Poseł Sławomir Nitras sądzi się z historykiem Sławomirem Cenckiewiczem o… mema!

Poseł Sławomir Nitras sądzi się z historykiem Sławomirem Cenckiewiczem o… mema!

Szczeciński Sąd Okręgowy na wniosek Sławomira Cenckiewicza, historyka z IPN, ponownie zajął się sprawą memów, które miały obrażać posła Platformy Obywatelskiej, Sławomira Nitrasa. 

W sierpniu ubiegłego roku szczeciński Sąd Okręgowy wskazał winę znanego historyka i publicysty, który miał urazić dobre imię posła Platformy Obywatelskiej poprzez zamieszczenie na Twitterze mema, na którym jest wizerunek parlamentarzysty oraz fragment kodeksu karnego dotyczącego kary za kradzież. Sławomir Cenckiewicz wyraził sprzeciw wobec zaocznie wydanego wyroku iodbyła się kolejna rozprawa.

– W pozwie wskazano, że działania Sławomira Cenckiewicza naraziły dobre imię i kompetencje Sławomira Nitrasa. Z przedstawionych przez nas dokumentów jednoznacznie wynika, że takich walorów powodowi przypisać nie można – mówił mecenas Zbigniew Bogucki, obrońca Sławomira Cenckiewicza oraz radny Prawa i Sprawiedliwości w sejmiku województwa. Powołano się przy tym na artykuł opublikowany na naszych łamach w 2010 roku, w którym pisaliśmy o dużej absencji posła Nitrasa w czasie zasiadania w europarlamencie. – Wobec tego nie mogło dojść do naruszenia dobrego imienia posła Nitrasa, ponieważ w dużej mierze powód Nitras w tej materii dobrego imienia nie posiada – mówił mec. Bogucki.

 

Na wyrok jeszcze poczekamy

 

Sędzia Joanna Kitkowska-Moroz przychyliła się do wniosków przedstawionych przez Sławomira Cenckiewicza i postanowiła wysłuchać racji obu stron sporu podczas kolejnej rozprawy, która odbędzie się 21 sierpnia. Wówczas w sądzie powinien pojawić się poseł Nitras. – Dopuszczałem taką możliwość, że sąd będzie chciał jeszcze przesłuchać strony. Sądziłem jednak, że druga strona wcześniej przedłoży wnioski dowodowe. Zrobienie tego dopiero dzisiaj, było trochę poza elegancją sądową. Dziś pan poseł nie musiał zjawić się w szczecińskim sądzie – zaznaczył mec. Przemysław Gardocki, pełnomocnik Sławomira Nitrasa.

 

Spór o wolność satyry

 

Obie strony podkreślają, że w tym procesie nie chodzi tylko o osobisty konflikt między historykiem a posłem. Główną sprawą jest walka o wolność słowa i granice satyry politycznej. [polecane]4770354,;1;CZYTAJ WIĘCEJ:[/polecane] – Ten proces może wskazać gdzie są granice żartu, a gdzie zaczyna się mowa nienawiści. Nazwanie kogoś złodziejem czy przypisywanie komuś popełnienie przestępstwa kradzieży mieści się jeszcze w granicach żartu? Ta publikacja jednoznacznie wskazuje, że te granice zostały przekroczone – podkreślił pełnomocnik posła. Sławomir Cenckiewicz nie widzi w swoim wpisie niczego, co mogłoby urazić posła. – Każdy, kto obserwuje moją aktywność w internecie wie, że moje wpisy nie mają nic wspólnego z mową nienawiści. Często jestem nawet za to krytykowany przez stronę, która mnie wspiera. Nie zgadzam się z tezą, że uznałem pana Nitrasa za złodzieja. Nigdzie nie padły takie słowa i to ja czuję się obrażany przez różnego rodzaju emocjonalne wystąpienia – mówił Sławomir Cenckiewicz.

 

Internetowy spór

 

Źródłem procesu są internetowe wpisy Sławomira Cenckiewicza. Za pośrednictwem Twittera dowiedział się również o tym, że został skazany. Zadziało się tak, ponieważ sąd próbował listownie poinformować historyka o terminie rozprawy. Listy dochodziły pod nieprawidłowy adres i w związku z tym wyrok zapadł zaocznie. W wyroku sąd nakazał usunięcie wpisów, przeprosiny oraz wpłatę 10 tys. zł na konto zachodniopomorskiego hospicjum.

 

Oskar Masternak (aip)



COMMENTS

WORDPRESS: 0