HomePILNE

Strzelanina w gejowskim klubie w Orlando. Nie żyje co najmniej 20 osób

Strzelanina w gejowskim klubie w Orlando. Nie żyje co najmniej 20 osób

Kolejna strzelanina w USA. Uzbrojony napastnik otworzył ogień do ludzi bawiących się w nocnym klubie gejowskim Pulse Club w Orlando na Florydzie. Nie żyje co najmniej dwadzieścia osób, kilkadziesiąt jest rannych. Napastnik został zastrzelony. Policja w Orlando nazwała incydent “aktem terroryzmu”.

 

Strzały w Pulse Club rozległy się z soboty na niedzielę, ok. 2 w nocy (8 czasu polskiego), tuż przed zamknięciem klubu – podaje BBC News. W modnym lokalu w Orlando bawiło się jeszcze wtedy ponad sto osób. – Nagle usłyszeliśmy strzały. W sali, w której byłem, ludzie padli na ziemię – relacjonował wydarzenia Ricardo Negron Almodovar, który znajdował się w tym momencie w klubie. – W pewnym momencie strzały na chwilę ucichły i wraz z grupą ludzi wstaliśmy i pobiegliśmy do wyjścia, które prowadzi przez patio na zewnątrz. Znaleźliśmy wyjście, a potem po prostu biegłem – mówił mężczyzna.

 

Policji udało się wkroczyć do środka dopiero po trzech godzinach, mężczyzna zabarykadował się w środku i wziął zakładników. Policja w Orlando napisała na Twitterze, że napastnik nie żyje. Reuters informuje także, że funcjonariusze przeprowadzili na miejscu kontrolowaną eksplozję, ale nie podali szczegółów. Z kolei CNN donosi, że na miejscu oprócz radiowozów i karetek pogotowia, znajdują się również psy tropiące, które szukają ładunków wybuchowych.

 

W lokalu wybuchł chaos, uciekający ludzie krzyczeli, że w klubie są zabici. Na Twitterze Pulse Club pojawiła się napisana w pośpiechu informacja: “Wszyscy opuśćcie Pulse, po prostu uciekajcie”. Cały czas pojawiają się nowe informacje dotyczące ofiar, a na miejscu działają służby ratunkowe. Policja w Orlando od razu mówiła o wielu poszkodowanych, potem sprecyzowała, że nie żyje blisko dwadzieścia osób. Wcześniej mówiono także o ponad 40 rannych, którzy zostali zabrani do szpitala. Jeden ze świadków, Christopher Hansen, mówił dziennikarzom: “Wszędzie były ciała. Na parkingu, [służby] je oznaczały na czerwono lub żółto, aby wiedzieć komu pómóc najpierw. Wszędzie była krew”. 

 

Jak podaje Reuters, powołując się na relacje świadków, napastnik oddał blisko czterdzieści strzałów. – Widziałam dwie bronie, strzały były regularne – mówił inny klubowicz Javer Antonetti w rozmowie z dziennikarzem gazety “Orlando Sentinel”. Na razie nie wiadomo, kim był napastnik oraz jakimi motywami się kierował. Jak podaje jednak BBC, policja w Orlando nazwała wydarzenie “aktem terrorystycznym”, nie sprecyzowała jednak czy miał on charakter wewnątrzkrajowy czy międzynarodowy.

 

To druga strzelanina w Orlando w ostatnich dniach. W piątek ok. 22:45 w klubie muzycznym The Plaza Live uzbrojony napastnik, 26-letni Kevin James Loibl, zastrzelił 22-letnią wokalistkę Christinę Grimmie, kiedy piosenkarka podpisywała autografy. Wydarzenie wstrząsnęło Stanami Zjednoczonymi. Grimmie, która była znana z amerykańskiej edycji programu “The Voice” oraz popularnego kanału na You Tube, zmarła w szpitalu. Tuż po postrzeleniu artystki Loibl strzelił do siebie i zmarł na miejscu. Na razie nie wiadomo dlaczego mężczyzna, który przybył do Orlando z miasta Saint Petersburg na Florydzie, zabił wokalistkę. Policja podejrzewa, że mógł być on psychofanem Grimmie.

 

Jak podaje BBC, każdego roku od postrzałów ginie 30 tys. Amerykanów. W 2015 r. doszło do 372 masowych strzelanin (czyli takich, w których ginie ponad cztery osoby). Zginęło 475 osób, 1 870 zostało rannych. O zaostrzeniu dostępu do broni w Stanach Zjednoczonych wielokrotnie mówił prezydent Barack Obama. Jednak jego pomysł budzi w kraju wiele kontrowersji oraz sprzeciw Republikanów w Kongresie. – Kongres może być teraz zakładnikiem lobby zbrojeniowego, ale Ameryka nie będzie zakładnikiem tego lobby – mówił prezydent w styczniu tego roku.

 

Aleksandra Gersz AIP/AP Photo/Phelan M. Ebenhack

COMMENTS