Śląsk: Policjant oskarżony o zabicie żony. Obrona twierdzi, że kobieta może żyć w sekcie

Śląsk: Policjant oskarżony o zabicie żony. Obrona twierdzi, że kobieta może żyć w sekcie

Przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach ruszył proces byłego już policjanta Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu Marka G. Mężczyzna we wrześniu 2018 roku został uznany za winnego zabójstwa żony i wymierzono mu karę 15 lat więzienia. Wyrok zaskarżyły wszystkie strony postępowania.

Anna Garska ostatni raz była widziana 7 lipca 2012 roku. Według śledczych, nie odeszła od męża po kłótni, ale została przez niego zamordowana w mieszkaniu w Czeladzi, ponieważ były funkcjonariusz miał romans z koleżanką z komendy. Proces poszlakowy trwał ponad 2 lata. Sąd Okręgowy w Katowicach uznał Marka G. winnego zabójstwa żony i skazał go na 15 lat pozbawienia wolności. Ponadto były funkcjonariusz miał m.in. korzystać z policyjnych baz danych, chociaż nie było do tego podstaw prawnych. G. uniewinniono natomiast od zarzutu usiłowania podżegania byłej kochanki do składania fałszywych zeznań.

 

Według ustaleń Sądu Okręgowego w Katowicach, Marek G. zamordował żonę 7 lipca 2012 roku pomiędzy godziną 22.30 a 23. Atak musiał być nagły (np. uderzenie, złapanie za szyję). Według sądu, nie można wykluczyć, że do zdarzenia doszło w łazience (mają o tym świadczyć ślady krwi i wymienione dywaniki). Sąd uznał, że oskarżony miał motyw – narastający konflikt z żoną, romans z koleżanką z komendy oraz strach o utratę praw rodzicielskich do córki w przypadku rozwodu. Był to jednak proces poszlakowy. Do tej pory nie znaleziono ciała Anny Garskiej. Jej koleżanki z pracy, które były przesłuchiwane, podkreślały, że nigdy nie porzuciłaby zarówno córki, jak i pracy. Według sądu, Marek G. umieścił zwłoki żony w dużej torbie podróżnej, razem z częścią rzeczy osobistych. Następnie przewiózł je samochodem i zakopał. Nie ustalono jednak gdzie. Wcześniej Marek G. wykonywał połączenia na telefon żony, nagrywał się na pocztę głosową.

 

W tym czasie urządzenia logowały się jednak do tej samej stacji BTS (obejmującej zasięgiem mieszkanie małżeństwa). To ma świadczyć o tym, że Marek G. miał przy sobie telefon żony. Urządzenie trafiło w ręce śledczych w 2013 roku. Telefon odnalazł się w wydziale przesyłek niedoręczalnych w Koluszkach. Był zapakowany w podwójną kopertę bąbelkową. Przesyłkę nadano jako list polecony do hostelu w Monachium 8 lipca 2012 roku z Katowic. Nadawcą miał być Jarosław D. z ulicy Radosnej w Katowicach. Śledczy ustalili, że w nocy z 7 na 8 lipca z komputera Marka G. wyszukiwano adresy niemieckich hosteli i właśnie D. Wpisano też hasło „poczta Katowice całodobowa”. Na kopercie znaleziono odcisk palca Marka G. Wyrok zaskarżyli zarówno obrońcy oskarżonego, jak i prokurator oraz pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych (mamy i siostry Anny Garskiej) – mecenas Arkadiusz Ludwiczek. W dużym skrócie: prokurator i pełnomocnik chcą dla byłego policjanta 25 lat więzienia. Jego obrońcy wnoszą natomiast o uniewinnienie oskarżonego lub uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

 

– Sąd I instancji używa sformułowania: nie da się wykluczyć, że do zbrodni doszło w łazience. Moim zdaniem mamy tu błąd logiczny, ponieważ z jednej strony powodem takiego stwierdzenia miało być to, że oskarżony usunął dywaniki łazienkowe. Mieszkanie było szczegółowo badane przez biegłego i okazało się, że nie ma tam żadnych śladów, poza znikomą ilości krwi. Należała ona do oskarżonego. Z drugiej strony sąd twierdzi, że było to zdarzenie nagłe i ofiara miała być zaskoczona. Moim zdaniem jedno z drugim się wyklucza – mówiła mecenas Katarzyna Górny – Salwarowska, która jest jednym z obrońców Marka G. – W sprawie przesłuchano wielu świadków. Nikt nie stwierdził, że oskarżony przed 7 lipca zachowywałby się w sposób agresywny. Nie ma na to dowodów – mówiła adwokat.

 

Ponadto, według obrony, Anna Garska wciąż może żyć, ale już w sekcie. Ewentualnie, po wyjściu z domu, miała stać się ofiarą przestępstwa. Wskazywano także, że Sąd Okręgowy w Katowicach nie uwzględnił m.in. wyników eksperymentu procesowego dotyczącego przeniesienia walizki ze zwłokami czy też opinii biegłego ortopedy, z której wynika, że oskarżony ma dyskopatię lędźwiową i nie byłby w stanie przenieść ciała żony. Co do odcisku palca na kopercie, obrona utrzymuje, że Anna Garska używała kopert, które były w domu, a oskarżony mógł mieć z nimi styczność. Dzisiaj (30 maja) sąd zdążył poznać jedynie stanowiska trzech obrońców Marka G. Wystąpień prokuratora i pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych wysłuchamy dopiero 8 sierpnia.

 

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0