HomePOLSKA

Robert Biedroń: “Oferuję inną Polskę, niż prawicowy Trzaskowski i prawicowy Duda”

Robert Biedroń: “Oferuję inną Polskę, niż prawicowy Trzaskowski i prawicowy Duda”

– Jeśli będziemy dalej wybierali między większym a mniejszym złem, to nic się w Polsce nie zmieni. Dlatego proponuję głosować na większe dobro, czyli na Lewicę i na mnie. Lewica już raz dała Polsce dobrego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego, który jest najlepiej ocenianym prezydentem III RP – przekonuje w rozmowie z “Polską Times” Robert Biedroń, europoseł i kandydat Lewicy na prezydenta Polski.

Jakub Oworuszko: Kto zostanie prezydentem Polski? Nikt tak naprawdę tego nie wie. Wybory prezydenckie w Polsce są nieprzewidywalne. Sondaże już od wielu lat nie są w stanie adekwatnie oddać emocji, które drzemią w Polkach i Polakach. Dodatkowo sytuacja z koronawirusem kompletnie wywróciła tę kampanię do góry nogami – to najdłuższa kampania nowożytnej Europy; kampania, która pierwszy raz w historii miała swój własny restart, ponieważ nie odbyły się wybory 10 maja. Dlatego jakiekolwiek zakłady i sondaże nie są w stanie przewidzieć wyniku. Jedno jest natomiast pewne – o wyniku wyborów zdecydujemy my, wyborcy.

Sondaże dają panu poparcie na poziomie ok. 3 proc. Dlaczego Polacy nie chcą, by Robert Biedroń był prezydentem Polski? Sondaże są w tej chwili bardziej zabawą i wróżeniem z fusów niż predykcją faktycznych decyzji, które 28 czerwca będą podejmować ludzie. Szczególnie w przypadku wyborów prezydenckich zachowałbym dużą ostrożność w podchodzeniu do tych badań. Prawdziwy sondaż będzie w niedzielę. Ubolewam natomiast nad tym, że do polskiej polityki wraca bardzo silna polaryzacja, wraca wojna polsko-polska pomiędzy dwoma największymi obozami polskiej prawicy. Dlatego jeżeli chcemy uciec od tego wyniszczającego konfliktu to zachęcam, żeby zagłosować na mnie. Ja oferuję inną Polskę, niż prawicowy Trzaskowski i prawicowy Duda. Ja jestem jedynym postępowym kandydatem, na którego warto postawić. Różnię się od tej całej prawicy z PO czy z PiS-u.

Co pan konkretnie oferuje Polakom? Jakie są pana priorytety? Dla mnie najważniejsze jest bycie dobrym gospodarzem, rozwiązywanie problemów zwykłego człowieka. Takim gospodarzem byłem w Słupsku, takim prezydentem chciałbym być w całej Polski. Przede wszystkim trzeba rozwiązać kwestię niedofinansowanej ochrony zdrowia. Lewica zawsze jest za dobrymi usługami publicznymi, czyli dobrym szpitalem, dobrą szkołą i dobrym urzędem. Musimy rozwiązać problem braku miliona mieszkań i wiem jak to zrobić. Powinniśmy też zlikwidować umowy śmieciowe, obiecywał to zresztą, i słowa nie dotrzymał, prezydent Duda. Te umowy były patologią rządów Platformy Obywatelskiej. Przecież Trzaskowski ich nie zlikwiduje. Potrzebny jest ktoś, kto jest wrażliwy społecznie, kto uporządkuje tę kwestię.

Budowa tanich mieszkań nie wyszła ani rządowi PO ani PiS. Jak pan chce tego dokonać? Trzeba to zorganizować na wzór francuski, we współpracy z samorządami – lokalni gospodarze wiedzą najlepiej, że takie mieszkania są potrzebne. Po drugie trzeba to zrobić inaczej niż PiS, który przy realizacji, a raczej braku realizacji, programu Mieszkanie Plus, nie współpracował z samorządami, idąc pod prąd samorządom. To zresztą jedna z przyczyn fiaska tego programu. Ja zrealizowałem taki program w Słupsku – oddawałem do użytku pustostany, wyremontowałem ponad 400 mieszkań czyli mniej więcej tyle, co PiS w ramach Mieszkania Plus w całej Polsce. Mamy dobre praktyki, samorządowcy potrzebują tylko dofinansowania. Ostatnia sprawa – pieniądze. One są. I mówię to jako członek komisji budżetowej Parlamentu Europejskiego. W ramach wielkiego planu odbudowy Europy, nowego Planu Marshalla, dostępne są ogromne środki na tego typu inwestycje, na budowę właśnie mieszkań na tani wynajem. Polska powinna po nie sięgnąć. Ja przedstawiłem taki plan odbudowy Polski, w którym jasno pokazuję, jak może to wyglądać. Zamiast inwestować w kolejne kościoły, pomniki tej władzy, jak CPK, zainwestujmy w potrzeby ludzi.

