Poznań jak Kopenhaga – rowery zamiast samochodów

Poznań jak Kopenhaga – rowery zamiast samochodów

 O wrażeniach z “rowerowej” Kopenhagi, możliwościach skopiowania duńskich rozwiązań w Poznaniu, konieczności rozmawiania na ten temat z poznaniakami i stopniowego budowania dróg rowerowych mówi Tomasz Lewandowski, szef klubu radnych Zjednoczonej Lewicy.
Jak się udała eskapada do Kopenhagi i Hanoweru?

Tomasz Lewandowski: To był wyjazd studyjny dla urzędników i radnych. Pojechaliśmy autobusem PKS więc wielkich kosztów nie było.

Czy radni jeździli po Kopenhadze rowerem?

Tomasz Lewandowski: Razem z prezydentami – Jackiem Jaśkowiakiem i Maciejem Wudarskim.

I jakie są Pana wrażenia?

Tomasz Lewandowski: Mają świetne rozwiązania. Niemal wszystkie drogi rowerowe są wydzielone. Jedzie się bez obaw, że na ścieżkę wjedzie auto. Wszędzie jest mnóstwo rowerów, bardzo dużo parkingów rowerowych, a te dla samochodów są mądrze poukrywane. Na ulicach jest zdecydowanie mniej aut.

Czy zawsze tak było?

Tomasz Lewandowski: Przekonanie, że samochód jest jakimś tam wyznacznikiem statusu społecznego było tak ogromne, że w latach 70. w Kopenhadze poszerzano ulice nawet kosztem tras tramwajowych. Po czasie ulice były już tak potężnie zakorkowane, że sami mieszkańcy zaczęli domagać się od władz podjęcia pewnych działań w dziedzinie transportu publicznego i rowerowego. Pokazywano nam nawet zdjęcia z demonstracji. Pod koniec lat 70., mając przyzwolenie społeczne, rozpoczęto rozbudowę dróg rowerowych.

A kierowcy nie protestowali?

Tomasz Lewandowski: Poprzez dialog udało się przekonać mieszkańców, że jeżeli ruch rowerowy będzie bardziej popularny, to i kierowcy aut będą mieli lepiej. Odwożąc na przykład dzieci do szkoły czy robiąc zakupy, mniej będą stali w korkach. Rozwinął się tu biznes wynajmu samochodów. Nie trzeba przyjeżdżać autem do miasta, można je tutaj wynająć i pozałatwiać pewne sprawy. Poza tym mocno zainwestowano w transport zbiorowy. Budują właśnie trzecią linię metra.

Może miłość do rowerów jest tam uwarunkowana kulturowo.

Tomasz Lewandowski: Nie. Dla nich jest normalne, że skoro poruszanie się rowerem jest najszybszym środkiem transportu, to wszyscy z tego korzystają. Mówiono nam, że w podróży na rowerze spędzają średnio 12 minut w ciągu dnia. Tyle zajmuje im droga do i z pracy. Trzeba jednak pamiętać, że Kopenhaga jest dużo mniejsza od Poznania, choć ma porównywalną liczbę mieszkańców. To miasto bardzo zwarte.

Jak sytuacja wygląda w Hanowerze?

Tomasz Lewandowski: Tam nie było tylu rowerzystów, ale też jest mnóstwo ścieżek, choć nie są one wydzielone.

To co, będziemy mieli drugą Kopenhagę w Poznaniu?

Tomasz Lewandowski: Jeden do jeden nie można przenieść wszystkich rozwiązań, bo to są inne miasta. Wiele rzeczy można, ba trzeba, zrobić, ale należy unikać emocji, raczej edukować, rozmawiać na ten temat z poznaniakami i powoli budować drogi rowerowe. Coś co zajęło Kopenhadze 30 lat, nam nie może udać się w pięć, bo napięcia będą przeogromne.



COMMENTS

WORDPRESS: 0