HomeCiekawostki

Pomorze: Wrak parowca Karlsruhe w końcu odkryty. Czy odnajdzie się legendarna Bursztynowa Komnata?

Pomorze: Wrak parowca Karlsruhe w końcu odkryty. Czy odnajdzie się legendarna Bursztynowa Komnata?

Czy na niewielkim statku Karlsruhe, zatopionym w kwietniu 1945 roku znajdowała się legendarna Bursztynowa Komnata? Odkrycie wraku tego parowca przez trójmiejskiego nurka Tomasza Stachurę i ekipę Baltictechu rzuci światło na tę zagadkę. 

 

Wrak parowca Karlsruhe został odnaleziony kilkadziesiąt kilometrów na północ od Ustki, na głębokości 88 metrów, przez Tomasza Stachurę i ekipę nurków Baltictech. W jego ładowniach nurkowie odkryli pojazdy wojskowe, porcelanę oraz wiele skrzyń z nieznaną jak na razie zawartością. Odkrycie to może dostarczyć przełomowych informacji w sprawie legendarnej Bursztynowej Komnaty. Skarb (drogocenny, wykonany z bursztynu wystrój gabinetu zamówiony u gdańskich mistrzów przez króla pruskiego Fryderyka I) był widziany po raz ostatni w Królewcu. Stamtąd też w swój ostatni rejs z dużym ładunkiem wypłynął parowiec Karlsruhe.

 

– Historia i dostępne dokumentacje wskazują, że niemiecki parowiec Karlsruhe, w wielkim pośpiechu i z dużym ładunkiem opuszczał port, po tym jak Niemcy musieli ewakuować Królewiec. To wszystko zebrane w całość pobudza ludzką wyobraźnię. Odnalezienie niemieckiego parowca oraz skrzyń z nieznaną na chwilę obecną zawartością, spoczywających na dnie Bałtyku może być znaczące dla całej historii – mówi Tomasz Zwara, nurek i członek ekipy Baltictech.

 

Poszukiwania statku Karlsruhe rozpoczęły się w roku 2019. – W ubiegłym roku przygotowywaliśmy dokładną inwentaryzację wraków Wilhelma Gustloffa, Goyi i Steubena. Wraz z ekipą zadaliśmy sobie wówczas pytanie, co jeszcze zostało do odkrycia. Na pierwszym miejscu pojawił się parowiec Karlsruhe, który był czwartą stratą Kriegsmarine w czasie operacji Hannibal. Jego wrak nigdy nie został odnaleziony, nie był precyzyjnie oznakowany – mówi Tomasz Stachura.

 

Przypomnijmy, operacja Hannibal była największą morską ewakuacją w dziejach. Niemcy pod koniec II wojny światowej przerzucili na zachód około 2 mln uchodźców z Prus Wschodnich. – Wytypowaliśmy pozycje miejsca, w którym doszło do zbombardowania statku przez lotnictwo radzieckie. Dotarliśmy do raportu pilotów, którzy dokonali ataku na konwój, w którym płynął Karlsruhe.

 

W dokumentach pozycji zatopienia statku było pięć, przy czym rozrzucone były w odległości ok. 50 km od siebie. Trudno było się zatem nimi posiłkować – mówi Tomasz Stachura. – Znaliśmy jednak trasę, którą płynął konwój i to na niej poszukiwaliśmy wraku. Dysponowaliśmy też wskazówkami od rybaków. W kwietniu wytypowaliśmy 22 wraki, które były dotychczas nieznane. Jeden z nich, wymiarami pasował bardzo dobrze do poszukiwanego przez nas Karlsruhe. Nurkowaliśmy do niego we wrześniu tego roku trzykrotnie i jesteśmy w zasadzie pewni, że to jest ten statek. Nurkowie podkreślają, że szczątki parowca są nietknięte.

 

– Wrak Karlsruhe jest w bardzo dobrym stanie, jeśli mógłbym w ten sposób określić stan zachowania szczątek statku. On oczywiście jest zniszczony, w czasie zatopienia odniósł bardzo poważne uszkodzenia, które posłały go na dno w ciągu trzech minut. Wrak ma bardzo mocno zgnieciony dziób, więc należy się spodziewać, że statek tonął właśnie dziobem w dół. Uderzył o dno, co spowodowało, że cały ładunek przesunął się w przód. Następnie osiadł na dnie i spoczywa na stępce. Cały ładunek jest “skotłowany” w przedniej części kadłuba – mówi nurek.