Ile kosztowałby ten milion mieszkań? Nie da się tego oszacować, ponieważ gdyby ten program był realizowany wspólnie z samorządami, to mielibyśmy do dyspozycji różne modeli współpracy – samorządy mogłyby przekazywać grunty albo nawet budować je w ramach swoich TBS-ów. Państwo musi stworzyć elastyczny model budowy takich mieszkań. Mam szacunki dotyczące środków z UE, myślę, że udałoby się pozyskać ok. 40 mld zł. To jest do zrobienia, ale we współpracy z samorządem.

Wolałby pan jako prezydent współpracować z rządem PO czy PiS? Prezydent powinien współpracować ze wszystkimi. To, że zadajemy dziś takie pytania, a często się z nimi spotykam, pokazuje, że żyjemy w patologicznym systemie, w którym jesteśmy zmuszani do wyboru, czy opowiemy się po stronie PO czy PiS. Ja opowiadam się za ludźmi. Ten system trwa od 15 lat, w trakcie których niewiele zmieniło się z perspektywy zwykłych ludzi. Przecież i PO, i PiS tylko się zmieniają u władzy, ale jeśli chodzi o kwestie np. mieszkalnictwa, niewiele zrobili. Jeśli będziemy dalej wybierali między większym a mniejszym złem, to nic się w Polsce nie zmieni. Dlatego proponuję głosować na większe dobro, czyli na Lewicę i na mnie. Lewica już raz dała Polsce dobrego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego, który jest najlepiej ocenianym prezydentem III RP, który dał Polsce w 1997 roku Konstytucję, który wprowadzał Polskę do NATO i UE. Jeżeli chcemy iść w kierunku rozwoju, powinniśmy wybrać prezydenta z Lewicy.

Prowadził pan już wiele kampanii. Czym ta różni się od poprzednich? No takiej to jeszcze nigdy nie prowadziłem. Jest to kampania kompletnie postawiona na głowie, najdłuższa z jaką miałem do czynienia. Prowadzę kampanie od 1995 roku, pomagałem wtedy Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, ale nigdy takiej, jak ta obecna. Po pierwsze odbywa się ona w warunkach, w których władza w szczególny sposób zaangażowała się we wsparcie swojego prezydenta. Duda nie jest prezydentem wszystkich Polaków. Jest ubezwłasnowolniony, kompletnie uległy Jarosławowi Kaczyńskiemu. On jest prezydentem PiS-u. Zaangażowanie mediów publicznych, spółek Skarbu Państwa, całego rządu, jest nieporównywalne do jakiejkolwiek wcześniejszej kampanii. Poza tym polaryzacja, która jest uderzająca, podziały są tak wielkie, że wiele osób daje się wciągać w ten wybór mniejszego zła. To jest kontynuacja patologicznego systemu, który jest niespotykany w innych europejskich krajach, tam jest pluralizm. Koronawirus doprowadził do resetu kampanii, po 10 maja mamy krótką i intensywną kampanię, ale równie nierówną jak jej pierwsza część.

Jak pan godzi pracę w Parlamencie Europejskim z prowadzeniem kampanii w Polsce? Jeżeli jest jakikolwiek plus tej całej sytuacji to jest to, że Parlament Europejski pracuje zdalnie – sesje plenarne, głosowania i komisje odbywają się za pośrednictwem internetu. PE, w przeciwieństwie do polskiego Sejmu, bardzo szybko dostosował się do nowej sytuacji. Jadę teraz do Słupska, mam tablet, mogę głosować i zabierać głos na komisji. Nie miałem ani jednej nieobecności, bo ciężko pracuję. PE cały czas działał i wbrew temu, co mówili rządzący, przekazywał środki na walkę z koronawirusem.

W kampanii przed eurowyborami zapowiedział pan, że zrezygnuje z mandatu europosła. Tak się jednak nie stało. Dlaczego? To podważa pana wiarygodność. Z tego samego powodu, dla którego Rafał Trzaskowski obiecał, że nie będzie kandydował na prezydenta Polski, ale zdecydował się startować. Zmieniła się sytuacja, podjąłem taką decyzję i jestem jednym z liderów Lewicy. Dzisiaj jestem szefem delegacji Lewicy do PE, jestem kandydatem na prezydenta, takie były ustalenia, gdy łączyliśmy SLD, Razem i Wiosnę. Wykonuję wspólne ustalenia z liderami tych partii.

Jak pan podsumuje pierwszy rok pracy w parlamencie europejskim? Co się panu udało zrobić na rzecz Polski? Przede wszystkim moja praca w komisji budżetowej – pilnowanie tego, żeby odpowiednie środki zostały przeznaczone dla Polski. Dzisiaj widać, że to się udaje, niestety polski rząd ciągle rzuca kłody pod nogi, bo wiemy, że te środki będą uzależnione od przestrzegania praworządności. Jest konsensus wszystkich grup politycznych, że żadne środki nie mogą zostać przekazane bez przestrzegania praworządności. I to jest największy problem. Musimy zmienić tę PiS-owską władzę, żeby mieć gwarancję otrzymania tych największych w historii Europy środków. To mogą być fundusze na odbudowę Polski – na szpitale, na transport publiczny, na budowę i remonty mieszkań w całym kraju. Na te cele możemy dostać z Unii aż 280 mld zł. Warunkiem ich otrzymania jest jednak współpraca.

