Śmiertelny wirus dotarł z Chin do USA, wkrótce może zalać cały świat

Śmiertelny wirus dotarł z Chin do USA, wkrótce może zalać cały świat

Zabójczy wirus, który pojawił się najpierw w chińskim mieście Wuhan pojawił się już w Stanach Zjednoczonych. Epidemiolodzy ostrzegają: to może grozić katastrofą.

W Stanach Zjednoczonych odnotowano pierwszy przypadek groźnego wirusa, który pojawił się w mieście Wuhan w Chinach w zeszłym miesiącu. Koronawirus zaatakował już setki osób i zabił sześć osób w Azji. Z tego powodu Stany Zjednoczone będą bardziej rygorystyczne w odniesieniu do kontroli zdrowia pasażerów przylatujących z Wuhan.

 

Pacjent, którego personaliów nie wymieniono, przebywa w izolacji w centrum medycznym w Everett w stanie Waszyngton. Ma około 30 lat i mieszka w hrabstwie Snohomish, na północ od Seattle. Niedawno wrócił z Wuhan. Przyleciał na międzynarodowe lotnisko Seattle-Tacoma 15 stycznia, zanim na lotniskach w USA rozpoczęły się badania pod kątem koronawirusa. Szukał opieki medycznej i od razu trafił do szpitala.

 

Uważamy, że ryzyko dla społeczeństwa jest niewielkie– uspokajał John Wiesman, sekretarz zdrowia stanu Waszyngton.

 

Pacjent zachorował cztery dni po przyjeździe do USA i szukał opieki. Na podstawie objawów lekarze podejrzewali koronawirusa Wuhan i wysyłali próbki do Atlanty. Testy potwierdziły groźnego wirusa. Jak mówią lekarze, pacjent czuje się nieźle, ale pozostanie jeszcze jakiś czas w izolacji.

 

Wkrótce pasażerowie z Wuhan do USA będą mogli lądować tylko na jednym z pięciu amerykańskich lotnisk przeprowadzających badania. Obejmują one kontrolę temperatury i obserwację takich objawów jak kaszel i problemy z oddychaniem. Takie badania przesiewowe rozpoczęto już lotnisku Kennedy’ego w Nowym Jorku, w Los Angeles w San Francisco. Niebawem kontrole pojawią się w Atlancie i lotnisku O’Hare w Chicago.

 

Ten wirus, który jak stwierdzono przenosi się z jednej osoby na drugą należy do tej samej rodziny co zespół problemów z oddychaniem, czyli SARS, który zabił ponad 700 osób w 2002 i 2003 roku, oraz podobny wirus jaki wtedy wystąpił na Bliskim Wschodzie, czyli MERS. Do tej pory koronawirus Wuhan zaatakował ponad 300 osób i uśmiercił już zabił sześć osób od wybuchu epidemii, która nawiedziła Chiny, Tajlandię, Koreę Południową, Japonię, a teraz Stany Zjednoczone.

 

Nowy szczep koronawirusa, znany też jako nCoV został po raz pierwszy stwierdzony w Wuhan. Jest groźba, ze może się w ten weekend rozprzestrzeniać, gdyż jest to czas obchodów chińskiego Nowego Roku. Dlatego personel lotniska w Wuhan obserwuje podróżnych używając termometrów elektronicznych. Zaczyna brakować maseczek na twarze, ich zapotrzebowanie i ceny wzrosły dziesięciokrotnie. Użytkowników platform internetowych prosi się mycie rąk kub pozostania w domu. -Nie martwię się tym wszystkim – zapewnia Helen Cao, mieszkanka Wuhan, która robiła zakupy w centrum miasta. Jak wielu mieszkańców, zaczęła nosić maseczke na twarz. Może ludzie z innych miast bardziej się martwią o zdrowie, ale mieszkańcy Wuhan chodzą do restauracji, spacerują, wpadają do klubów nocnych.

 

– Wszystko jest normalne, wszyscy noszą maski, nic więcej, dodaje Cao. Najpopularniejszy w tej chwili towar w Chinach, czyli maseczki na twarz zostały wyprzedane, a urzędnicy na lotniskach i dworcach kolejowych sprawdzają pasażerów pod kątem występowania u nich gorączki. To sposób na opanowanie epidemii. Jka na razie bezskuteczny. Niepokój z powodu groźnego wirusa narastał zarówno w Chinach, jak i poza granicą, gdy ekspert chińskiego rządu Zhong Nanshan potwierdził w telewizji państwowej obawy, że nowy typ koronawirusa może przenosić się z człowieka na człowieka. Pierwsze przypadki groźnego wisusa zauważono w grudniu i dotknęły pracujących na rynku owoców morza.

 

Sądzono, że wirus przechodzi ze zwierząt na ludzi, teraz wiadomo, że także z człowieka na człowieka. Leo Poon, chińskie wirusolog, który pierwszy „rozszyfrował” infekcję, powiedział CNN: Wiemy, że powoduje on groźne zapalenie płuc i wiemy też, że nie reaguje na antybiotyki. Światowa Organizacja Zdrowia zastanawia się nad tym, czy obecna sytuacje należy uznać za globalny stan zagrożenia zdrowia, czy jeszcze nie. Specjaliści tej organizacji ostrzegają, że osoby ze słabym układem odpornościowym, niemowlęta i osoby starsze są szczególnie podatne na tego wirusa. Dr Nathalie MacDermott, czołowy ekspert z King’s College London, ostrzega: Istnieje ryzyko zarażenia wielu osób, biorąc pod uwagę wielkość podróży lotniczych.

 

Red. AIP



COMMENTS

WORDPRESS: 0