HomePOLSKA

Sąd Apelacyjny w Warszawie: Bartłomiej Misiewicz zostanie na wolności

Sąd Apelacyjny w Warszawie: Bartłomiej Misiewicz zostanie na wolności

Bartłomiej Misiewicz zostanie na wolności – tak postanowił Sąd Apelacyjny w Warszawie. Sąd odwoławczy rozpatrzył skargę tarnobrzeskiej prokuratury na decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie, na mocy której były rzecznik MON opuścił areszt po wpłaceniu kaucji.

Skarga prokuratury wynikała z obawy matactwa. Jak uzasadniał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu Andrzej Dubiel, prawidłowe zabezpieczenie postępowania jest możliwe tylko z zastosowaniem izolacyjnego środka zapobiegawczego.
Warszawski Sąd Apelacyjny nie podzielił stanowiska prokuratury i utrzymał w mocy zaskarżone postanowienie Sądu Okręgowego. Sędzia Zbigniew Kapiński w uzasadnieniu wyjaśnił, że brak jest podstaw do stosowania wobec Bartłomieja Misiewicza najsurowszego środka zapobiegawczego, jakim jest areszt. W toku śledztwa zebrano już najważniejsze dowody, a na zgromadzenie pozostałych podejrzany nie może mieć wpływu – tłumaczył sędzia.
Obrońca Bartłomieja Misiewicza, adwokat Piotr Fidura zaznaczył, że jego zdaniem zastosowane środki wolnościowe są w pełni wystarczające do zapewnienia prawidłowego toku dalszego postępowania, a obawa matactwa nie istnieje, bo nie ma żadnych okoliczności, które świadczyłyby o tym, że jego klient usiłuje wpłynąć na śledztwo.
Bartłomiej Misiewicz opuścił areszt 27 czerwca po wpłaceniu 100 tysięcy złotych kaucji. Przebywał w nim od końca stycznia, kiedy został zatrzymany przez CBA.
Zarzuty wobec byłego rzecznika MON dotyczą powoływania się na wpływy w instytucji państwowej i osiągania dzięki temu korzyści majątkowych. Bartłomiejowi Misiewiczowi zarzucono też przekroczenie uprawnień w czasie gdy był funkcjonariuszem publicznym oraz działania na szkodę spółki Polska Grupa Zbrojeniowa. Wysokość tej szkody obliczono na blisko 500 tysięcy złotych.
Tarnobrzeska prokuratura śledztwo w tej sprawie prowadził od grudnia 2017 roku. Dotyczy niegospodarności, powoływania się na wpływy i fałszowania dokumentów przy zawieraniu umów przez PGZ. Bartłomiejowi Misiewiczowi grozi do 8 lat więzienia.

Informacyjna Agencja Radiowa/Aneta Pawłowska-Krać/sjo

COMMENTS