HomeOpolskie

Ruszył proces mężczyzny z Opola, który miał się znęcać latami nad psem i go gwałcić

Ruszył proces mężczyzny z Opola, który miał się znęcać latami nad psem i go gwałcić

36-letni Jarosław G. nie przyznaje się do winy. Mężczyzna twierdzi, że krótko przed zatrzymaniem chciał pójść z psem do weterynarza, ale nie miał pieniędzy. Na rozprawę został doprowadzony z tymczasowego aresztu.

Proces rozpoczął się przed Sądem Rejonowym w Opolu. Mężczyzna nie chciał składać wyjaśnień, więc sędzia odczytała to, co powiedział w postępowaniu przygotowawczym. – Według mnie trzymałem psa w dobrych warunkach. Miał karmę, wodę, chodziłem z nim do weterynarza. Nie utrzymywałem z nim kontaktów seksualnych – przekonywał wówczas śledczych Jarosław G. – Prawdziwe jest tylko to zdarzenie sprzed Biedronki, ale nie podduszałem psa, ani nim nie rzuciłem. Kopnąłem go dwa, może trzy razy, bo spieszyłem się wtedy do pracy, a on mnie nie słuchał. Żałuję tego, co się stało. Prokuratura zarzuciła mężczyźnie, że znęcał się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem.

 

Miało ono polegać na biciu, kopaniu, złośliwym straszeniu, a także na obcowaniu płciowym. – Pies miał rany na mordzie, bo gryzł się z innymi psami. Nie widziałem krwawienia z odbytu. Ja mu w odbyt nie zaglądałem – mówił śledczym. Na dzisiejszej (25.11) rozprawie tłumaczył: – Widziałem, że z tym odbytem coś się dzieje, ale nie miałem pieniędzy, żeby pójść do weterynarza. Czekałem, aż dostanę wypłatę. Świadkiem gwałtu na psie miała być znajoma Jarosława G. – To nie prawda! Ona tak zeznała, bo chciała się na mnie zemścić za to, że napisałem jej, że nie będzie miała dzieci – przekonywał sąd.

 

Jarosław G. musiał również wytłumaczyć się z kierowania gróźb karalnych pod adresem 22-letniej kobiety, która opowiedziała policji o tym, czego była świadkiem pod dyskontem. To determinacja pani Romy najprawdopodobniej uratowała kilkunastoletniego amstaffa. Okaleczone zwierzę z ranami odbytu zostało odebrane właścicielowi w lipcu. Dzień później kobieta otrzymała groźby.

 

– Oskarżony napisał mi, że jeśli pies zostanie uśpiony, to mnie spotka to samo. Ostrzegł też, że on i jego znajomi wiedzą, którymi ulicami chodzę – mówiła w sądzie 22-latka.

 

Jarosław G. przebywa w tymczasowym areszcie. Wcześniej był karany za znęcanie się nad matką. Grozi mu do 5 lat więzienia.

 

AIP

COMMENTS