29.1 C
Chicago
wtorek, 21 maja, 2024

Sevilla zdobyła Ligę Europy! Niewiarygodny wieczór w Bazylei

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Piłkarze Sevilli wygrali z Liverpoolem 3:1 i po raz trzeci z rzędu wygrali Ligę Europy. Po pierwszej połowie wydawało się, że to Anglicy sięgną po trofeum, ale zabójcza druga połowa dała Hiszpanom zwycięstwo. Antybohaterem meczu był sędzia, który nie podyktował przynajmniej dwóch słusznych rzutów karnych dla Liverpoolu.

Nie wiadomo było czego spodziewać się po tym meczu. Z jednej strony Liverpool, który pod wodzą Jurgena Kloppa potrafi rzucać na kolana, ale dobre mecze przeplata z kiepskimi. Z drugiej Sevilla, która w tym sezonie w lidze nie wygrała ani jednego meczu na wyjeździe. Środowy finał Ligi Europy równie dobrze mógł być nudnym spotkaniem, co pokazem fajerwerków. Padło na to drugie…

Chociaż zaczęło się od nudnego wzajemnego badania się, które trwało dobrych 25 minut. Po okresie delikatnej przewagi Sevilli, wyższy bieg wrzucił Liverpool. Zaczęło się od strzału Daniela Sturridge’a, który w sytuacji sam na sam trafił w Davida Sorię.

Dziesięć minut później Anglik dostał w polu karnym dobrą piłkę od Coutinho i nagle, zupełnie nie sygnalizując tego zamiaru, uderzył piłkę zewnętrzną częścią stopy. Zaskoczeni obrońcy i bramkarz Sevilli nie mieli szans na interwencję i piłka wpadła do siatki tuż przy słupku. Kibice The Reds wpadli w szał radości, a na trybunach stadionu w Bazylei rozbłysły race.

Po zdobyciu bramki Liverpool starał się pójść za ciosem. W 39. minucie gola strzelił Dejan Lovren, ale będący na pozycji spalonej Sturridge absorbował uwagę Sorii, więc sędzia gola nie uznał.

Minutę później arbiter popełnił jednak poważny błąd, ponieważ nie dostrzegł, że Grzegorz Krychowiak zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Chwilę wcześniej jeden z piłkarzy Sevilli również dotknął piłki ręką, chociaż tamta sytuacja była sporna. Tym razem wina Polaka była jednak niepodważalna, a mimo to rzut karny nie został podyktowany.

The Reds schodzili na przerwę z wysoko podniesionymi głowami i dosłownie kipiąc chęcią natychmiastowego rozprawienia się z rywalami. Piłkarze Sevilli zmierzali do szatni z opuszczonymi głowami, ponieważ przy takiej grze ich marzenia o wywalczeniu trzeciego z rzędu trofeum za zdobycie Ligi Europy pryskały jak mydlana bańka.

Nie wiadomo, co w przerwie zawodnicy usłyszeli od trenera Unaia Emery’ego, ale gdy tylko sędzia wznowił spotkanie, Sevilla przeprowadziła zabójczą akcję. Mariano ograł Moreno i wpadł w pole karne, po czym wyłożył piłkę jak na tacy Kevinovi Gameiro. Francuz nie mógł nie trafić i Sevilla już kilkadziesiąt sekund po przerwie zdołała wyrównać.

Od tej chwili mecz wyglądał tak, jakby piłkarze zamienili się w przerwie koszulkami. To Liverpool raził nieporadnością i brakiem pomysłu na grę. Sevilla kontrolowała natomiast spotkanie i co chwila groźnie atakowała bramkę Simona Mignoleta.

Gdy po piorunującym początku Hiszpanów, Liverpool próbował podnieść się z kolan, Vitolo „poklepał” sobie piłką z kolegami, po czym zostawił ją Coke, który wspaniałym strzałem pokonał Mignoleta. Sevilla, która przed przerwą wyglądała przy Liverpoolu jak chłopcy do bicia, w 64. minucie prowadziła 2:1 i miała apetyt na kolejne gole.

Po zmianie stron swoje zaczął wreszcie grać Grzegorz Krychowiak, który w pierwszej połowie może nie raził błędami (z wyjątkiem niezauważonej przez sędziego ręki w polu karnym), ale też nie prezentował swojego poziomu. Polak kilkukrotnie wyłuskał piłkę spod nóg rywali, choć parę razy ci zdołali go wyprzedzić. W drugiej połowie Krychowiak był już jednak prawdziwą skałą, o którą rozbijały się ataki The Reds.

Im bliżej końca meczu, tym bardziej Liverpool musiał się otworzyć, co bezlitośnie wykorzystali zawodnicy Emery’ego. Na dwadzieścia minut przed końcem obrona Anglików popełniła kilka błędów, co wykorzystał Coke. Sędzia boczny zasygnalizował, że gol został strzelony z pozycji spalonej, ale arbiter – tym razem słusznie – uznał bramkę.

W końcówce Hiszpanie nastawili się już na kontrataki, a Liverpool – mimo szaleńczej ofensywy – nie zdołał trafić nawet na 2:3. Sevilla dokonała imponującego wyczynu i w trzecim kolejnym sezonie z rzędu zdobyła puchar Ligi Europy. Oznacza to, że Hiszpanie zagrają w przyszłym sezonie w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

Kacper Rogacin (AIP)/twitter

 

- Advertisement -

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520