam chociaż nie będzie głodny – płakała zrozpaczona matka, której kilkuletniego syna nie mogła już uratować doktor Balour.

 

Mieszkańcy Wschodniej Guty są uwięzieni, dlatego rozejm jest konieczny – alarmują aktywiści. Ludziom zaczyna brakować czystej wody i żywności, a także lekarstw. Wielu rannych z  powodów zamykania szpitali nie może liczyć na pomoc. – Jeśli [sytuacja we Wschodniej Gucie] nie przekona ONZ, że zawieszenie broni jest niezbędne, to nie wiem co ich przekona – mówił specjalny wysłannik Syrii w ONZ Panos Moumtzis.

 

Mimo krytyki międzynarodowej społeczności oraz relacji organizacji humanitarnych Syria utrzymuje jednak, że nie atakuje cywilów. Jak podaje BBC, syryjski rząd utrzymuje, że chce „wyzwolić Wschodnią Gutę z rąk terrorystów”. Nazwy tej władze w Damaszku używają w odniesieniu do zarówno opozycyjnych rebeliantów, którzy walczą z siłami rządowymi, ale również dżihadystami m.in. z Państwa Islamskiego.

Aleksandra Gersz AIP



COMMENTS

WORDPRESS: 0