Sławomir Nitras po przegranej: Nie mam sobie nic do zarzucenia. Jesteśmy silniejsi

Sławomir Nitras po przegranej: Nie mam sobie nic do zarzucenia. Jesteśmy silniejsi

– Jeśli ktoś w Platformie mnie krytykuje, to na pewno był bierny podczas kampanii – kandydat Koalicji Obywatelskiej odpiera zarzuty, że przegrał wybory przez własne błędy.

45-letni Sławomir Nitras chciał zamienić mandat poselski na fotel prezydenta Szczecina. Aby przejść do drugiej tury zabrakło mu niespełna trzystu głosów (33 723 głosów, 21,81 proc. poparcia). Za dwa tygodnie prezydentem zostanie albo Piotr Krzystek z Bezpartyjnych (73 063 głosów, 47,25 proc. poparcia) albo Bartłomiej Sochański z PiS (34 005 głosów, 21,99 proc. poparcia). Według naszych ustaleń w Platformie pojawiły się pierwsze krytyczne głosy dotyczące Sławomira Nitrasa. Ale wcale nie chodzi o kampanię wyborczą, a bardziej o charakter i szczęście, a raczej nie-szczęście do wpadek.

 

– On i jego sztab naprawdę wykonali doskonałą robotę. Pierwsi ruszyli z kampanią, byli widoczni, spotykali się z ludźmi. Mieliśmy, a właściwie nadal mamy dobry program dla mieszkańców na kolejną kadencję. Przez kilka miesięcy Sławkowi udało się pokazać, że nie jest politycznym awanturnikiem, jak przedstawia go PiS, ale poważnym politykiem. Aż do czasu, gdy wypłynęła ta sprawa z parkowaniem i kolizją przy dworcu. Po co on to zrobił i to w trakcie kampanii wyborczej? W ten sposób znów wyszedł na awanturnika – mówi nam jeden z działaczy PO.

 

Chodzi o upublicznione przez Radio Szczecin na kilka dni przed wyborami zdarzenie z lipca. Nitras zaparkował wtedy swoim autem pod prąd na przystanku na ulicy Owocowej. Kobieta kierująca autobusem, próbując zaparkować w zatoczce, obrysowała auto posła. Napisała oświadczenie, że stłuczka jest z jej winy, ale potem twierdziła, że Nitras był agresywny i zamknęła się ze strachu w autobusie.

 

Sławomir Nitras odrzuca zarzuty. – Jeśli ktoś mnie krytykuje w partii, to nie jest to osoba, która pomagała mi w kampanii, a raczej była w tym czasie bierna. To ciekawe, że sprawa autobusu została ujawniona akurat przed wyborami, choć miała miejsce w lipcu i została już załatwiona. Nikogo to nie dziwi? Ja nie mam sobie nic do zarzucenia, bo pracowaliśmy ciężko i osiągnęliśmy dobry wynik. A w żadnym województwie media publiczne nie krytykowały opozycji tak bardzo jak nas – tłumaczy. Zapewnia, że partia wychodzi z wyborów wzmocniona, bo osiągnęła dobre wyniki do sejmiku i rady miasta.

 

Nitras jak Tusk?

 

Według dr Piotra Chrobaka z Instytutu Politologii i Europeistyki Uniwersytetu Szczecińskiego, Nitrasowi potrzebny jest… Donald Tusk. – Przegrana 282 głosami po tak wyrównanej walce nie powinna być traktowana jako klęska, tylko co najwyżej niepowodzenie. Kampania była bardzo dobra, ale zawiniły szczegóły. Nie sądzę, aby powodem porażki była afera z samochodem, to raczej mogło zadziałać wręcz na plus, gdyż cała ta sytuacja z daleka pachniała negatywną kampanią. Sławomir Nitras powinien bardzo mocno popracować nad sztuką autoprezentacji. Jego problemem może być nadmierna ekspresja w sposobie bycia, a zwłaszcza w sposobie wypowiedzi. Powiedzmy, że to takie polityczne ADHD. Nie może dawać się sprowokować. Zamiast napastliwego przekonywania do swoich racji, powinien częściej się uśmiechać i okazywać więcej serdeczności, ciepła, troski i zrozumienia wobec wyborców. Nadmierna charyzma też nie jest dobra. Bardzo dobrym przykładem jest tu Donald Tusk, który do perfekcji opanował sztukę autokreacji – uważa politolog.

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0