"> Prof. Anna Siewierska-Chmaj: "To będzie trudna kadencja dla PiS. Bo w Sejmie pojawiła się świeża opozycja" - wiadomosci.com

Prof. Anna Siewierska-Chmaj: “To będzie trudna kadencja dla PiS. Bo w Sejmie pojawiła się świeża opozycja”

Prof. Anna Siewierska-Chmaj: “To będzie trudna kadencja dla PiS. Bo w Sejmie pojawiła się świeża opozycja”

Rozmowa z prof. Anną Siewierską-Chmaj, politolog z Wyższej Szkoły Europejskiej im. Tischnera w Krakowie.

PiS wprawdzie znów wygrało wybory, ale ich wynik pokazał, że jest to wybór mniejszościowy. Co wniesie do życia politycznego obecność w Sejmie wielu aktywistów po stronie Zjednoczonej Lewicy? To ważna zmiana na scenie politycznej Polski. Nieobecność reprezentantów lewicy w parlamencie przez ostatnie lata pozwoliła PiS zdominować, czy wręcz zawłaszczyć tematykę socjalną. Koalicja Obywatelska, podobnie jak wcześniej PO nie potrafiła prowadzić dyskursu gospodarczego w taki sposób, aby nie zniechęcić elektoratu o nastawieniu socjalnym. Ultraliberalizm PO stał się grzechem pierworodnym KO, wobec czego elektorat lewicowy pozostał niezagospodarowany i PiS bezbłędnie to wykorzystał. Powrót lewicy do głównego nurtu polityki, również do mediów, ma ogromne znaczenie, może zmienić układ sił politycznych w ciągu kilku najbliższych lat. Czytaj także:

Spodziewa się pani, że będziemy mieli do czynienia z zupełnie nową lewicą w Polsce? Zjednoczona Lewica to przede wszystkim zmiana pokoleniowa w stosunku do poprzedniego rozdania. Włodzimierz Czarzasty uwiarygadnia lewicę w oczach starszego pokolenia elektoratu lewicowego, ale to młodzi na czele z Adrianem Zandbergiem i Robertem Biedroniem powinni nadawać ton nowej polskiej lewicy. Jeśli będą potrafili to zrobić, nie powtarzając błędów poprzedników i nie wchodząc w personalne konflikty, to jest szansa na powiew świeżości w polityce. Polacy są już wyraźnie zmęczeni dwubiegunowym sporem PiS-KO i wydają się gotowi na zmianę. Tym bardziej że partie głównego nurtu nie potrafią zagospodarować politycznie i medialnie nowych, ważnych tematów społecznych, związanych ze zrównoważonym rozwojem i ochroną klimatu. Połączenie tych wątków z dyskursem socjalnym i równościowym może być atrakcyjne dla pokolenia 30-40 latków i przynieść efekty w kolejnych wyborach.

Konfederacja wprowadziła do Sejmu 11 posłów. Jak to się może przełożyć na układ sił parlamentarnych? Na początku kadencji Konfederacja może się stać języczkiem u wagi, szczególnie w głosowaniach dotyczących takich kwestii, jak imigracja, in vitro, aborcja czy związki partnerskie, ale nie sądzę, żeby udało się jej wyjść poza obszar politycznego folkloru. Część posłów prawdopodobnie szybko zmieni szeregi i wesprze PiS, reszta będzie raczej obsadzona w roli enfant terrible polskiego parlamentu i zamiast w poważnych programach publicystycznych, pojawiać się będzie w „Szkle kontaktowym”.

A jaka to będzie kadencja dla PiS? Trudna, z co najmniej trzech powodów. Po pierwsze pojawiła się w końcu w Sejmie inna, świeża opozycja. PiS zatęskni jeszcze za Grzegorzem Schetyną, który jako dotychczasowa twarz opozycji więcej osób zrażał do KO, niż zniechęcał do PiS. Po drugie w samej partii jest coraz więcej wewnętrznych napięć, chwilowo złagodzonych na czas wyborów, ale te konflikty między obozem Zbigniewa Ziobro i Jarosława Kaczyńskiego, między zwolennikami Beaty Szydło a Mateusza Morawieckiego, między grupą Piotra Glińskiego a Jarosława Gowina wkrótce wybuchną ze zdwojoną siłą. Po trzecie i najważniejsze chyba: powoli kończy się dobra koniunktura gospodarcza i w ciągu dwóch-trzech lat Polska odczuje skutki spowolnienia gospodarczego na Zachodzie, szczególnie w Niemczech. Budżet państwa już teraz ma zadyszkę, kolejne obietnice tylko pogorszą stan finansów państwa, a że w latach hossy nie zrobiliśmy żadnej rezerwy, bessa okaże się tym boleśniejsza dla Polaków. A niezadowolenie społeczeństwa zawsze kieruje się przeciwko rządzącym. Widzę tu niestety poważne niebezpieczeństwo. Zachodzi obawa, aby przyparty do muru PiS nie próbował odwracać uwagi od pogarszającej się sytuacji finansowej państwa kolejnymi wojenkami – z UE, imigrantami (realnymi lub jedynie urojonymi), LGBTQ etc. To droga donikąd, choć od lat z powodzeniem stosowana przez Władimira Putina w Rosji.

Co w tej sytuacji może zrobić opozycja? Opozycja ma w końcu możliwość wykazania, że jest konstruktywna. Sformułowanie przez doradców PiS pojęcia „opozycja totalna” było genialnym posunięciem, a KO robiła wszystko, aby tę tezę potwierdzać. Zróżnicowanie ideologiczne, które będzie w parlamencie powinno sprzyjać budowaniu ponadpartyjnych konsensusów i zmuszać opozycję do głębszej współpracy. Polacy tego właśnie oczekują.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 1
  • comment-avatar
    ryszard 3 miesiące

    nowa nie ale pro polska:jakby nie patrzeć to goniąca całe te 30 lat rządów poprawności politycznej,tęczowej rewolucji i rewolucji z magdalenki…