Sucha Beskidzka: Maturzyści doprowadzili do tego, że ksiądz przestał uczyć w szkole

Sucha Beskidzka: Maturzyści doprowadzili do tego, że ksiądz przestał uczyć w szkole

Uczniowie Liceum Ogólnokształcącego z Suchej Beskidzkiej dopięli swego! Doprowadzili do tego, że nielubiany przez nich katecheta złożył rezygnację z pracy w szkole. Stało się tak po tym, jak grupa maturzystów napisała list domagający się dymisji księdza i wysłała go do krakowskiej kurii oraz dyrekcji szkoły. Z pisma wynikało, że młodzież nie chce mieć nic do czynienia z duchownym, bo jest on dla nich nietolerancyjny, a także wygłasza dziwne poglądy. Sam ksiądz zarzuty nazywa pomówieniami.

Do konfliktu pomiędzy uczniami a duchownym pracującym w I Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Skłodowskiej-Curie w Suchej Beskidzkiej miało dochodzić od dłuższego czasu. Potwierdza to dyrekcja szkoły. Chodzi o miejscowego proboszcza z parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny – ks. Wiesława Popielarczyka. Przed kilkoma tygodniami spór tak bardzo nabrał na sile, że licealiści postanowili działać. Młodzież napisała pismo (jest ono podpisane „uczniowie klas nauczanych w roku bieżącym i poprzednim przez księdza”), w którym wymienia zachowania księdza, jakie uczniom się nie podobają. Zarzuty dotyczą m.in.: faktu, że kapłan przekazuje uczniom wiedzę „nierzetelną i sprzeczną z faktami naukowymi”, bo wyśmiewał koncepcję przeprowadzenia przez młodzież „strajku klimatycznego”.

 

Ksiądz miał powiedzieć, że w jego trakcie najbardziej zaszkodziła planecie farba w sprayu, której użyto do pisania haseł na transparentach strajkujących. O wiele ciekawiej brzmi jednak zarzut, że ksiądz na lekcjach miał twierdzić, iż celibat księży jest głupi, a osoba, która zdradza żonę lub męża najbardziej zawini, jeśli się do tego faktu „drugiej połówce” przyzna, bo wówczas dochodzi do ciężkiego grzechu, jakim jest rozwód. Jak podaje Sucha24.pl, której dziennikarze jako pierwsi dotarli do pisma od uczniów, ksiądz miał też wykazywać się brakiem szacunku dla uczniów, ciągle z nich szydząc, przerywając wypowiedzi i deprecjonując je. Głośno komentował też życie prywatne uczennic.

 

– Dotarły do nas te sygnały już wcześniej – mówi Anna Sala, dyrektorka LO. – Podjęłam odpowiednie działania, przeprowadzając z księdzem i młodzieżą rozmowę. Byłam też na lekcjach prowadzonych przez duchownego i prosiłam go, by skupił się na programie. To było w połowie października. Później ksiądz sam do mnie przyszedł i złożył wypowiedzenie z pracy w szkole za porozumieniem stron – dodaje.

 

Gdyby młodzież naprawdę miała mi coś do zarzucenia, to sama przestałaby chodzić na religię – mówi ksiądz Popielarczyk Czy decyzję tę wymógł na proboszczu krakowski arcybiskup Marek Jędraszewski? – Absolutnie nie – mówi ksiądz Popielarczyk. – To była moja własna i nieprzymuszona decyzja. Nie musiałem pracować w szkole, bo mógł to robić tylko wikary. Lubię kontakt z młodzieżą, więc pracowałem w liceum. Gdy jednak ktoś zaczął mnie pomawiać, postanowiłem ustąpić. Ksiądz dodaje, że absolutnie żaden z zarzutów zawartych w liście do kurii nie był prawdziwy, a jego samego młodzież lubiła i ceniła. – Gdyby było inaczej, przestaliby chodzić na religię, bo przecież to w większości byli już maturzyści, czyli ludzie pełnoletni – kończy ksiądz.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0