 

Nie wiadomo jeszcze, jak będą wyglądały następne kroki związane z wrakiem parowca Karlsruhe. – Systematyczne badanie wraku przekracza nasze, amatorskie możliwości. Zależało nam najbardziej na odnalezieniu tej jednostki i inwentaryzacji filmowej, fotograficznej – przyznaje Stachura.

 

Bardzo ciekawe wydają się okoliczności ostatniego rejsu ss Karlsruhe. To one sprawiły, że Tomasz Zwara, Marek Cacaj, Łukasz Pastwa, Jacek Kapczuk, Łukasz Piórewicz, Piotr Lalik, Daniel Pastwa, Krzysztof Wnorowski, Kamil Macidłowski z Baltictechu wraz Tomaszem Stachurą zainteresowali się wrakiem tej jednostki i jej historią. – Szukaliśmy jego wraku od ponad roku, kiedy to zdaliśmy sobie sprawę, że może to być najciekawsza, nieodkryta dotąd historia z dna Bałtyku – mówi Tomasz Stachura.

 

Parowiec w ostatni rejs wyruszył z Piławy (port Królewca) 12 kwietnia 1945 r. Na pokładzie było 150 żołnierzy pułku „Herman Goring”, 25 robotników kolejowych oraz 888 uchodźców (w tym dzieci i niemowlęta). Wraz z załogą było to łącznie 1083 osoby. Statek zabrał również 360 ton „towarów zwrotnych” w nierównych skrzyniach oraz pojazdy wojskowe. Karlsruhe był starym, niewielkim statkiem (zbudowany został w stoczni w Bremie w roku 1905 r, miał 66 m długości i wyporność 897 ton), ale w tamtym czasie dla Niemców liczyła się każda jednostka zdolna ewakuować ludzi na zachód.

 

– Po nim żaden statek już w morze z tego portu nie wyszedł. Poza tym Karlsruhe miał bardzo silną eskortę – podkreśla Stachura. Pod Helem utworzony został konwój składający się z czterech frachtowców i trzech trałowców. Konwój ten opuścił redę Helu 12 kwietnia wieczorem. Nad ranem 13 kwietnia wykryty został przez radzieckie samoloty, które zaatakowały Karlsruhe, a następnie zatopiły. Statek zatonął w ciągu 3 minut wraz z całym ładunkiem. Uratowano około 100 osób. Pozycja ataku była nieprecyzyjna, a miejsce spoczynku wraku do niedawana nieznane.

 

– Nie chcemy się “nakręcać”, ale jeśli Niemcy chcieli wywieźć Bursztynowa Komnatę z Królewca przez Bałtyk, to parowiec Karlsruhe był dla nich ostatnią szansą – zastanawia się Stachura.

 

Zaznaczmy, Tomasz Stachura jeden z najbardziej aktywnych nurków wrakowych na Morzu Bałtyckim. Specjalizuje się w podwodnej fotografii wraków na dużej głębokości. Jest pomysłodawcą i szefem „SANTI Odnaleźć Orła” – długofalowego projektu mającego na celu odnalezienie zaginionego w 1940 roku na Morzu Północnym wraku okrętu podwodnego ORP Orzeł.

 

Z kolei Baltictech to grupa nurkowa z Trójmiasta zajmująca się badaniem wraków Bałtyku i propagująca Bałtyk, jako jedno z najciekawszych miejsc do nurkowania na świecie. Jedną z najważniejszych aktywności grupy jest lobbowanie na rzecz większej dostępności bałtyckich wraków dla społeczności nurkowej. Co dwa lata organizują w Gdyni konferencję, na której nurkowie wymieniają się wiedzą i doświadczeniem. Poszukiwania Karlsruhe odbywały się pomiędzy kolejnymi wyprawami, mającymi na celu odnalezienie wraku ORP Orzeł. – Orzeł spoczywa na Morzu Północnym, więc trudno nam jest prowadzić poszukiwania tego wraku z dużą częstotliwością – tłumaczy Tomasz Stachura. – Natomiast na Bałtyku możemy działać praktycznie bez przerwy, mamy swoją jednostkę w Łebie, co ułatwia nam poszukiwania wraków tutaj.

 

aip

COMMENTS