Rozmawiamy w Dniu Ojca. Chciałby pan wraz ze swoim partnerem móc adoptować i wychowywać dzieci? Nie, ale to właśnie ze względu na to, że chciałbym normalnie żyć. A jak patrzę na tę nagonkę, jaka spotyka dzisiaj wiele osób LGBT to myślę sobie, że ta nienawiść i brak szacunku do drugiego człowieka wcale nie są normalne. To jeden z powodów, dla których startuję na urząd prezydenta. Uważam, że obowiązkiem głowy państwa jest nie tylko nie obrażać, a prezydent Duda obraził miliony Polaków, ale prezydent musi także stanąć w obronie mniejszości. Dziś mam wrażenie, że Trzaskowski schował się i boi się zabierać głosu w tej sprawie. A przecież prezydent musi mieć odwagę w polityce.

Uważa pan, że w Polsce są miliony osób LGBT? Nie, mówię o wielu osobach, które nawet nie należą do tej społeczności, a poczuły się obrażone. Widzimy jakie była reakcje społeczne, słowa Dudy obiegły cały świat, mówiono o tym na wszystkich kontynentach. W Polsce do dziś odbywają się demonstracje, ludzie żądają od prezydenta przeprosin. To sytuacja bezprecedensowa, żeby prezydent obrażał jakąś grupę społeczną i obywateli, którzy go wybrali. Zarówno PiS jak i PO nie rozumieją polskiego społeczeństwa. Jedni obrażają, a drudzy stchórzyli.

W pana obronie i innych osób LGBT stanęła pana mama. Ta konferencja przed Pałacem Prezydenckim to była jej inicjatywa? Tak, moja mama jest byłą działaczką Solidarności, przed 1989 rokiem walczyła o wolną Polskę, nie jest jej wszystko jedno. Za każdym razem, gdy dzieje się niesprawiedliwość, to wychodzi na ulicę, mówi jasno o tym, że coś jej się nie podoba. Mama demonstrowała w Krośnie przeciwko prokuratorowi Stanisławowi Piotrowiczowi, uczestniczy w wielu demonstracjach prodemokratycznych. Chciała wystąpić przed Pałacem Prezydenckim, uważam, że było to bardzo odważne i piękne.

Czy poprze pan któregoś z kandydatów w drugiej turze? Dziś jesteśmy jeszcze przed pierwszą turą. Wyborcy mają swój rozum, wydaje mi się, że to nie jest odpowiedni moment, żeby o tym rozmawiać. Ja walczę o drugą turę, chcę zdobyć jak najwięcej głosów. Zarówno pan Trzaskowski jak i pan Duda boją się rozmawiać, unikają debaty. Szukam programu Trzaskowskiego i nie mogę znaleźć. Wyborców trzeba szanować, nie można oczekiwać, że ktoś będzie handlował ich poparciem. Każdy ma prawo zdecydować, na kogo chce głosować, nie wolno nikogo szantażować, jak niektórzy próbują dziś to robić. To jest po prostu nieładne i nie fair wobec wyborców.

Wspomniał pan kolejny raz o Rafale Trzaskowskim – jak pan, jako były prezydent miasta, ocenia jego rządy w Warszawie? Ciężko mi ocenić, bo jest to bardzo krótki czas. Mieszkańcy wybierają prezydenta, żeby rządził miastem, a nie zajmował się inną polityką. Prezydent umówił się z mieszkańcami i zadeklarował to, że wypełni kadencję. Jeśli tego nie dotrzyma, to wyborcy powinni ocenić takiego prezydenta miasta. Ja jako prezydent Słupska pokazałem, że da się inaczej zarządzać miastem, mówiła o tym cała Polska, Europa. Mieszkańcy Słupska podziękowali mi w ten sposób, że mój komitet wygrał w pierwszej turze.

Dlaczego uważa pan, że wizyta prezydenta Dudy w USA nie miała sensu? Bo odbyła się w kontekście dwóch kampanii – w Polsce i w Stanach. Żaden poważny polityk europejski nie spotyka się dziś z Trumpem, bo wszystko na to wskazuje, że za kilka miesięcy nie będzie on już prezydentem USA. Ta wizyta służy PR-owi przedwyborczemu i ratowaniu skóry Andrzeja Dudy. Pytanie, ile to wszystko będzie kosztowało, kto zapłaci za lans Dudy. Stany Zjednoczone to nie organizacja charytatywna, tylko mocarstwo i nic za darmo nie rozdają. Andrzej Duda nie jest traktowany tam jako poważny i mocny

 

 

aip

COMMENTS