HomePOLSKAMałopolskie

Polskie i słowackie stacje narciarskie łączą swe siły!

Polskie i słowackie stacje narciarskie łączą swe siły!

 Przed zbliżającym się sezonem narciarskim rozszerzony zostanie jedyny system „TatrySki’ – czyli jedyny na Podhalu karnet wspólny dla wielu ośrodków narciarskich. Informacja jest rewolucyjna, bo porozumienie pomiędzy właścicielami wyciągów zostało osiągnięte ponad… granicami krajów!

Jak udało nam się ustalić, lada dzień do wspólnego karnetu narciarskiego TatrySki, który dotychczas obejmował stoki z Białki, Jurgowa, Czarnej Góry, Kluszkowiec i Szczawnicy, dołączy partner ze Słowacji. Chodzi o dysponujący dwiema kolejkami krzesełkowymi i prawie 14 kilometrami tras zjazdowych ośrodek Bachledova Dolina – pomiędzy wsiami Żdiar a Jeziersko na Słowacji.
Leży 20 kilometrów od przejścia granicznego w polskim Jurgowie. – To miała być jeszcze tajemnica, ale skoro wyszła już na jaw, to nie ma jej co dalej ukrywać – mówił w minioną środę Józef Dziubasik, właściciel ośrodka narciarskiego „Bania” w Białce. – Do naszego wspólnego podhalańskiego skipassa lada dzień przyłączą się dwa kolejne ośrodki. To stok Palenica w Szczawnicy, należący do Polskich Kolei Górskich, i Bachledova Dolina na Słowacji. Jestem dumny, że udało nam się poszerzyć naszą ofertę i stworzyć zalążek wspólnego skipassa dla obu stron Tatr – dodaje, a jego słowa potwierdza też Józef Modła, prezes stoków w Jurgowie.
Przystąpienie słowackiego ośrodka do polskiego karnetu oznacza dla chcących go odwiedzić narciarzy wielką wygodę. Najpierw mogą oni jeździć na nartach np. w Białce, a następnie pojechać na Słowację i bez nabywania kolejnego karnetu (i kupowania euro) korzystać z tamtejszych karnetów, na tej samej karcie. Ośrodki same później podzielą się pieniędzmi. – Fakt, że udało nam się rozszerzyć wspólny skipass, to dla mnie wspaniała sprawa – mówi Józef Dziubasik, prekursor nowoczesnego narciarstwa na Podhalu i właściciel stacji „Bania” w Białce (również w TatrySki). – Po raz kolejny rozszerzyliśmy ofertę dla naszych gości narciarzy. Przecież ich nie interesuje stanie w kolejkach.
Chcą tak jak w Alpach na jednym karnecie jeździć na wszystkich stokach w okolicy i my dajemy im właśnie taką możliwość. Jak dodają właściciele innych ośrodków spiętych w TatrySki, wiele osób zapewne zdziwi się, że rozszerzenie skipassa nastąpiło na Słowacji, choć na Podhalu (np. w Małym Cichem, Witowie czy Suchem) dalej jest sporo stacji narciarskich, które nie należą do wspólnego systemu. Sprawa jest jednak prostsza niż się wydaje. Słowacy chcieli do TatrySki przystąpić. Polacy z innych ośrodków już takiej potrzeby nie widzieli.
Oficjalnie wiadomo więc, że rozmowy z przystępującymi do wspólnego skipassa ośrodkami trwają. Kiedy się zakończą? – Wkrótce. W chwili obecnej trwają ostatnie rozmowy na temat przyłączenia ośrodka narciarskiego w Szczawnicy do karnetu TatrySki – mówi Janusz Ryś, prezes Polskich Kolei Górskich. – Wierzę, że uda się je zakończyć sukcesem. Moim zdaniem, połączenie się wspólnym karnetem z Białką, Jurgowem itd. jest korzystne tak dla nas, jak i dla drugiej strony.
Bez wątpienia zyskają też narciarze, którzy na jednym bilecie będą mogli jeździć na nartach na większej ilości stoków. Jak dodaje prezes, jeśli współpraca z TatrySki okaże się owocna, w przyszłości do wspólnego skipassa dołączą także inne ośrodki PKG na Podhalu, a mianowicie Gubałówka (stok na jej górnej polanie) oraz Kasprowy Wierch. Takie zapowiedzi u narciarzy wywołują jedynie uśmiech. – Stoki z Podhala długi czas nie umiały się dogadać i zjednoczyć. Mówiło się, że Górale walczą sami z sobą – mówi Daniel Rabin, właściciel sklepu narciarskiego z Krakowa. – Przez to uciekało im wielu klientów, którzy wybierali Austrię, gdzie na jednym karnecie można jeździć na dziesiątkach kilometrów tras.
Ostatecznie kilka lat temu sygnał do pojednania dała Białka. Najpierw zjednoczyły się 3 wyciągi z tej wsi, a następnie do skipassa wszedł Jurgów, Czarna Góra itd. Zdaniem Rabina, narciarze bardzo na wspólnym skipassie skorzystali, bo nie muszą już stać w kolejce do kasy na każdym z wyciągów. Gdy znudzi im się jeden stok, wsiadają w auto, jadą na następny i jeżdżą tam na tym samym karnecie. Marzy mu się, by wspólny skipass objął kiedyś całe Podhale. Kto wie? Może za kilka lat się uda…

, foto Andrzej Banaś

COMMENTS