Pomorze: Kobieta urodziła dziewczynkę na parkingu przy jednym z marketów w Czersku

Pomorze: Kobieta urodziła dziewczynkę na parkingu przy jednym z marketów w Czersku

Nietypowe zdarzenie miało miejsce w sobotę pod jedną z czerskich Biedronek. Na parkingu przed marketem doszło do porodu. Wprawdzie relacje świadków nieco się różnią, ale pewne jest to, że urodziła się zdrowa dziewczynka. Mamą i dzieckiem zaopiekowali się klienci sklepu.

W lokalnych mediach pojawiły się relacje mieszkanki Łęga, druhny OSP, która opowiadała jak przed sklepem odbierała poród. Z opowieści pani Andżeliki wynika, że na parkingu pod sklepem zauważyła krzyczącą kobietę. Ponieważ w samochodzie miała lateksowe rękawiczki, pobiegła po nie i ruszyła na pomoc kobiecie. – Gdy usłyszałam wołanie o pomoc i zobaczyłam co się dzieje, pobiegłam po lateksowe rękawiczki do samochodu – opowiada Andżelika Juchniewicz. – Gdy wróciłam dziecko już w połowie wyszło. Pomogłam mu wydostać się do końca. Dopiero po chwili przyszedł jakiś chłopak z dziewczyną.

 

Pani Andżelika przyznaje, że bardzo jej się przydał kurs kwalifikowanej pierwszej pomocy, który przechodziła w OSP. – Trzeba było sprawdzić wszystkie funkcje życiowe, sprawdzić czy dziecko oddycha – mówi mieszkanka Łęgu. – Gdy dziecko zapłakało, uspokoiłam się zarówno ja, jak i mama dziewczynki. Kobieta od dziesięciu lat jest strażaczką. Najpierw w Szczecinie, skąd pochodzi, od czterech lat w Czarnej Wodzie. Nieco inaczej sytuację przedstawia inny z uczestników zdarzenia. – Zauważyłem, że kobieta woła o pomoc – opowiada Tomasz Majerski, mieszkaniec Elbląga, który wypoczywał w okolicach Czerska. – Ludzi przy sklepie było dużo, nikt jednak nie chciał jej pomóc. Podszedłem do niej i zobaczyłem, że wody płodowe jej odeszły. Widziałem pod nią zieloną kałużę. Krzyczała, żeby poszukać jej partnera, który wszedł do sklepu. Poszedłem i zacząłem szukać. Poprosiłem ekspedientkę, żeby spróbowała wywołać mężczyznę przez głośniki, usłyszałem jednak, że nie ma takiej możliwości. Wróciłem do kobiety, która kucnęła i wyszło z niej dziecko. Krzyczałem, że „kobieta rodzi”. Zadzwoniłem też po pogotowie. Bałem się, że podczas porodu dziecku może się coś stać, gdy jednak usłyszałem, że dziewczynka płacze, wiedziałem, że wszystko jest w porządku. Dopiero wtedy ludzie zaczęli interesować się co się dzieje. Ktoś przyniósł koc, ja pobiegłem do samochodu po swój…

 

Już po porodzie ludzie zajęli się kobietą. – Lokalne media piszą, że jedna z kobiet odebrała poród, co nie jest prawdą – twierdzi Tomasz Majerski. – Ta kobieta faktycznie dużo pomagała, ale pojawiła się, gdy dziecko było już na świecie. Po kilkunastu minutach na miejscu mieli pojawić się policjanci oraz karetka pogotowia ze Starogardu Gd. Ratownicy nie mogli podobno dotrzeć na miejsce prędzej, gdyż w tym czasie mieli inną interwencję. Z relacji Andżeliki Juchniewicz wynika, że rodząca kobieta miała wyznaczony termin porodu dopiero za tydzień od zdarzenia. Mama to prawdopodobnie mieszkanka Starogardu Gd.

 

aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0