HomeLubelskie

Policja użyła armatek wodnych i granatów hukowych w trakcie marszu równości w Lublinie

Policja użyła armatek wodnych i granatów hukowych w trakcie marszu równości w Lublinie

W Lublinie policja użyła armatek wodnych i granatów hukowych, by rozdzielić uczestników marszu równości i kontrmanifestacji zorganizowanej przez sympatyków ONR. 
Marsz wyruszył z Placu Zamkowego. Przeciwnicy manifestacji próbowali go zablokować, ale policja otoczyła jego uczestników kordonem. Przed rozpoczęciem marszu na plac zamkowy poleciały petardy, kamienie i butelki rzucone przez kontrmanifestantów.
Do pierwszego starcia doszło na ulicy Świętoduskiej, gdzie policja musiała siłą odsuwać demonstrujących, którzy zablokowali trasę marszu. Były osoby poszkodowane, bo policja użyła gazu. Do drugiego starcia doszło na Krakowskim Przedmieściu. Kordony policji próbowały stopniowo rozbijać demonstrujących na mniejsze grupy i spychać ich na Plac Litewski. W stronę policji leciały małe kamyki i petardy.
Na Krakowskim Przedmieściu i Alejach Racławickich kordon policji rozdzielał chuliganów od Marszu Równości. Następnie marsz dotarł przed Centrum Spotkania Kultur. Zakończył się na placu na Placu Teatralnym.

 

————————————

Co na to władze Lublina?

Władze Lublina oceniają, że policji udało się zapobiec eskalacji przemocy podczas próby zakłócenia Marszu Równości środowisk LGBT w tym mieście. Prezydent Lublina Krzysztof Żuk, na konferencji prasowej w Centrum Zarządzania Kryzysowego powiedział, że przebieg wydarzeń to efekt publicznych wypowiedzi przeciwników marszu. Podkreślił, że nie doszłoby do takiej sytuacji, gdyby nie nieodpowiedzialne wystąpienia i wypowiedzi wojewody lubelskiego, które doprowadziły do eskalacji emocji.

Rzecznik wojewody lubelskiego Radosław Brzózka twierdzi tymczasem, że “nieodpowiedzialne było zachowanie prezydenta Żuka, który najpierw dawał marszowi zielone światło, później go zakazał, a następnie twierdził, że nie jest za ani przeciw. Radosław Brzózka dodaje, że półtora tygodnia przed marszem wojewoda Przemysław Czarnek spotkał się z komendantami policji, z którymi analizował różne scenariusze – również taki, który miał miejsce. Dlatego ponowił wtedy apel do prezydenta Żuka o zakazanie marszu.
Szef MSWiA Joachim Brudziński napisał na Twitterze, że “jeżeli kiedykolwiek, ktokolwiek, zaatakowałby policję lub legalną demonstrację w taki sposób, jak zaatakowani zostali dziś w Lublinie, a nie byłoby adekwatnej reakcji, to dowodzący zabezpieczeniem i jego przełożony musieliby szukać sobie nowej pracy”.

IAR/PR Lublin/T.Spicyn/TT/dwi/dabr

IAR/T.Spicyn /Radio Lublin/łp/dwi/zr

COMMENTS