Publikacja “Gazety Wyborczej”: “Zamokły kapiszon” czy “bomba”? [ANALIZA]

Publikacja “Gazety Wyborczej”: “Zamokły kapiszon” czy “bomba”? [ANALIZA]

“Gazeta Wyborcza” opublikowała zapis nagrania rozmowy, odbytej w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości w lipcu 2018 roku, w której uczestniczył między innymi Jarosław Kaczyński i austriacki biznesmen Gerald Birgfellner.
Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że publikacja świadczy o uczciwości prezesa PiS. Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek dodała, że w publikacji nie ma cienia dowodu na złamanie prawa przez polityków PiS. Politycy Platformy Obywatelskiej zapowiedzieli natomiast złożenie doniesienia do prokuratury w sprawie “płatnej protekcji, powoływania się na wpływy i przekroczenia uprawnień posła w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”. Zaapelowali też do Jarosława Kaczyńskiego, by ujawnił cały swój majątek.
Według opublikowanego w gazecie stenogramu rozmowy Gerald Birgfellner, prywatnie zięć ciotecznego brata prezesa PiS, domaga się zapłaty za pracę przy projekcie budowy dwóch wieżowców na warszawskiej działce, należącej do spółki, której właścicielem jest Instytut imienia Lecha Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński tłumaczył fiasko inwestycji okolicznościami politycznymi – nieprzychylnością stołecznego ratusza i tym, że realizacja inwestycji mogłaby medialnie uderzyć w jego partię. Geralda Birgfellnera zapewniał, że spółka jest gotowa zapłacić za jego usługi, ale musi do tego przedstawić dokumenty lub pójść do sądu.
Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że publikacja “Gazety Wyborczej” świadczy o uczciwości prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego. Mateusz Morawiecki podkreślił, że prezes PiS postępował zgodnie z literą prawa. Dodał, że Jarosław Kaczyński zawsze walczył o uczciwość. “Cieszę się, że dzisiaj prezes Jarosław Kaczyński, szef naszego obozu politycznego, działa tak, żeby w małej skali i w wielkiej skali było po prostu normalnie, było po prostu uczciwie, i zapewnia wiarygodność naszemu obozowi politycznemu” – oświadczył szef rządu.
Mateusz Morawiecki uważa, że przywoływane w nagraniu słowa polityków PO “nadają się do prokuratury”. “Niech się wielu inwestorów, mniejszych, większych, średnich zapyta, ile razy spotkali się z taką nieuczciwością po drugiej stronie” – powiedział Mateusz Morawiecki. Dodał, że “to właśnie jest chyba coś, co nadaje się do prokuratury”. Szef rządu ocenił, że publikacja “Gazety Wyborczej” to góra, która urodziła mysz. “Miała być bomba, ale wyszła z tego taka bańka mydlana, którą wystarczy tknąć palcem, by rozpadła się” – powiedział Mateusz Morawiecki.
Wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek powiedziała na konferencji prasowej, że tekst okazał się “jednym, wielkim niewypałem”. “Nie ma w nim cienia dowodu na jakiekolwiek bezprawne działania polityków PiS” – powiedziała rzeczniczka partii. “Jarosław Kaczyński w opisanej rozmowie ujawnia brutalną prawdę o Warszawie zarządzanej przez polityków Platformy Obywatelskiej”. Beata Mazurek dodała, że w tej rzeczywistości, jeśli osoba czy firma nie ma związków z ratuszem, nie może liczyć na wydanie decyzji w sprawie zgody na inwestycje.
Jak mówiła rzeczniczka PiS, opublikowane rozmowy pokazują, że Jarosław Kaczyński jest człowiekiem uczciwym, który gotów jest pokryć zobowiązania finansowe, gdy jest ku temu podstawa prawna. I dodała, że artykuł jest kolejną odsłoną wojny, jaką środowisko “Gazety Wyborczej” prowadzi z prezesem PiS.
Także rzeczniczka dodała, że tylko jeden fragment taśm może wzbudzić zainteresowanie prokuratury. “Najważniejszym aspektem są słowa Jarosława Kaczyńskiego o politykach PO: Hannie Gronkiewicz-Waltz oraz o Marcinie Kierwińskim, którzy odgrażali się, że nigdy nie pozwolą spółce na tę inwestycję” – wyjaśniła Beata Mazurek.
Platforma Obywatelska zaapelowała natomiast do prezesa Prawa i Sprawiedliwości, by ujawnił cały swój majątek. Poseł Marcin Kierwiński zapowiedział złożenie do prokuratury doniesienia, mającego dotyczyć “płatnej protekcji, powoływania się na wpływy i przekroczenia uprawnień posła w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”. Poseł dodał, że opublikowane stenogramy pokazują Jarosława Kaczyńskiego jako biznesmena, a nie polityka. Mówił też, że w oświadczeniach majątkowych składanych przez lidera PiS-u “figurują bardzo niewielkie pieniądze, a z nagranych rozmów wynika, że prezes Kaczyński dysponuje znaczącym majątkiem spółki Srebrna”.
Głos w sprawie zabrali też mecenasi austriackiego biznesmena. Jak poinformowali prawnicy, domagają się od prokuratury działań na rzecz swojego klienta. Prawnik Austriaka, Jacek Dubois powiedział, że zawiadomienie w tej sprawie trafiło do prokuratury, a Jarosław Kaczyński wskazywany jest w nim dlatego, że to on według Dubois, złożył zlecenie na pracę, którą wykonał Austriak. Zastrzegł, że umowa była wykonywana na rzecz spółki Srebrna, w imieniu której Jarosław Kaczyński miał prosić Birgfellnera o nadzór nad budową wieżowca. Według adwokata, jego klient pracował przy projekcie ponad rok, a roszczenia sięgają kilku milionów. Dodał, że specjalnie wybrano zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, a nie drogę cywilną. Jak mówił, to droga szybsza punktu widzenia interwencji państwa. Średnio postępowanie cywilne trwa kilka lata – mówił Jacek Dubois – a w prawie karnym jest instytucja naprawienia szkody, możliwości zasądzenia od osoby, która spowodowała szkodę, obowiązku zapłaty na rzecz pokrzywdzonej osoby. “Moje doświadczenie jest takie, że ta instytucja działa czasem dużo skuteczniej niż postępowanie przed sądem” – mówił mecenas. Według adwokata, Gerald Birgfellner nagrywał spotkanie, by zabezpieczyć swoje roszczenia.

Informacyjna Agencja Radiowa(IAR)Siekaj/as



COMMENTS

WORDPRESS: 0